czwartek, 22 grudnia 2016

Ciasteczka orzechowo-cynamonowe

W tym roku miałam odpuścić sobie ciasteczkowe i w sumie tak jest ze względu na obecną sytuację postanowiłam zmniejszyć swój wysiłek do minimum niemniej jednak nie mogłam się powstrzymać od upieczenia chociaż małej porcji świątecznych ciasteczek. Wszystko przez Cukierenkę Lidla u Pawła
Małeckiego oraz mojego Muminka (Bosch MUM :) ) , który robi obecnie w mojej kuchni większość rzeczy za mnie... ;) z racji, że przepis nie był skomplikowany a do tego oprócz rozwałkowania ciasta i wsadzenia go do pieca wkład mojej pracy był zerowy po prostu nie mogłam się oprzeć i ich nie upiec... ;) Polecam wszystkim, bo tak dobrych kruchych ciasteczek tak przepełnionych orzechami to jeszcze nie jadłam! :)

Składniki:
100g zimnego masła
100g mączki z orzechów laskowych lub migdałów ( u mnie pół na pół)
160g mąki pszennej tortowej
1 jajko
1 opakowanie cukru wanilinowego
2 łyżeczki świeżo startego cynamonu
60g cukru pudru

Mąkę wymieszać z mączką orzechową, dodać masło i pozostałe składniki, zagnieść ciasto.
Zawinąć w folię. Odstawić na godzinę do lodówki. Po tym czasie rozwałkować na grubość ok. 04-05cm, foremką wycinać ciasteczka. Na każde ciasteczko położyć posiekane orzechy, lekko docisnąć posypać cukrem trzcinowym lub kokosowym. Wstawić do pieca rozgrzanego do 180stopni na 12-15minut (piec aż się zezłocą).

wtorek, 20 grudnia 2016

Czekoladowa polewa do pierniczków

Rzutem na taśmę wrzucam przepis na polewę czekoladową do pierniczków, która sprawi, że pierniczki nadziewane marmoladą staną się lepsze niż alpejskie! Ta polewa to moje przypadkowe odkrycie gdy kartkowałam książkę Pawła Małeckiego z Cukierenki Lidla trafiłam tam na przepis na pierniczki w polewie przepis na pierniczki nie był mi potrzebny niemniej jednak czekoladowa polewa taka, która trzyma się na pierniku, ma idealną konsystencję oraz nie klei się po wystygnięciu! Co prawda w swoim przepisowym zeszycie mam przepis na polewę idealną jednak na pierniczki potrzebowałam czegoś innego stąd te odkrycie! Polecam wszystkim, którzy szukają fajnego przepisu na polewę idealną! :)


Składniki: (na polewę, która wystarczy na pokrycie ok. 70 okrągłych pierniczków)


200g śmietanki 30% UHT
200g czekolady (mleczna, gorzka, wg uznania)
60g miękkiego masła


Śmietankę zagotować. Czekoladę połamać do miski, zalać gorącą śmietanką mieszać do momentu aż czekolada zupełnie się rozpuści. Dodać masło mieszać do momentu aż masło się rozpuści i powstanie aksamitna polewa. W polewie maczać pierniki, pozostawić do wyschnięcia.


poniedziałek, 19 grudnia 2016

Fasolka po bretońsku

Fasolka po bretońsku w moim życiu przewijała się praktycznie od dziecka dlatego jeszcze większy dziw mnie bierze, że tak naprawdę posmakowała mi dopiero po tym jak skosztowałam ten z pod ręki mojej teściowej wtedy jeszcze Pani Irenki :) Fasolka w jej wykonaniu to dla mnie mistrzostwo świata i inne mogą się schować daleko w lesie! Dla mnie fasolka z tego przepisu nie ma sobie równych i jest najlepsza na świecie!

Wcześniejsze epizody przeszły w moim życiu bez echa nawet fasolka przygotowana przez moja rodzicielkę nie skradła mego serca wręcz pamiętam ja jak przez mgłę chyba dlatego, że mama nie robiła jej w domu zbyt często. Niemniej jednak cieszę się, że dane mi jest opublikować przepis na najlepszą fasolkę po bretońsku jaką możecie spotkać w internecie! Jej smak, konsystencja i ogólnie całokształt skradnie Wasze serca, gwarantuję to Wam! :)
Do przygotowania fasolki zbierałam się od początku gdy zaczęłam posiadać własną kuchnię czyli ponad pół roku! :) Do poczynienia takiej fasolki zachęcił mnie a może nawet w jakimś stopniu zmusił fakt, że nowe pokłady wieprzka czekały już w kolejce na zamrożenie. Nie było na co czekać zakasłam rękawy i wzięłam się do pracy... ;)

Składniki: (na solidny garnek fasolki ok. 6-8 osób)
30 dag białej fasoli jaś (u mnie fasola jaś gigant moja ulubiona od znajomej mamy M.)
woda do wymoczeni, gotowania
30-40 dag kiełbasy wędzonej (u mnie swojska - trzeba była pozbyć sie zapasów zamrażarkowych)
20-30 dag wędzonego boczku (również miałam swojski - rarytas!)
koncentratu pomidorowego
liść laurowy
ziele angielskie
kminek mielony
majeranek
sól, pieprz, cukier do smaku

Fasolę zalać wodą i namoczyć najlepiej przez noc.
Następnie wylać wodę, fasolę kilkakrotnie wypłukać i zalać wodą tak aby ta była lekko ponad warstwę fasoli.
Gdy fasolka się zagotuje, odlać wrzątek i zalać nowym wrzątkiem (to ważne aby był wrzątek a nie zimna woda, zimna woda zahartuje nam fasole i ta zrobi się twarda).
Do fasolki dodać kilka ziaren ziela angielskiego, 2-3 listki laurowe, 1/2 łyżeczki mielonego kminku, gotować do uzyskania półtwardej fasolki (długość gotowania zależy od rodzaju fasoli, to trzeba zrobić na tzw. oko od czasu do czasu sprawdzając czy jest już pożądana miękkość).
Podczas gotowania fasolki podsmażyć kiełbasę wraz z boczkiem, dodać do ugotowanej na wpół twardo fasolki.
Na tłuszczu wytopionym z kiełbasy i boczku podsmażyć pokrojoną w drobną kostkę cebulę.
Dodać koncentrat pomidorowy całość zagotować. Przyprawić do smaku majerankiem (spora ilość), solą, pieprzem i odrobiną cukru.
W garnuszku rozrobić mąkę z zimną wodą, sukcesywnie powoli wlewać do fasolki od czasu do czasu mieszając i sprawdzając czy uzyskaliśmy pożądana konsystencję (u nas fasolka nie jest zbyt gęsta ma konsystencję między gęstą zupą a sosem).
Gdy uzyskamy porządana konsystencję a fasolka jest już miękka wyłączyć ogień. Odstawić.
Podawać ze świeżym pieczywem.

piątek, 16 grudnia 2016

Czekoladowo-pomarańczowa rolada z serowym nadzieniem straciatella

To ciacho powstało z potrzeby chwili :) Z okazji imienin moich teściów obiecałam upiec ciacho oczywiście z urzędu było wiadomo, że ma być słonecznikowe... ;) nie byłabym sobą gdyby moja silna chęć zrobienia czegoś nowego nie wzięła góry i tak powstała rolada, na którą przepis poniżej.
Zupełnie przypadkiem połączenie smaków w nadzieniu sprawiło, że rolada wspaniale sprawdzi się jako deserowa pozycja na świątecznym stole aromat czekolady, pomarańczy oraz serowa masa sprawiają, że mamy do czynienia z ciastem, które w smaku przypomina sernik a po dodaniu odrobiny przyprawy do piernika do ciasta sprawi, że będziemy mieć ciasto 2 w 1! Piernik i sernik w jednym! Jeśli chodzi o czas przygotowania to deser zdecydowanie należy do tych, które w rozłożeniu na dwa dni (jednego dnia piekę placek, drugiego robię masę) sprawia, że roboty przy nim tyle co wcale... ;) Wszystkich chętnych zapraszam po przepis, naprawdę warto! :)

Składniki:

Ciasto:

1 szklanka mąki (nawet niepełna)
1 szklanka cukru pudru
3 jajka
1/3 szklanki wody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki kakao

Białka ubić z cukrem dodac żółtka i delikatnie ubijać. Dodać pozostałe składniki wymieszać wylać na blachę wyłożona papierem i piec w 180 stopniach przez ok.15min gorące ciasto przełożyć na ściereczkę i luźno zwinac pozostawić do wystygnięcia. 
 

Krem:
250g sera twarogowego zmielonego (nie z wiaderka)
250g serka mascarpone
1/3 kostki miękkiego masła
skórka otarta z 1 pomarańczy
sok z 1/2 pomarańczy
2 krople aromatu pomarańczowego
4 łyżki cukru pudru
50g skrojonej na wiórki gorzkiej czekolady (straciatella - patent, dobrze schłodzoną czekoladę, strugać obieraczką do jarzyn)

Wykonanie:
Masło utrzeć na puch z cukrem pudrem, stopniowo dodawać łyżka po łyżce twaróg, gdy twaróg będzie utarty na puch zacząć dodawać serek mascarpone.
Dodać sok, aromat i skórkę. Wymieszać. Na koniec do masy dodać wiórki czekoladowe.
gotową masę wyłożyć na blat ciasta, delikatnie lecz stanowczo zwijać roladę.
Roladę dodatkowo zawinąć w ściereczkę i folię, wstawić do lodówki lub chłodnego miejsca aby krem się związał.
Po kilku godzinach przygotować polewę czekoladową (tutaj przepis) i udekorować wg uznania. Odstawić roladę na czas zastygnięcia polewy.
Kroić w plastry, podawać gościom z uśmiechem :)

środa, 14 grudnia 2016

Najlepsza polewa czekoladowa - zawsze się udaje

Dzisiaj przepis na najlepszą moim zdaniem polewę czekoladową, która w 100% spełnia moje oczekiwania. Przepis wyszperałam w drogocennym zeszycie mojej rodzicielki i sądząc po charakterze pisma pochodzi od Babci Niny, którą na łamach bloga nie raz Wam już przedstawiałam ;)
Pyszna polewa o idealnych proporcjach ratuje mnie z każdej opresji, gdy ciasto gotowe a ja nie wiem czym je udekorować ;) Polewa wspaniale komponuje się z wszelakimi ciastami typu murzynek, wuzetka, piernik itd. chociaż wykorzystywałam ją również do polewania 'białych' ciast i wtedy dzięki fajnemu połączeniu otrzymywałam ciekawe łączenia smakowe.
Ta polewa to smak izaury, którą jadałam u babci Niny na wszystkich możliwych imprezach, to smak murzynka, który babcia Nina piecze po mistrzowsku!
Ta polewa to klasyk wśród klasyków, po zastygnięciu nie lepi się, fajnie przylega do ciasta i dobrze się zastyga jest na tyle dobra, że po jej wypróbowaniu przestałam zawracać sobie głowę innymi przepisami. Po prostu ta jest najlepsza i koniec, kropka! :)
 

Składniki:
5dag masła
3 łyżki wody lub mleka
3 łyżki cukru
2 łyżki kakao
ew. odrobina zapachu jeśli chcemy podkręcić aromat polewy

Wszystkie składniki rozpuścić w garnuszku, stale mieszając doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z ognia, lekko przestudzić (tylko tyle aby przestała się gotować), polać ciasto.
Proporcje na przygotowanie polewy starczą na polanie dużego placka (tj. z formy ok.34x40cm)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Krokiety z kapustą i grzybami

Co jak co ale tradycyjna Polska Kuchnia nigdy mi się nie znudzi można zachwycać sie polotem Italii, niezwykłą różnorodnością smaków Azji itd. itp. ale są dania z rodzimej kuchni, które nigdy się nie znudzą! :) Tak jest właśnie z krokietami, które ze względu na złożoność przygotowania gości na moim stole raczej od święta. Tym razem świąt nie było niemniej jednak za sprawą tych krokietów poczuliśmy się iście świątecznie!
Takie krokiety to kwintesencja rodzimych smaków kwaśna kapusta, aromatyczne grzyby nie ma nic wspanialszego niż taki farsz! Przyznam się Wam, że te krokiety to moje pierwsze samodzielne krokiety wykonane w mojej osobistej kuchni wyszły tak pyszne, że nie mogło być inaczej i dzielę się z Wami przepisem a nóż przyda się Wam na wigilijny stół! :)

Składniki: (na ok.11-12 sztuk)
Farsz:
40dag kiszonej kapusty (ugotowanej do miękkości)
dwie garście suszonych grzybów
1 duża cebula
30dag pieczarek

Kapustę zalewam wodą (nie płuczę! lubię kwas :D ) gotuję ok. 20-30 minut aż kapusta będzie miękka.
Grzyby zalewam wodą tak aby przykryła grzyby, gotuję ok. 20-30minut na małym ogniu, studzę, wyjmuję z wody, drobn siekam.
Pieczarki obrać, pokroić w półplasterki.
Cebulę posiekać, zeszklić na oleju, dodać pieczarki całość smażyć aż z pieczarek odparuje cała woda. Dodać pokrojoną drobno kapustę oraz posiekane drobno grzyby. Całość podsmażyć, doprawić do smaku solą i sporą ilością pieprzu.


Naleśniki:
4 szklanki mąki
1 szklanka mleka
2 jajka
woda (tyle aby uzyskać pożądaną konsystencję)

Z podanych składników zrobić ciasto naleśnikowe, odstawić na kwadrans żeby odpoczęło.
Smażyć cienkie naleśniki.
Na każdy naleśnik kłaść czubatą łyżkę farszu, zawijać w kopertę (najpierw boki do środka, następnie góra-dół również do środka).
3 jajka rozmącić z odrobiną soli i pieprzu.
Krokiety maczać w jajku, następnie obtaczać w bułce smażyć na złoty kolor na oleju, na średnim ogniu tak aby bułka się nie przypaliła.
Podawać z czerwonym barszczykiem.

środa, 7 grudnia 2016

Bagietka faszerowana serem i pietruszką

Goście, goście, goście! Ostatni czas to w moim życiu albo przyjmowanie gości albo goszczenie się u innych... :) Obie formy przejawów życia rodzinno-towarzyskiego bardzo mi się podobają stąd nie zaprzestajemy naszych gościnnych poczynań i z pewnością już niedługo na blogu pojawią się kolejne nowości przygotowane specjalnie dla gości :) (zrymowałam??)
Dzisiaj przedstawiam Wam przepis, który stworzyłam na potrzeby odwiedzin Basi, Ryśka i Pawła :) Początkowo na stół miały wjechać zwykłe bagietki jednak po tym jak dzień wcześniej na fb natknęłam się na filmik typu 'haps' gdzie prezentowana była faszerowana bagietka postanowiłam pójść o krok dalej i zwykłą poczciwą bułę nadziać! Na fb nadziewali serem i mięsem mielonym jednak do mnie to połączenie nie trafiło i postanowiłam zrobić swoje. Oczywiście jak to w kuchennej improwizacji bywa farsz powstał z tego, co akurat miałam pod ręką :) Bagietki wyszły bardzo fajne, treściwe, dodatek serka śmietankowego przełamały mdły smak żółtego sera a dopełnieniem tego wszystkiego była pietruszka, która prócz fajnego zielonego akcentu dała ziołowy aromat :) Chcecie przepis na takie bułeczki? Zapraszam do lektury!

Składniki: (na 1 dużą bagietkę)

2 łyżki masła
1 szklanka sera żółtego startego na tarce o grubych oczkach
1 opakowanie serka śmietankowego Łaciaty (lub inny serek śmietankowy)
2 kopiate łyżki posiekanej natki pietruszki (może być mrożona)
1 mały ząbek czosnku

Do polania bagietki:
1/3 kostki masła
sól
posiekana natka pietruszki

Bagietkę pokroić na trzy części. Z każdej za pomocą trzonka od drewnianej łyżki wydrążyć środek.
Sery i masło wymieszać z pietruszką i przeciśniętym przez praskę czosnkiem na gładką masę.
Masę formować w ruloniki (lub kuleczki) i upychać ciasto w bagietce. Gdy wszystkie częście bagietki będą napełnione pokroić ją w kromki.
Kromki układać na blaszce wyłożonej papierem jedna przy drugiej tak aby odtworzyć pierwotny kształt bagietki.
Całość polać roztopionym masłem z solą i pietruszką (dla fanów czosnku można dodać 1 ząbek przeciśnięty przez praskę).
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180stopni na ok. 10-12 minut do momentu aż bagietka pięknie się zezłoci.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Kasza gryczana z warzywami

Kasza z warzywami powstała na potrzeby szybkiego obiadu. Z racji, że z moim M. nie jesteśmy fanami gotowanych ziemniaków w sensie takich z wody bo cała reszta
ziemniaczanych przetworów jest bliska naszym sercom!) postanowiłam do obiadu podać warzywa na patelnię pech chciał, że miałam tylko 1/2 opakowania musiałam więc pokombinować jak je cudownie rozmnożyć! :) Padło na kaszę. Efekt? Bardzo ciekawy i smaczny dlatego podrzucam wszystkim, którzy szukają zdrowych dodatków do obiadowego mięska lub ryby.

Składniki:

1/2 szklanki kaszy gryczanej niepalonej
woda do ugotowania kaszy
1/2 opakowania warzyw na patelnię bez ziemniaków
sól, pieprz do smaku


Kaszę przepłukać wodą, ugotować do miękkości.
Warzywa na patelnię poddusić na niewielkim ilości oleju.
Kaszę dodać do warzyw, wymieszać, doprawić do smaku.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Schab na kanapki

Domowe wędliny lubię bardzo! Ich smak najbardziej kojarzy mi się ze świętami, kiedy na świątecznym stole w moim rodzinnym domu zawsze królowały domowe wyroby! Takie rarytasy można było zjeść jedynie od święta stąd pewnie ich smak wtedy był po prostu niepowtarzalny!
Z erą wszech dostępności wszystkiego o każdej porze roku nie wiem jak Wam ale mi wiele rzeczy niestety spowszedniało co nie jest dobrym zjawiskiem. Od natłoku dostępności produktów już nie ma znaczenia czy mamy lipcowy wtorek czy grudniową środę a może kwietniowy czwartek bez względu na dzień i porę roku jesteśmy w stanie przygotować sobie każdy rarytas, na który przyjdzie nam ochota. Z domowymi wędlinami jest tak, że chyba

obecna sytuacja zmusiła nas do produkcji własnych wyrobów na szerszą skalę, głównie przez tony chemii dodawane do gotowych przetworów mięsnych! Bo jak to jeść szynkę, której głównym składnikiem jest sól i woda? Toż to zabójstwo! Stąd odświętne pieczenie szynki dla wielu z nas stało się codziennym obowiązkiem w imię dobrego samopoczucia i zdrowia naszych domowników! Czy zabrzmiałam jak agitująca działaczka polityczna z czasów świetności PRL? Być może! :) Nie taki był mój cel ale cóż jeśli chodzi o żywienie kompromisów nie ma! I mimo, że zdarzy mi się zgrzeszyć bo zjem to co akurat zdrowe do końca nie jest to codziennie stawiam czoła wyzwaniu na nowo i wtedy piekę taką oto szynkę jak w przepisie poniżej!: )

Składniki:
1kg schabu
4-5 ząbków czosnku
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżeczka majeranku

Czosnek przepuścić przez praskę, wymieszać z solą i resztą przypraw.
Natrzeć mięso z każdej strony, zamknąć w szczelnym pojemniku odstawić na 1-2 dni do lodówki.
Po tym czasie przełożyć mięso do rękawa do pieczenia, wlać 3 łyżki wody, szczelnie zawinąć.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni, piec przez 60minut.
Ostrożnie przeciąż folię, pozostawić mięso do wystudzenia.
Podawać z sosem jako pieczeń lub w plasterkach na kanapki.

środa, 23 listopada 2016

Domowa przyprawa kebab gyros

Lubię przyprawy przyznam się szczerze, że często korzystam z gotowych mieszanek choć coraz częściej czytam przy tym etykiety co tak naprawdę taka mieszanka zawiera. Na szczęście konsumenci są coraz bardziej świadomi i coraz trudniej jest im wcisnąć tzw. bubel stąd i skład wielu mieszanek jest bardzo zadowalający. Skoro mieszanki przypraw z niektórych firm naprawdę poza przyprawami nie posiadają w swoim składzie niczego innego po co w takim razie robić przyprawy domowe? Po pierwsze, czasami tak jak w tym przypadku mnie, po prostu zabraknie nam podczas gotowania danej przyprawy i jesteśmy w kropce co tu zrobić gdy do sklepu biec się nie chce. Druga rzecz, która mówi, że warto pokusić się o swoje mieszanki przyprawowe to fakt, że smak takiej mieszanki możemy dowolnie
dobrać ściśle do swoich upodobań. W mieszaniu przypraw niewątpliwie ogromnie ważne są proporcje mieszanych ze sobą przypraw. Należy pamiętać aby przyprawy łączyć w takich proporcjach aby intensywny aromat jednej nie zabił pozostałych, bardziej delikatnych. Domową przyprawę kebab gyros wyczarowałam z potrzeby natychmiastowej chęci przyrządzenie kurczaka w przyprawie kebab gyros. Najpierw przekopałam swoje koszyczki z przyprawami a następnie wzięłam się za ucieranie w moździerzu ot cała filozofia ;)

Składniki:
1 łyżeczka soli morskiej drobnoziarnistej
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/3 łyżeczki kuminu rzymskiego
1/2 łyżeczki gorczycy
1/3 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki ostrej papryki
1 łyżeczka oregano
1/2 łyżeczki suszonego czosnku

Gorczycę i kumin podprażyć na patelni następnie przełożyć do moździerza i ucierać z solą do momentu aż powstanie miał, dodać wtedy dodać pozostałe przyprawy, wymieszać. Gotowe! :) Jeśli chcemy przyprawę przechować a dłużej musimy koniecznie zamknąć w szczelnym pojemniku.



środa, 16 listopada 2016

Dorsz zapiekany z curry

Pomyślicie sobie, że oszalałam z tymi rybami! Macie trochę racji :) Po prostu zakochałam się w dorszu! Nie mogę się oprzeć i jeśli mam zrobić na obiad rybę już biegnę do sklepu po dorsza! To ryba, która wg mnie jest najbardziej wdzięczna i należy do moich ulubionych ryb! Jak możecie przekonać się na blogu widnieje już kilka przepisów na dorsza ten, który dzisiaj Wam przedstawiam jest chyba najprostszą metodą na przygotowanie pysznej i aromatycznej ryby, która tak naprawdę robi się sama.
Przepis przerobiłam na dorsza, w oryginalnej formie napotkałam go jako propozycję przygotowania łososia u Małgosi z Qchennych Inspiracji.  Ta ryba to po prostu hit! Polecam wszystkim, którzy szukają pomysłu na odchudzony, zdrowy obiad! Dla mnie bomba!

Składniki:
filet z dorsza (ok. 4 kawałki)
przyprawa curry
sok z cytryny
świeżo mielony pieprz i sól

Rybę rozmrozić. Natrzeć przyprawami, skropić sokiem z cytryny, odstawić na kilka godzin lub całą noc do lodówki. 
Następnie zamarynowaną rybę włożyć do naczynia żaroodpornego. Zapiekać pod przykryciem przez 15 minut, następnie zdjąć pokrywkę i podpiec jeszcze 7-10 minut (w zależności od grubości filetów)

poniedziałek, 14 listopada 2016

Zupa ogórkowa

Zupa ogórkowa klasyk wśród klasyków któż z Was nie lubi tej zupy?
W naszej Polskiej wspaniałej kuchni zupy trzymają się mocno! Dlaczego? Bo niedrogie, pożywne, nieskomplikowane, nagotujesz gar jesz cały tydzień itd. itp. zalety zup można wymieniać w nieskończoność. I całe to chwalenie płynnej strawy nie było by niczym dziwnym gdyby nie fakt, że ja rozkochałam się w zupach dopiero w dorosłości. Wcześniej zupy owszem jadałam ale raczej z przymusu niżeli z czystych chęci. Z ogórkową jednak podobnie jak z

buraczkową Babci Stasi jest inaczej. To zupy, które jako dziecko kochałam całym sercem i tak pozostało po dziś dzień.
Pewnego słotnego popołudnia gdy wracałam z pracy naszło mnie na kwaśną zupę, z racji tego, że dopiero co skończyliśmy jeść gar kapuśniaku,  padło na pyszną ogórkową, która po raz kolejny mnie nie zawiodła! Ogórkowa to obok Zupy Buraczkowej Babci Stasi smak mojego dzieciństwa zupa, którą mogłam jeść na okrągło! :) Jak wiecie byłam odmiennym dzieckiem bo zamiast zajadać się w tym czasie pomidorówką - ulubiona zupa każdego dziecka to ja wolałam wcinać barszcz albo ogórkową! :)
Zdaję sobie sprawę, że wrzucanie przepisu na zupę ogórkową może mijać się z celem, bo każdy z nas ma swój ideał przekazywany z pokolenia na pokolenie ja jednak przepis dodaję dla tych nieopierzonych, którzy wylecieli z domowych gniazd i zapomnieli zeszytu z maminymi przepisami... ;)

Składniki:
1,5-2l bulionu ugotowanego na warzywach i żeberkach
6 dużych ogórków kiszonych
2 duże ziemniaki
2 szklanki włoszczyzny pokrojonej w słupki (może być mrożona)
2 łyżki śmietany
1 łyżka mąki
liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, sól, cukier i woda z ogórków do smaku

Bulion zagotować do wrzątku wrzucić obrane, umyte i pokrojone w kostkę (ok 1x1cm) ziemniaki i włoszczyznę, listek laurowy i ziele angielskie. Zagotować.
W czasie gdy doprowadzamy zupę do wrzenia zetrzeć ogórki na tarce o grubych oczkach.Gdy ziemniaki będą na wpół miękkie dodać do zupy ogórki wraz z sokiem, który wypłynął podczas ścierania.
Doprawić solą, pieprzem a gdy zupa jest za mało kwaśna dodać odrobinę wody z ogórków.
Całość zagotować.
W miseczce wymieszać śmietanę z mąką zahartować kilkoma łyżkami zupy, wymieszać i wlać do zupy stale mieszając. Ponownie zagotować i doprawić do smaku jeśli zajdzie taka potrzeba.

środa, 9 listopada 2016

Budyniowiec z jabłkami i czarną porzeczką

Ten placek to spuścizna ostatnich fanaberii na temat ciastowych zachciewajek jako, że od pewnego czasu skutecznie odeszło mnie od prawdziwych słodkości postawiłam na ciasto,

Budyniowiec z jabłkami i czarną porzeczką
którego słodycz jest miło zbalansowana kwaśnością czarnej porzeczki i kremowego budyniu. Takie połączenie okazało się strzałem w 10! Ciacho wyszło obłędnie pyszne! Nie zamula, skutecznie umila popołudniową filiżankę herbaty a przy tym nie rujnuje domowego budżetu! :) Ciacho było tak dobre, że duża blacha jak nigdy zniknęła u mnie w dwa dni warto wspomnieć, że przez te dwa dni nie było u nas gości, którzy mogliby nam pomóc z jego zjedzeniem... ;)

Składniki:

Ciasto kruche:
4 szklanki mąki pszennej orkiszowej (lub zwykłej)
3 jajka
1 cukier wanilinowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kostka (200g) masła

Masło rozetrzeć na kruszonkę z mąką, proszkiem do pieczenia oraz cukrem wanilinowym.
Dodać jajka, zagnieść na gładkie ciasto.
Odstawić do lodówki na 60minut.

Wypełnienie:
1l mleka
2 budynie waniliowe
3 łyżki cukru
6 średniej wielkości jabłek
1 szklanka mrożonych lub świeżych czarnych porzeczek

Dodatkowo:
cukier puder do posypania

Jabłka obrać, pozbyć się gniazd nasiennych, pokroić w średniej wielkości kostkę (1cmx1cm) wymieszać z 1/2 łyżeczki cynamonu.
Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Spód wylepić 1/2 ciasta.
Na ciasto wyłożyć jabłka, posypać zamrożonym owocami.
Ugotować budyń z 3 łyżkami cukru. Gorący budyń wylać na owoce.
Zetrzeć pozostałe ciasto.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec 50minut na opcji góra dół.
Jeszcze gorące ciasto posypać cukrem pudrem.
Porządnie wystudzić, najlepiej schłodzić w lodówce.

Budyniowiec z jabłkami i czarną porzeczką

poniedziałek, 7 listopada 2016

Omlet z owocami

Co robi Aga gdy najdzie ją na omlet? Robi omlet! :) Niedawno naszło mnie, że zjadłabym omleta! Jak możecie słusznie zauważyć omleciara ze mnie żadna, bo na blogu omlety pojawią się raczej sporadycznie tym bardziej postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na to
cacko, które widnieje na zdjęciu obok! :) Omlecik robi się ultra szybko, przygotujecie go ze składników, które zawsze są w domu więc jeśli nagle najdzie Was ochota na coś słodkiego w ciemno możecie przygotować taki omlecik! Gwarantuję, że Wasz łasuchowy głód po zjedzeniu takiego omleta zostanie w pełni zaspokojony! :)

Składniki:
2 jajka
4 łyżki mleka krowiego lub roślinnego
1 czubata łyżka mąki orkiszowej
szczypta proszku do pieczenia
szczypta cukry wanilinowego

Dodatki:
gruszka
pomarańcza
biały ser (opcjonalnie)
miód płynny
mrożone lub świeże jagody
jogurt naturalny (opcjonalnie)

Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na lekką piankę (nie na sztywno!) dodać żółtka, lekko ubić trzepaczką lub na najniższych obrotach miksera. Przesiać mąkę, proszek i cukier wanilinowy.
Całość delikatnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać odrobinę masła. Na rozgrzane masło wlać ciasto. Smażyć na średnim ogniu aż spód się zrumieni. Przewrócić i powtórzyć czynność tak aby omlet z obu stron był rumiany.
Na gorący omlet rozkruszyć biały ser, ułożyć owoce, polać miodem i jogurtem. 

piątek, 4 listopada 2016

Sałatka brokułowa z sosem tysiąc wysp

Aż dziw bierze, że ta sałatka nie doczekałam się wcześniej publikacji na moim blogu, bo robię ją już od przeszło roku! Sprawdza się zarówno w formie miskowej, gdy przygotowuję ją na imprezę jak i sałatka do lunchboxa na wynos do pracy. Ostatnio chodziły za mną brokuły i przypomniał mi się przepis właśnie na tą sałatkę długo się nie zastanawiając postanowiłam zrobić nam sałatkę brokułową jak zwykle się nie zawiodłam! ;) Wyszło pysznie, zdrowo, kolorowo! :)

Składniki: (na 4 porcje na talerzu lub 1 miskę sałatki)
1 opakowanie mrożonych brokułów
2 duże malinowe pomidory
1 puszka czerwonej fasoli
1 puszka kukurydzy
20 dag wędzonej szynki
4 jajka ugotowane na twardo
100g sera feta

Sos:
3 łyżki majonezu
400g jogurtu greckiego
1/2 szklanki ketchupu pikantnego
1 ząbek czosnku
szczypta cukru
sól, pieprz do smaku

Z podanych składników przygotować sos.
Brokuły wrzucić na posolony wrzątek gotować 5 minut na umiarkowanym ogniu. Odcedzić włożyć do zimnej wody, osuszyć.
Na talerz poukładać różyczki brokuła.
Na brokułach ułożyć pomidora pokrojonego w kostkę, odsączoną kukurydzę i czerwoną fasolę.
Posypać szynką, serem feta pokrojonym w kostkę.
Wkoło poukładać ćwiartki jajek. 
Całość polać sosem.
Do sałatki można podać czosnkowe grzanki.

środa, 2 listopada 2016

Bezmleczny koktajl tropikalny

Potrzeba matką wynalazków! Kilka miesięcy temu dopadło mnie ograniczenie mleka krowiego do minimum podobny los dopadł ostatnio moją znajomą Anetkę, która podobnie jak ja wtedy czuła, że jej sposób żywienia legł w gruzach i jedyne co ją czeka do żywienie się energią słoneczną... ;) Na szczęście jako pierwsza przetarłam szlaki i o jakąś wiedzę jestem już bogatsza stąd postanowiłam wesprzeć Anetkę i pokazać jej, że funkcjonowanie bez mleka od krowy może być przyjemne i niekoniecznie nie musi rujnować naszego portfela ;) Podczas gdy wpadła do mnie na piątkowe odwiedziny zrobiłyśmy wspólnie mleczko kokosowe (przepis tutaj) a następnie na bazie mleczka powstał koktajl, na który przepis znajdziecie poniżej, wyszło przepysznie! Dzięki temu koktajlowi spokojnie przeniesiecie się w ciepłe tropiki co patrząc na aurę za oknem będzie z pewnością miłym doświadczeniem. Gwarantuję, że koktajl zasmakuje nawet największym sceptykom zdrowego żywienia!

Składniki (na 2 porcje koktajlu po 600ml)
2 szklanki mleczka kokosowego (szklanka 250ml)
2 małe banany
2 pomarańcze

Banany obrać ze skóry pokroić w kostkę.
Pomarańcze obrać ze skóry, pozbyć się białych błonek, pokroić na mniejsze części.
W blenderze zmiksować mleczko z owocami. Podawać od razu po przygotowaniu.

piątek, 28 października 2016

Dorsz zapiekany ze szpinakiem i serem feta

Ryby każdy wie, że są zdrowe, że trzeba jeść ich dużo i często każdy wie a kto z Was jada ryby przynajmniej 3 razy w tygodniu? No właśnie... Mam podobnie chociaż ostatnimi czasy staram się rybę jeść przynajmniej dwa razy w tygodniu co na wynik 0 razy w miesiącu wygląda całkiem nieźle.
Ryby osobiście lubię bardzo chociaż z ich przygotowaniem często miewam problem, bo jestem wychowana w kulturze ryby w panierce i tyle na ten temat :) Z rybami nie mam takiego polotu w wymyślaniu dań jak z innymi produktami jednak staram się i co rusz robię krok do przodu co by nie popaść w panierkowej matni... ;) W poprzedni piątek postanowiłam przygotować dorsza jednak ani panierka, ani marynata curry nie wchodziły w grę, bo mi się najzwyczajniej w świecie przejadły... ;) Ruszyłam wodze fantazji i wyczarowałam dorsza pod zieloną pierzynką z dodatkiem sera feta. Wyszło obłędnie! Sama nadziwić się nie mogłam, że wyszło tak dobre! :) Po prostu niebo w gębie! Takiego zielonego dorsza polecam całym sercem na rodzinny uroczysty obiad oraz na pyszną kolację, jest po prostu tuż po Łososiu Petardzie moją ulubiona rybną pozycją! :)

Składniki:
60dag dorsza
450g mrożonego szpinaku
330g śmietanki 30%
2-3 ząbki czosnku

kawałek sera feta (ok. 3cm)
sól, pieprz, sok z cytryny do smaku

Dorsza rozmrozić, posolić, popieprzyć. Włożyć do naczynia do zapiekania.
Szpinak rozmrozić, gdy odparuje woda dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, podsmażyć chwilkę przyprawić solą, pieprzem. Wlać śmietankę, zagotować. Ponownie spróbować i w razie potrzeby doprawić do smaku sokiem z cytryny i odrobiną przypraw.
Sos wylać na rybę, na wierzch posypać ser feta pokrojony w drobną kostkę. Całość przykryć pokrywką lub folią aluminiową. Zapiekać w 180 stopniach przy grzaniu góra dół przez 15 minut następnie zdjąć pokrywkę/folię i zapiekać kolejne 15minut.
Podawać z makaronem wstążki.

wtorek, 25 października 2016

Bruschetta z serkiem fromage

Historia tej przekąski nie jest zbyt długa jakiś czas temu gdy już doszłam do siebie po epizodzie z wycięciem migdałów postanowiłam spotkac się z Anetką, którą część czytelników zna osobiście a pewnie większa część z kilku wpisów, które na blogu o niej wspominają. No i właśnie Anetka miała do mnie wpaść na wieczorne pogaduchy dlatego też postanowiłam
zrobić coś dobrego na szybko, jak to zwykle bywa cały dzień głowiłam się i zastanawiałam co tu by zrobić, żeby było pyszne i żeby było nowe! :) Padło na te grzanki, które swoim pięknym zdjęciem urzekły mnie w książce z przepisami na dania z wykorzystaniem produktów mlecznych mlekovita. Oczywiście stan mojej lodówki i spiżarki zrewidował mój plan i z mlekovitowych grzanek pozostały fromage i pomidory...;) niemniej jednak nie można nic powiedzieć, bo grzaneczki wyszły pyszne i godne polecenia dlatego przechodzę do przepisu aby się nim z Wami podzielić! Mniam!

Składniki:
3 bułki worcałwskie (duże)
2 serki Formage czosnkowe
masło do posmarowania
sól do oprószenia

Sałatka:
3 duże, czerwone i słodkie pomidory
2 łyżki posiekanej świeżej bazylii
12-15sztuk czarnych oliwek
1 mała czerwona cebulka
1 mały ząbek czosnku
2 łyżki octu balsamicznego
2 łyżki oliwy z oliwek

Bułki pokroić w ukośne kromki każdą posmarować cienką warstwą masła (z obu stron) i przypiec w piekarniku tak aby boczki bułki stały się złociste zaś środek nie wysechł.
W czasie gdy bułki pieką się w piecu umyć i pokroić w kostkę pomidory. Do pomidorów dodać posiekaną czerwoną cebulkę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz posiekaną bazylię. Do pomidorów dodać również oliwki pokrojone w plasterki. Doprawić octem balsamicznym, oliwą, cukrem, pieprzem i solą. Wymieszać.
Podpieczone bułki posmarować warstwą serka fromage. Na wierzch kłaść porcję pomidorowej sałatki. Jeść od raz po przygotowaniu w towarzystwie dobrego trunku ;)

środa, 19 października 2016

Bigos

Historia bigosu w moim życiu sięga zamierzchłych czasów, które pamiętam jedynie z opowieści moich bliskich jak w wieku 3 lat byłam karmiona przez ciocię Krystynę bigosem! :) Więc jak widzicie tuż po mleku matki przyszedł czas na bigos! Bigos lubiłam zawsze przez każdy etap mojego życia jadłam go ze smakiem więc aż dziw bierze, że jeszcze nie dodałam przepisu na moim zdaniem najsmaczniejszy bigos wg Eli :)
Niestety byłam zbyt mała aby zapamiętać jaki patent na bigos miała moja babcia albo mama pamiętam, że spod ich ręki bigos był pyszny, niemniej pyszny bigos jadałam spod ręki mojej kochanej Eli, która to dała mi kilka cennych wskazówek jak ugotować naprawdę pyszny kociołek bigosu! Wiadomo, że ile gospodyń tyle przepisów na bigos. U mnie muszą być spełnione dwa podstawowe warunki: kwaśny, kiełbasowy (nie znoszę bigosu z czym popadnie - tak jestem dziwna). Nie znoszę kiedy w bigosie jest wszystko co zbywa w lodówce takiemu bigosowi mówię stanowcze nie! Dlatego Ci, którzy są zwolennikami gotowania bigosu wg metody co w lodówce to w garze mogą poprzestać czytanie na tym etapie ;)
Do ugotowania bigosu zmotywowała mnie pozostała po sałatkowym szaleństwie kapusta biała, która krzyczała zrób ze mnie bigos! Tak i tutaj kolejny szok. Tak, robię bigos z dodatkiem białej kapusty to u mnie norma :) To by było na tyle z szokujących bigosowych informacji. Zabieramy się za przepis.

Składniki: (na solidny gar bigosu)
75 dag kapusty kiszonej
1-1,5kg białej kapusty
75 dag dobrej gatunkowo kiełbasy wiejskiej lub innej mocno wędzonej - swojska najlepsza
200g przecieru pomidorowego
2 łyżki smalczyku z cebulką
10-12 suszonych śliwek
4-5 suszonych namoczonych wcześniej w wodzie grzybków (opcjonalnie).
1 duża cebula
liść laurowy, ziele angielskie, kminek mielony, owoc jałowca, sól, pieprz do smaku, słodka papryka w proszku, pieprz ziołowy

Kapustę białą poszatkować wrzucić do garnka, podlać szklanką wody zagotować i poddusić do miękkości.
Kapustę kiszoną pokroić nożem na drobniejsze kawałki, zalać wodą tyle aby przykryła wierzch kapusty. Ugotować do miękkości. Odcedzić dodać do białej kapusty.
Na patelni podsmażyć kiełbasę, dodać do kapusty.
Na tłuszczu z kiełbasy podsmażyć cebulkę pokrojoną w kostkę pod koniec smażenia dodać smalec całość podsmażyć następnie dodać do kapusty. Jeśli brakuje nam smalcu możemy wysmażyć 10 dag drobno pokrojonego wędzonego boczku.
Śliwki suszone pokroić w paseczki dodać do kapusty.
Jeśli ktoś zdecyduje się dodać grzybki, pokroić je podobnie jak śliwki i również dodać do kapusty.
Całość wymieszać, dodać pomidory i przyprawy dusić na małym ogniu ok. 2-2,5h
Następnego dnia bigos ugotować ponownie.
Bigos najlepiej smakuje po 2-3 dniach.

poniedziałek, 17 października 2016

Kotlety drobiowe z pietruszką.

Kotlety w tej wersji istnieją pod wieloma nazwami moje nazwałam oszukanymi drobiowymi, bo nie ma co się dziwić są oszukane i za pomocą ciasta, które wypełnia mięsne braki możemy otrzymać więcej pysznych kotletów niż z czystej postaci mięsa ;)
Przepis mam z mojej ulubionej książki Pauliny Stępień 'Moja Mała Wielka Uczta' po raz kolejny się powtórzę i powiem Wam, że sięgając po książkę po raz kolejny się nie zawiodłam! :) Pomysł na pyszne kotlety w takiej wersji znałam brakowało mi jednak idealnych proporcji - takich, przy których kotlety będą się pięknie smażyć na patelni bez rozwalania!

Dla wszystkich, którzy wahają się robić czy nie robić mówię: robić! Kotlety są pyszne, szybkie i do tego dzięki dodatkom można sobie powariować na ich temat. Ja do swoich prócz składników podanych przez autorkę postanowiłam dodać suszone pomidory, łyżkę majonezu i odrobinę sosu chili. Wyszło pysznie! W towarzystwie ziemniaków i słodkiej brukselki te kotlety to hit, który na długo pozostanie w moim kulinarnym menu!
Jeśli wydaje się Wam, że podobne kotlety na moim blogu widzieliście to macie rację! Kiedyś opublikowałam przepis na wersję z chińską nutą, które smakuje równie wspaniale ale nie ma to tamto z tymi kotletami, na które przepis poniżej mają jedynie wspólny składnik - filet z kurczaka i nic więcej! Dlatego zachęcam do wypróbowania i zostawienia komentarzu jak Wam wyszły i smakowały :)

Składniki:
600g piersi z kurczaka
60-80g sera fet
6-7 suszonych pomidorów
pęczek świeżej natki pietruszki
2 jajka
1/2 łyżeczki ostrego sosu chili
1 łyżka majonezu
8 łyżek mąki
4 łyżki mleka (u mnie ciut więcej)
sól, pieprz, ulubione przyprawy do smaku

Jajka wymieszać na gładką masę z majonezem, dodać mąkę oraz mleko wyrobić na ciasto o konsystencji dość gęstej śmietany (gęstsze niż na naleśniki).
Do masy wrzucić pokrojonego w drobną kostkę fileta, pokrojone w kostkę pomidory i ser feta oraz posiekaną natkę. Całość doprawić do smaku, porządnie wymieszać.
Na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju kłaść łyżka porcję ciasta, smazyć na złoty kolor z obu stron.

Kotlety świetnie sprawdzą się zarówno jako pozycja obiadowa jak również imprezowa przekąską, do której świetnie będzie pasował sos czosnkowy.

piątek, 14 października 2016

Kinder Country

Kinder Country batonik znany i lubiany. Na ciasto z tego przepisu napatoczyłam się przeglądając fb. Spodobało mi się więc pospiesznie zapisałam przepis i postanowiłam wypróbować przy najbliższej okazji. Okazja nadarzyła się szybciej niż bym sądziła - odwiedziny Judyty i Kamila w ich nowym domu! Jako, że nie lubię iść do ludzi z pustą ręką postanowiłam sprezentować coś praktycznego a poza praktycznymi prezentami
postanowiłam rozpieścić ich nieco słodkim deserem. W internecie zachwytom odnośnie tego ciacha nie ma końca! A u mnie? No cóż powiem tak ja spodziewałam się po nim większych fajerwerków ale cała reszta konsumujących bardzo chwaliła więc postanowiłam przepis wrzucić głównie dla tych, którzy kosztowali i chcieliby odtworzyć w domu :) Zaletą tego deseru jest niewątpliwie szybkość jego wykonania oraz to, że przygotują go wszyscy mający ochotę na coś słodkiego, nawet Ci, którzy nie posiadają piekarnika... ;)
Ciacho w smaku jest przyjemne, nie za słodkie co mnie akurat miło zaskoczyło, wg mnie jest trochę mało przypominające kinder country i aby podrasować jego smak na bardziej batonikowy jeśli nadarzy się okazja aby przygotować go po raz kolejny to z pewnością skład masy poszerzę o dodatek mleka w proszku, które wg mnie postawi w tym przypadku przysłowiową kropkę nad i!

Składniki: (na blaszkę 24,5x28cm)

250g maślanych herbatników
2 tabliczki mlecznej czekolady
2 tabliczki białej czekolady
500ml kremówki
3 szklanki ekspandowanego ziarna żyta lub pszenicy (kupiłam w lidlu podobne do potocznie zwanego ryżu dmuchanego)
250g serka mascarpone
1/2 szklanki prażonych migdałów
ciemne kakao do posypania

W kąpieli wodnej lub mikrofali rozpuścić białą czekoladę.
Blaszkę wyłożyć folią lub papierem do pieczenia, ułożyć herbatniki.
W misce ubić 300ml śmietanki, dodać serek mascarpone lekko ubić. Powoli wlewać przestudzoną czekoladę, na koniec do masy wsypać ziarna żyta oraz posiekane i podprażone wcześniej orzechy. Całość wymieszać łyżką. Wyłożyć na herbatniki, przykryć drugą warstwą herbatników.
W kąpieli wodnej lub mikrofalówce rozpuścić czekoladę mleczną. Przestudzić.
Ubić 200ml śmietanki, połączyć z przestudzoną czekoladą, wyłożyć na herbatniki.
Wierzch posypać chrupkami ryżowymi, posypać kakao.
Wstawić do lodówki najlepiej na noc aby masa stężała.

Oryginalny przepis pochodzi ze strony p.Joli Caputy mój przepis inspirowany był przepisem podanym na portalu przyślij przepis!

środa, 12 października 2016

Słodko-maślana brukselka do obiadu

Moja historia z brukselką jest wyjatkowo krótka hmm a w zasadzie nie ma jej wcale... :)) Pamiętam jak jeszcze jako dziecko chodziłam z mamą na działkę a tam u babci Niny rosły takie śmieszne krzaczki z małymi kapustkami w wyglądzie podobały mi się bardzo w smaku ich nie znałam, bo moja rodzicielka nie pamiętam żeby jakoś szczególnie je w naszym domu przyrządzała. Gdy podrosłam brukselka kojarzyła mi się głównie z mieszanką mrożonych warzyw do upy jarzynowej, gdzie ich forma podania zupełnie do mnie nie trafiała były dla mnie po prostu fuj! Już wiem dlaczego! Po prostu była w zupie rozgotowana no i nie oszukujmy się ale każde rozgotowane warzywo jest "fuj". Nie dalej niż tydzień temu po raz kolejny sięgnęłam po książkę Pauliny Stępień Mała Wielka Uczta, którą kocham za proste, nieskomplikowane ale cały czas ciekawe i zaskakujące pomysły! Tak było i tym razem, gdy tylko zaczęłam wertować strony w poszukiwaniu obiadowej inspiracji znalazłam przepis na pełne danie, które już po samym przeczytaniu wydało mi się pyszne! Korzystając, że po raz kolejny gościłam na obiedzie moich kochanych teściów postanowiłam mój brukselkowy plan przekuć w czyn! Poza brukselkami podałam pieczone tymiankowe ziemniaczki oraz
oszczędne kotlety drobiowe z pietruszką. Wszystko wyszło bajecznie pyszne, zresztą nie zdziwiło mnie to w ogóle, bo jeszcze nie spotkałam się z przepisem z tej książki aby był niesmaczny, nieudany itd.! Na koniec apel do Pauliny Stępień! Paulino kiedy kolejna książka?? Wracając do naszej dzisiejszej brukselki polecam ją głównie tym, którzy mają lub mieli z nią podobne doświadczenia jak ja! Brukselka w tej wersji zmieni Wasz pogląd na to warzywo na 100% Gwarantuję!


Składniki:
400-500g oczyszczonej brukselki
1 łyżka masła
sól, pieprz
1 łyżeczka miodu

Kapustę wrzucić do posolonego wrzątku, gotować przez ok.5-6 minut po tym czasie kapuste odcedzić, wrzucić na patelnię z rozgrzanym masłem. Całość wymieszać tak aby kapustki były z każdej strony oblepione masłem. Całość podsmażać ok. 6-8minut często mieszając by kapusta się nie przypaliła.
Gorąca brukselkę polać miodem. Podawać od razu.

poniedziałek, 10 października 2016

Gruszki w occie

Miłością do przetworów zapałałam stosunkowo niedawno, bo jakieś trzy lata temu. Biorąc pod uwagę moje pitraszenie i mieszanie w garnkach od wczesnej młodości to naprawdę niedługo. Gruszki robiłam w swoim życiu po raz pierwszy i stwierdzam, że filozofii przy nich większej nie ma stąd myślę, że każdy przetworowy laik doskonale poradzi sobie z przetwarzanie gruszek.  Gruszki w occie to gruszki, które jadałam wyłącznie u mojej kochanej Babci Niny.
Nie przypominam sobie żebym takowe gruszki wcinała spod ręki mojej rodzicielki moja mama była natomiast mistrznia gurszek w syropie, które były miłością mojego życia i numerem 1 wśród słoikowych przetworów. Spowodowane było to pewnie tym, że gruszy na podwórzu nie mieliśmy i jeśli gruszki w moim domu się już pojawiły to były raczej rarytasem od święta niż pospolitym kompotem... ;) Gruszki w occie to coś co się pokocha ale znienawidzi obojętnie obok nich przejść się nie da ale myślę, że więcej jest tych co pałają do nich miłością niżeli tych, którzy z grymasem na twarzy omijają je szerokim łukiem. Do czego takie gruszki? Jako dodatek do mięs wszelakich tych na ciepło i tych na zimno. Według mnie takie gruszki świetnie wzbogacą również wszelkiego rodzaju sałatki, w których smaki słodko-kwaśne są mile widziane.

Składniki:

1kg twardych gruszek

Zalewa:
2,5 szklanki wody
90 ml octu spirytusowego
0,5 szkl. cukru
8 goździków
kawałek kory cynamonu

Gruszki obrać, wydrążyć gniazda nasienne, włożyć do miski z wodą zakwaszoną sokiem z cytryny lub kwaskiem cytrynowym (aby gruszki nie ściemniały).
Składniki zalewy zagotować w dużym garnku, gotować pod przykryciem około 10minut. po tym czasie włożyć gruszki i gotować na małym ogniu ok.5-8 minut. odcedzić łyżką cedzakową.
Podgotowane gruszki przełożyć do wyparzonych słoików, wlać zalewę (zwrócic uwagę aby w każdym słoikczku były goździki), zakręcić. Pasteryzować 10minut od momentu zagotowania.

piątek, 7 października 2016

Łosoś petarda!

Zastanawiacie się skąd ten tytuł? Stąd, że ten łosoś to geniusz wśród genialnych przepisów na łososia! Dla mnie taka petarda, że na samą myśli o nim mam ślinotok! Skąd mam przepis? Ze strony Kingi Paruzel Ale Babka! Gdybym moje lenistwo sięgało zenitu mogłabym przepisu Wam nie podawać jedynie ograniczyć się do odesłania na stronę niemniej jednak nie zrobię tego, bo umieszczając go również u siebie mam pewność, że mi nie zginie a uwierzcie stracić przepis na TAKIEGO łososia to była by ogromna strata!!
Łosoś z tego przepisu jest genialnie słodki, w punkt pikantny do tego wspaniale aromatyczny! Achów i Achów nie ma końca!! Chcecie wiedzieć jeszcze jedną rzecz na temat tego łososia? To szybkość jego wykonania biorąc pod uwagę, że najlepiej zamarynować go dzień wcześniej to później gwarantuję Wam, że w 20minut zrobicie obiad na miarę szefa kuchni!! Dodatki, które sobie do niego wymyśliłam okazały się wspaniałym dopełnieniem! Warzywa na patelnię marki Poltino, która ostatnio przywiozła mi wspaniałą paczkę okazały się pyszne i bez dodatkowych ulepszaczy (zwłaszcza jeśli chodzi o przyprawy dołączone do warzyw). Ogólnie muszę przyznać, że Poltino, firma, którą mam pod przysłowiowym 'nosem' robi niezłą konkurencję dla innych znanych marek głównie ze względu na ich nieskazitelny skład! Nawet zupy krem, które wypuścili ostatnio są bardzo smaczne a do tego skład nie odstrasza dlatego dla wszystkich zabieganych polecam po sto kroć!!
Kuskus z warzywami wspaniale się sprawdził w roli dopełnienia do pysznego słodko-ostrego łososia!

Składniki:
1 opak.dzikiego łososia z Alaski lub innego ulubionego łososia (ok. 300g)

Marynata:
1/4szklanki dobrego jakościowo sosu sojowego
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka miodu
1/2 łyżki świeżo startego imbiru
1/2 łyżeczki ostrego sosu chili (Sriracha)
2 ząbki czosnku
oliwa lub olej do smażenia
zielona cebulka

Dodatki:
1 opakowanie warzyw na patelnię (bez ziemniaków) u mnie Paryskie z Poltino
3/4 szklanki kaszy kuskus
wrzątek do kaszy (tyle aby przykryć całość)
sól, pieprz, odrobina czosnku

Składniki marynaty wymieszać, zanurzyć w niej łososia odstawić na min. 1h do lodówki (u mnie cała noc)
Kaszę kuskus posolić i popieprzyć zalać wrzątkiem, przykryć odstawić do czasu aż kasza zabierze cały płyn.
Na patelni na odrobinie oleju podsmażyć warzywa, lekko przyprawić wg uznania (u mnie przyprawy dołączone do mieszanki ponieważ okazało się, że mają całkiem sensowny skład!).
Na patelni rozgrzać odrobinę oliwy/oleju i położyć (skórą do dna patelni) łososia, smażyć przez dwie minuty na średnim ogniu, następnie przewrócić kawałki na drugą stronę i smażyć kolejne 2minuty. Po tym czasie skręcić ogień na koraliki, wlać pozostałą marynatę, dusić pod przykryciem 5minut.
Na talerzu położyć porcję kaszy kuskus z warzywami na kaszy ułożyć po dwa kawałki łososia.
Polać pozostałym na patelni sosem, posypać posiekanym szczypiorkiem.



środa, 5 października 2016

Pierogi z MasterChefa (z kindziukiem i kaszą gryczaną)

Hah! Tego postu również miało nie być jednak mój udział w MCh wzbudził wśród znajomych bliższych, dalszych a nawet tych zupełnie obcych ludzi tyle sympatii i dobrych emocji, że wrzucam przepis na pierogi, których zbyt mała ilość rozwścieczyła Magdę Gessler do czerwoności i rzucania talerzem! :)
Historia brakującego pieroga tak miał nazywać się dzisiejszy wpis jednak pomyślałam, że historia z brakującym pierogiem nie jest aż tak chwytliwa i postanowiłam nazwać je pospolicie, normalnie :)
Przepis na te pierogi miałam w swoim zaciszu kuchennym od dłuższego czasu kiedy to na Warsztatach Boscha Tomasz Jakubiak podpowiedział mi abym do moich pospolitych gryczanych z serem dodała kindziuka i długodojrzewający ser, jak poradził tak uczyniłam! Po powrocie do domu postanowiłam pierogi zrobić po swojemu owszem skorzystałam z rady wspaniałego szefa kuchni i kindziuk pozostał na pierwszym miejscu w farszu jednak porzuciłam dodatek sera dojrzewające na poczet naszego pospolitego sera białego i solidnej dawki pieprzu ziołowego. Wyszło jak? Obłędnie dobrze! Tak dobrze, że po skończonym lepieniu w programie (a raczej przerwanym, bo nie zdążyłam) ekipa montująca program podjadała mi go z miski :) No to chyba zły nie był? ;)
Przyznam szczerze i bez bicia, że mimo, że uwaga p. Magdy Gessler nie zrobiła na mnie większego wrażenia to jednak przez pewien czas z lepienia pierogów się wyleczyłam ;) Na szczęście trwało to krótko i już po kilku tygodniach zabrałam się za ponowne lepienie.
Pierogi z kindziukiem i kaszą są po prostu pyszne i Ci, którzy chcą ich zjeść do syta niech sobie nie udzielają, nie bawią się w porcje jak u Amaro i nagotują konkretny gar tak aby wszysycy mogli się najeść... ;)

Składniki:
50g kaszy gryczanej
12-15dag białego sera
8-10 plasterków kindziuka
1 mała cebulka
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
łyżeczka majeranku


Ulubione ciasto na pierogi u mnie woda gorącą woda odrobina soli.

Kaszę ugotować. Przestudzić.
Na patelni rozgrzać łyżkę oleju, podsmażyć drobno pokrojonego kindziuka.
Podsmażoną kiełbasę dodać do kaszy wymieszanej z białym serem.
Na tej samej patelni rozgrzać łyżkę oleju i podsmażyć drobno posiekaną cebulkę. Usmażoną cebulę dodać do kaszy. Przyprawić pieprzem ziołowym, majerankiem i odrobiną zwykłego pieprzu.
Farsz dokładnie wymieszać.

Ciasto rozwałkować cienko.
Szklanką wykrawać kółka, kłaść porcję farszu i zalepiać. Gotować w posolonym wrzątku 2min. od czasu wypłynięcia (na wolnym ogniu).
Gotowe pierogi polać masłem lub okrasić usmażona na złoto cebulką :)

poniedziałek, 3 października 2016

Nalewka z ciemnych winogron [+18]

Nalewka z ciemnych winogron gości u mnie już po raz drugi. W tamtym roku gdy zostałam sowicie obdarowana ciemnym winogronem rozpoczęłam poszukiwania co by tu z nich wyczarować. Padło na galaretkę, na którą przepis podawałam rok temu, sok z ciemnych winogron oraz naleweczkę. Naleweczka okazała się tak pyszna, że nie doczekała się nawet zdjęć! Z tego powodu w tym roku przepis podaję od razu z uwiecznionym słojem, bo obawiam się, że w tym roku może być podobnie i zanim nalewka będzie fotogeniczna to już jej nie będzie... ;) Każdy komu mówiłam, że robię nalewkę z ciemnych winogron robił przy tym wielkie oczy i mówił nalewkę? Zrób lepiej wino! Ja jednak byłam nieugięta i postawiłam na nalewkę! Powiem Wam, że słusznie, bo nalewka jest przepyszna a do tego każdy kto ją pije jest zaskoczony nalewka z winogron?! :)
Po prostu pycha! Polecam spróbować zwłaszcza tym, którzy cierpią na nadwyżkę tych słodkich pachnących jesienią owoców!

Składniki: (ja robiłam od razu z dwóch porcji :) )
1kg ciemnych winogron
500g cukru
500ml spirytusu
100ml przegotowanej wody
2 goździki

Winogrona umyć, przebrać i przełożyć do słoja (lekko zgniatając by puściły sok).
Zasypać cukrem, odstawić w jasne i ciepłe miejsce na 3-4 dni po tym czasie dodać goździki, spirytus oraz wodę.
Całość wymieszać, odstawić w ciemne miejsce na min. 2 tygodnie (moje stały miesiąc, bo o nich zapomniałam), początkowo przez kilka pierwszych dni owoce w słoju lekko potrząsać.
Po upływie czasu owoce odcedzić na sicie wyłożonym gazą.
Rozlać do słoików, odstawić w ciemne miejsce na minimum pół roku - później delektować się winogronówką! :)

środa, 28 września 2016

Makaronowa sałatka z tuńczykiem

Niedawno były urodziny mojego M. zupełnie spontanicznie i pod wpływem chwili postanowiłam zorganizować mu imprezę niespodziankę, która okazała się w 100% sukcesem!! Znajomi dopisali, przyszli w 100% frekwencji. Ja jako gospodyni i pomysłodawczyni całego przedsięwzięcia postanowiłam zadbać o stronę gastronomiczną imprezy (czy kogoś to jeszcze dziwi? :D ) z racji tego, że impreza była konspiracyjna i mój M. nic o niej nie wiedział nie mogłam rozpocząć przygotowań na dwa dni wcześniej jak mam to w zwyczaju stąd menu musiało byc proste i szybkie w realizacji stąd postawiłam na znane i lubiane pozycje takie jak:
Sałatka Grecka, grzanki z masłem czosnkowym, Deska serów, Banoffee oraz sałatkę, o której w dalszej części wpisu :) Ta sałatka powstała ze względu na to, że szczęśliwe kurku mojego teścia ogłosiły strajk i nie znoszą jaj w takiej ilości aby móc sobie z nich bezkarnie i bez oszczędności korzystać ;) W pierwszym momencie planowałam zrobić jajka na twardo

faszerowane musem tuńczykowym z racji, że jajek zabrakło pozostał mi tuńczyk i burza myśli w głowie! :) Po obiedzie została mi porcja makaronu a w lodówce czekały różne ciekawe dodatki tak powstała sałatka z tuńczykiem, która smakowała wszystkim tak bardzo, że goście wyczyścili miskę do cna! :) Smakuje wyśmienicie więc z pewnością jeszcze nie raz ja przygotuję!

Składniki:
20dag makaronu kokardki, muszelki (u mnie kokardki i wstążki - taki został z obiadu)
1 puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
6-8 suszonych pomidorów
2 ogórki konserwowe
1 mała czerwona cebulka
2 ogórki zielone (krótkie)
1/2 strąka czerwonej papryki
1/2 puszki kukurydzy
1/2 pęczka pietruszki
2 łyżki majonezu
2 łyżeczki musztardy sarepskiej
sól, pieprz do smaku

Do ugotowanego i przestudzonego makaronu dodać ogórki i paprykę pokrojone w kostkę, suszone pomidory pokrojone w paseczki, drobno posiekaną cebulkę, kukurydzę, odsączonego z wody tuńczyka, majonez, musztardę, sól, pieprz i posiekaną natkę pietruszki. Całość wymieszać, odstawić na pół godziny do lodówki lub podawać od razu po przygotowaniu.

poniedziałek, 26 września 2016

Śląska sałatka z cukinii na zimę z pietruszką i czosnkiem

Byłam święcie przekonana, że przepis na tą sałatkę zamieściłam już kilka tygodni oczywiście myliłam się, bo dodałam ale wzmiankę na fb, że taką sałatkę poczyniam! :) Gdy czytelnicy uświadomili mi, że czekają na przepis olśniło mnie, że nie dodałam go na bloga! W tym momencie nadrabiam zaległości i wrzucam przepis na świtną czosnkowo-pietruszkową sałatkę do słoików cioci Mary.
Historia tej sałatki sięga po Górny Śląsk gdzie dziarskie dziołchy na jednej z kopalń raczyły się tą sałatką na potęgę i produkowały ją w ilościach iście górniczych. Tak słyszałam od mojej cioteczki, która zachwalała mi przepis i zachęciła do jego wypróbowania. Jak zwykle miała rację sałatka jest świetna! Żałuję, że zrobiłam z połowy porcji, bo spokojnie pochłonęlibyśmy i porcję podwójną! :)
Sałatka świetnie nadaje się jako dodatek do obiadu równie świetnie sprawdzi się jako sałtka na kanapki oraz wszelkiego rodzaju domowych fast foodów typu hot dogi, hamburgery itd. Jeśli w piwnicy zalega Wam jeszcze przerośnięta cukinia zachęcam do zrobienia tej sałatki, bo naprawdę warto!

Składniki: na ok. 14 słoików poj. 0,5l)

5kg cukinii
1/2 kg cebuli
1 główka czosnku
200g marchewki
1 spory pęczek natki pietruszki
4 łyżki soli
1/2szklanki cukru
3/4 szklanki oleju
1 szklanka octu

Cukinię obrać, wyciąć gąbczaste środki (ja pozbyłam się środków ze skórki cukinii nie obierałam) zetrzeć na tarce o grubych oczkach lub pokroić obieraczką do warzyw we wstążki.
Marchew zetrzeć równiez na tarce o grubych oczkach, cebulę posiekać podobnie uczynić z pietruszką. Czosnek pokroić w cieniutkie plasterki (ja swój częściowo pokroiłam a część posiekałam). Całość posolić i wymieszać.
Z octu, cukru i oleju zagotować zalewę.
Gorącą zalewę wlać do cukinii, dokładnie wymieszać, porozkładać do wyparzonych słoików, krawędzie słoików wytrzeć ręcznikiem papierowym, zakręcić. Pasteryzować 8-10minut od czasu zagotowania.

piątek, 23 września 2016

Gruszki w syropie

Gruszki w syropie to moja spuścizna ciężkiej pracy na urlopie i przetworowego szaleństwa! Gdy tylko wróciłam do domu z wojaży z moim M. a kalendarz wskazywał, że do powrotu do pracy pozostały jeszcze 4 dni postanowiłam wycisnąć z nich wszystko co najlepsze jak
przysłowiową cytrynę! W ruch poszły wszelkie możliwe owoce i warzywa nie umknęły mojej uwadze również gruszki obficie rosnące na gruszy obok mojego domu. Postanowiłam przetworzyć je na trzy sposoby, gruszki w occie, w syropie oraz mus gruszkowy. Ten ostatni niestety z powodu awarii końcówki miksującej w mikserze ręcznym i wkruszeniu opiłków z rączki miksującej musiał wylądować w koszu... Na szczęście wersja w occie i syropie jak najbardziej wyszła pomyślnie stąd dzielę się z Wami na najlepsze gruszki w syropie, które za sprawą użycia cukru kokosowego mają bajecznie słodki i karmelowy aromat, który sprawia, że są jeszcze pyszniejsze! Co z takimi gruszkami można począć? Można zrobić ciasto czekoladowe i dodać je do środka, można zjeść prosto ze słoika, można również użyć ich do
zimowej jaglanki lub owsianki, sposobów na użycie takich gruszek jest tyle ile dusza łasucha zapragnie! A za sprawą użytego cukru kokosowego to nawet łasuchy na wszelkich dietach mogą od czasu do czasu sobie pozwolić... ;)

Składniki:
1kg twardych gruszek
30 dag cukru kokosowego (lub zwykłego)
0,75l wody

Gruszki obrać, przekroić, usunąć gniazda nasienne. Wrzucić do wody zakwaszonej cytryną lub kwaskiem cytrynowym aby nie ściemniały.
Z wody i cukru zagotować syrop. Gotować na małym ogniu ok.10 minut.
Po tym czasie włożyć gruszki i gotować ok. 5minut po czym wyjąć łyżką cedzakową z garnka i poukładać do wyparzonych słoików, do każdego słoiczka można dodać ziarenko goździka. Słoiki zakręcić.
Pasteryzować 10minut od czasu zagotowania.

środa, 21 września 2016

Markowe ciasto

To ciasto to mój wymysł, który powstał z potrzeby przygotowania imieninowego ciasta do pracy dla mojego M. W związku z tym, że po zwolnieniu lekarskim dopadła mnie praca z każdej możliwej strony i stos obowiązków sprawiał, że cierpiałam na chroniczny brak czasu musiałam się nieźle nagimnastykować żeby wyczarować dwa placki! Mój wybór padł na dostojne jednak bliżej nieokreślone ciasto tortowe oraz sernik gotowany w pierwotnej wersji z truskawkami niestety życie i czas zweryfikowało moje plany, sernik gotowany powstał ale na herbatnikach i zamiast truskawek miał w sobie delicje i galaretkę natomiast ciasto tortowe to była jedna wielka improwizacja, która jak się później okazało była udanym przedsięwzięciem! :)

Zaczęłam od bazy jaka był wcześniej upieczony przeze mnie biszkopt na tej podstawie rozpoczęłam swoją improwizację, na którą przepis poniżej ;)

Składniki:

Biszkopt z 6 jaj (klik)
1 słoiczek (200g) czekośliwki (klik)
1 opakowanie podłużnych biszkoptów do tiramisu
100ml likieru amaretto
50ml przegotowanej wody
1 kostka masła
1 puszka masy krówkowej
10dag rodzynek namoczonych w alkoholu

Polewa czekoladowa:
1/3kostki masła
1/2szkl. cukru
3 łyżki mleka
2 łyżki kakao

Biszkopt przekroić wzdłuż na dwie części.
Pierwszy placek lekko nasączyć przegotowaną wodą.
Posmarować czekośliwką.
Biszkopty moczyć w likierze amaretto rozrobionym w wodzie. Układać na warstwę czekośliwki.
Masło utrzeć na puch, stopniowo dodawać masę krówkową stale miksując. Na koniec dodac dosączone rodzynki, wymieszać. Masę wyłożyć na biszkopty.
Przykryć drugim plackiem.

Przygotować polewę:
Masło cukier i mleko zagotować. Dodac kakao wymieszać i ponownie zagotować stale mieszając pilnować aby się nie przypaliło.
Ciepłą polewę rozsmarować na biszkopcie, pozostawić do przestygnięcia. Udekorować wg uznania.
Moje ciacho udekorowane jest rozetkami z kremu z białej czekolady i wanilii a także kremu kakaowo-bananowego w tym przypadku aby nanieść rozetki musiałam odczekać aż polewa ostygnie jeśli nasza fantazja nie sięga aż tak daleko i chcemy udekorować ciasto np. wiórkami kokosowymi wtedy śmiało sypiemy wiórki na jeszcze ciepła polewę.
Ciasto pozostawić najlepiej na noc do stężenia.
Pycha! :)

Brak zdjęcia w przekroju wynika z konieczności zabrania całego placka do pracy - tak jak to napisałam we wstępie ;)



poniedziałek, 19 września 2016

Bezmleczny shake bananowo-orzechowo-czekoladowy

Mleko roślinne oczywiście z mlekiem krowim ma tyle wspólnego co schabowy z tortem niemniej jednak jak się nie może mieć tego co się lubi... Z tej właśnie przyczyny zaczęłam produkować swoje mleka roślinne. Ostatnio prezentowałam Wam przepis na mleko z
orzechów włoskich teraz czas na fajnego shake'a orzechowo-czekoladowego jak dla mnie bomba! W takiej wersji mleko roślinne jak najbardziej daj radę co więcej taka wersja jest o wiele smaczniejsza! Mocno orzechowy, lekko słodki (dosłodzić można wg upodobań jeśli do mleka damy więcej daktyli wyjdzie genialne! Ja troszkę z daktylami pożałowałam z względu na wysokie IG ale następnym razem dorzucę kilka więcej, bo wiem, że cud słodsze było by jeszcze smaczniejsze!
Jak wpadłam na takie mleko? W lodówce została mi szklanka mleka orzechowego, które domagało się wykorzystania długo się nie zastanawiając postanowiłam przerobić je na wersję czoko-bananową i... wyszedł obłęd! :)

Składniki (na 1 szklankę)

1 szklanka mleka orzechowego
1 łyżeczka gorzkiego kakao
1 łyżeczka ksylitolu lub erytrolu
1/2 dojrzałego banana
szczypta cynamonu (opcjonalnie)

Wszystkie składniki umieścić w blenderze, zmiksować na gładki koktajl.
Dzięki bananowi koktajl jest bajecznie aksamitny! :)

piątek, 16 września 2016

Dżem malinowo-bananowy

Dżem malinowy kojarzy mi się nierozłącznie z moim dzieciństwem moja kochana mamusia robiła go jak tylko pojawiały się maliny. Smak tego dżemu pamiętam do dzisiaj był cudownie słodki i kwaskowaty zarazem. W połączeniu z maślanym rogalem tworzył duet idealny! W tym roku dzięki Arturowi zostałam szczęśliwą posiadaczką 7kg malin! Ach jaka byłam szczęśliwa, że pierwszy raz w życiu nie muszę sobie udzielać malinek! Z 7kg powstały więc dżemy, soki, maliny w cukrze oraz maliny mrożone - idealne do ożywienia smutnej zimowej rzeczywistości, która już niedługo wedrze się w nasz klimat! Dzisiaj na tapetę idzie dżem malinowo-bananowy, który robiła moja mama (przynajmniej ja tak twierdzę - moja siostra tego nie pamięta). Nie wiem jak Wy ale mnie totalnie urzekły przetwory w małych słoiczkach, które nie dość, że wyglądają bajecznie to do tego są bardzo praktyczne, bo nie zalegają niedojedzone w lodówce. Takie małe przetwory po prostu zjada się na raz i po kłopocie! Aby zaopatrzyć się w nową porcje małych, ślicznych słoiczków postanowiłam wybrać się do mojego lokalnego wiejskiego sklepu Od i Do gdzie z szerokim uśmiechem przywitała mnie moja ulubiona ekspedientka Dorotka! Jak wielkie było moje zdziwienie i zachwyt gdy okazało się, że obok żelfixów, dżemiksów i innych fixów stała sobie szara paczuszka pektyny!! Długo się nie zastanawiając wyszarpałam jedną do swojego koszyka i
pospiesznie uiściłam za nią należność po czym z prędkością pędzącego pendolino pognałam na swojej białej strzale do domu gotować dżem! :) Dżem wyszedł genialny, nie za słodki, nie za kwaśny a do tego za sprawą pektyny idealnie gęsty! Dżem malinowy to przysłowiowa bułka z masłem pod warunkiem, że mamy solidny garnek z grubym nieprzywierającym dnem więc polecam Wam się zaopatrzyć w takowy i wykorzystać maliny póki są! Podobno w tym roku ich ceny są wyjątkowo niskie!!

Składniki:

2kg malin
2 banany
30g paktyny do dżemów (na 2kg owoców i 1kg cukru)
1,5 szklanki cukru kokosowego, ksylitolu a dla mogacych i lubiących zwykły poczciwy cukier biały kryształ.

Maliny przebrać i wrzucić do dużego garnka grubym dnie. Zasypać 1 szklanką cukru.
Gotować do momentu aż maliny puszczą sok i część z nich sie rozpadnie (część powinna zostać w całości), dodać pokrojone w kostkę banany.
Pektynę wymieszać z 1/2 szklanki cukru dodać do gotującego się dżemu i energicznie wymieszać do momentu całkowitego rozpuszczenia.
Dżem zagotować, zebrać pianę (jeśli się takowa utworzy), gorący dżem przelać do słoików. dla tych bardziej strachliwych zapasteryzować 10min od momentu zagotowania. Dla odważnych zakręcić słoik, postawić do góry dnem i wystudzić.

Printfriendly