środa, 16 marca 2016

Amerykanki kultowe ciastka lat 90tych

Amerykanki jak dla mnie ciastka kultowe chociaż jak się okazało nie wszyscy je znają. Aż dziw mnie wziął jak się okazało, że moja Podkarpacka rodzina i ogólnie znajomi o takich ciastkach nigdy nie słyszeli - na szczęście już ich uświadomiłam co więcej nawet przekonałam do tego żeby polubili je tak samo jak ja! Gdyby nie moja facebookowa strona mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że jedynie lokalni tubylcy z mego małego miasteczka podzielają mój Amerykankowy entuzjazm jednak odzew pod informacją nt tych
cudownych ciastek był z całej Polski więc odetchnęłam z ulgą... ;) Historia amerykanek w moim życiu nierozerwalnie łączy się z nieistniejącą już cukiernią w moim rodzinnym mieście o wdzięcznej nazwie "Murzynek". Z 'Murzynkiem" wiąże się wiele wspomnień najmocniej i nierozerwalnie to miejsce kojarzy mi się ze szklaną gablotką pełną pączków, drożdżówek oraz... Amerykanek! Po drugiej stronie w lodówce zawsze były piękne torty dekorowane owocami oraz galaretką w kostkach, która wtedy budziła we mnie zachwyt, bo była taka kolorowa i taka równiutka, że w domu nigdy się z taką nie spotkałam ;) Poza wspomnianymi smakołykami z "Murzynka" pamiętam doskonale jeszcze jedną rzecz - ciepłe lody zwane właśnie murzynkami! Były genialne i do dzisiaj nigdzie poza tym miejsce nie jadłam lepszych. Pamiętam jak dumna dzierżyłam w ręce murzynka i byłam niezwykle zadowolona, że mama w środku zimy kupiła mi "lody" :) ach ten Murzynek mogłabym o nim pisać przynajmniej drugie tyle jednak przejdźmy do konkretów czyli Amerykanek :) Te ciastko-bułki nie mają sobie równych zarówno w zabawnym wyglądzie (niczym latające spodki), dekoracji - odmiennie do wszystkich innych bułek polukrowany jest spód na smaku kończąc - ich zwarta a mimo wszystko miękka struktura sprawia, że te ciastka posmakują po prostu każdemu! :)
Aby nie było idealnie jest w nich pewien mankament a mianowicie aby je przygotować warto uzbroić się w maskę gazową, bo amoniak, który podczas pieczenia za sprawą wysokiej temperatury reaguje z resztą składników powoduje, że mój M. stwierdził, że po oczach szczypie niczym w kurniku... ;) ALE proszę nie zniechęcajcie się tym malutkim mankamentem, bo po upieczeniu i totalnym wystudzeniu zapach amoniaku znika bezpowrotnie i zostają nam pyszne pachnące cukrem waniliowym ciacha dzięki, którym możemy przenieść się w czasy wspaniałego i beztroskiego dzieciństwa... :)



Składniki: (na 22 ciastka wielkości małego spodka od filiżanki)
1kg mąki pszennej
5 jajek 

2szkl. mleka
1 kostka margaryny
1,5szkl. cukru (w oryginale były 2)
1 duże opakowanie cukru waniliowego
4 czybate łyżeczki amoniaku

Lukier:
3szkl. cukru pudru
sok z 1 cytryny
8 łyżek gorącej wody

Margarynę rozpuścić i lekko przestudzić.
Jajka ubić z mlekiem dodać cukier, cukier waniliowy oraz amoniak. Stopniowo dodawać mąkę mieszając łyżka drewnianą, na koniec wlać rozpuszczoną margarynę i wymieszać łyżką drewnianą na gładkie ciasto.
Na dużej blaszce ułożyć papier do pieczenia. Na papier wykładać porcję ciasta (1 solidna łyżka stołowa) formować placuszki, robić spore odstępy między ciastkami, bo w piekarniku bardzo wyrastają. Piec w 180stopniach aż lekko się zezłocą (trzeba patrzeć na spód ciastka jeśli będzie rumiany to ciastko jest gotowe, góra powinna być jedynie lekko złapana, dość blada).
Po upieczeniu bułki ostudzić (nie zrażać się amoniakowym zapachem).
Z podanych składników utrzec gładki i gęstu lukier. Lukrować płaską stronę ciastek, odłożyć do całkowitego zastygnięcia (najlepiej na noc).

3 komentarze:

  1. Hie, hie, robiliśmy te ciasteczka i trzeba mieć okna otwarte (no... dają na początku nieźle..) I dzięki za info w sprawie kaszy, trzymam kciuki za Twoje gotowanie - CaUski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pytanie... Czy zamiast amoniaku może być proszek? A może lepiej soda oczyszczona? Pozdrawiam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, amoniak nadaje ciastkom niepowtarzalną strukturę bez nie amerykanki nie istnieją ;)

      Usuń

Printfriendly