czwartek, 5 lipca 2018

Najbardziej leniwe z leniwych

Dzisiaj przepis na najleniwsze z leniwych :) Wiadomo, że ile kucharzy tyle przepisów na leniwe u mnie w domu nie były to zbyt popularne kluski ze względu na połączenie sera i ziemniaków niemniej jednak w moim osobistej nowej rodzinie taka wersja leniwych ma branie u wszystkich :) 
Ta wersja ze względu na brak ziemniaków wydała mi się kusząca zwłaszcza, że w domu mam teraz kluksową latorośl stąd gdy zobaczyłam przepis na leniwe u Alanatkowe BLW postanowiłam nie zwlekać i jeszcze tego samego dnia wzięłam się do pracy jedyne zmiany, które poczyniłam to dodanie wanilii oraz podzielenie składników przez pół - wychodzą wtedy dwie całkiem spore porcje dla głodnej dziatwy :) Trzyskładnikowe leniwe to zbawienie dla wszystkich głodnych kluskowych smaków, którzy nie mają całego dnia na stanie w kuchni i robienie klusek :) To również świetny patent dla wszystkich matek, które cierpią na brak pomysłów na obiad na tzw. 'szybko' gdy dziecię woła mama AM teraz, już, natychmiast! :)

Składniki:
1/2 szklanki kaszy manny
250g białego sera (najlepiej zmielonego - wtedy możemy pominąć kwestię problematycznych grudek, które niektórym dzieciom z pewnością zrujnują jedzenie ;) )
1 duże jajko
ziarenka z 1 laski wanilii (można pominąć)
mąka ziemniaczana do podsypania

Wszystkie składniki zagnieść. Odstawić do lodówki na 15minut.
Po tym czas rwać porcję ciasta, rolować na stolnicy podsypując lekko mąką ziemniaczaną.
Wrzucać na posolony wrzątek. Gotować na małym ogniu do wypłynięcie.
Podawać z roztopionym masłem, bułką tartą, sosem owocowym lub czym tam nam fantazja przyniesie do głowy :)

wtorek, 3 lipca 2018

Wegańskie brownie na mleku słonecznikowym

Dzisiaj będzie o blogu, który bogactwem swoich
zdrowych przepisów aż kipi, uwielbiam czytać wpisy fasolki i czerpać z nich inspiracje do swojej kuchni. W zakładce na telefonie przepisy do wypróbowania połowę pozycji stanowią przepisy właśnie od Swojsko z Fasolką :) Któregoś dnia za punkt honoru postawiłam sobie zrobienie wegańskiego ciacha zwłaszcza, że w lodówce miałam nadwyżkę tytułowego mleka słonecznikowego. Brownie z tego przepisu jest zwarte, ciężkie i w zasadzie mimo, że wegańskie i dalekie od moich smaków to na swój sposób intrygująco dobre! Stąd podaję Wam ten przepis abyście sami wyrobili sobie na jego temat zdanie :) 

Składniki:
3 szklanki mleka słonecznikowego
3 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
1 szklanka daktyli
1 szklanka namoczonego słonecznika
5 łyżek cykoriady w płynie (odsyłam do autorki w komentarzach jest podany zatępnik)
3 łyżki siemienia lnianego
8 łyżek karobu
2 łyżki mąki gryczanej
2 łyżki mąki z ciecierzycy
2 łyżki inuliny
mąka kokosowa oraz olej kokosowy do wysypania formy
dodatkowo dałabym 2-3 łyżki miodu dla tych co lubię wyrazistą słodycz (ew. inne zdrowsze słodzidło)

Siemię lniane zmielić na proszek. Daktyle zalać gorącą wodą i moczyć przez 15minut. (następnie odsączyć).
Wszystkie składniki poza inuliną i mąkami zmiksować na gładką masę.
Dodać mąki oraz inulinę i energicznie wymieszać trzepaczką.
Przelać do tortownicy 24cm wysmarowanej olejem kokosowym oraz mąką kokosową.
Piec 1 godzinę w 180stopniach.

Karmel:
1 szklanka daktyli namoczonch w gorącej wodzie
1/2 szklanki moreli
3-4 łyżki masła orzechowego 

Wszystko zmiksować na gładki krem, gdy będzie zbyt gęsty dodać nieco gorącej wody.
Gotowym karmelem posmarować przestudzone brownie. Wstawić do lodówki najlepiej na noc.

Źródło przepisu: http://swojskozfasolka.blogspot.com/2016/07/brownie-mleku-sonecznikowym.html



piątek, 15 czerwca 2018

Truskawkowy Miś

Ciasto Miś powstało zupełnie przypadkiem a to
przez brak czasu na truskawkową chmurkę i totalne zainteresowanie wszystkim co zabronione w kuchni plątającej się między nogami mojej latorośli ;) Ciacho wyszło lekkie jak chmurka, delikatnie słodkie z rozpływającym się w ustacg biszkoptem, po prostu rewelacja :) Jeśli jesteście spragnieni wakacyjnych smaków szorujcie do kuchni i zróbcie swoją wersję Misia :) - jeśli jesteście naprawdę leniwi albo upał skutecznie odstarsza Was od włączenia piekarnika ciacho - deser świetnie wyjdzie również na biszkoptach ze sklepu. Wszystkich, którzy doszukują się prawdziwego niedźwiadka w cieście uprzedzam, że nazwa jest zupełnie spontaniczna i przypadkowa a nasunęła mi się poprzez biszoptowe misie na wierzchu ciasta :)

Składniki: (blach 34x38cm)
1 duże opakowanie biszkoptów / lub biszkopt z tego przepisu.
500g truskawek + 1 łyżka cukru do posypania.
330ml śmietanki kremówki 30%
1 duży serek danio waniliowy lub ew. 2 o standardowych rozmiarach
1 łyżka galaretki truskawkowej 
2 łyżeczki żelatyny
2 galaretki cytrynowe + 3 szklanki wody
truskawki do dekoracji

Jeśli korzystamy z biszkoptów układamy je na blaszce wcześniej wyłożonej papierem. 
Jeśli korzystamy z upieczonego biszkoptka to wystudzony należy przekroić wzdłuż na dwa równe blaty, jeden ułożyć w blaszce wyłożonej papierem do pieczenia natomiast z drugiego foremką do ciastek powycinać misie.
Truskawki pokroić w kostkę i zasypać 1 łyżką cukru, następnie gdy puszczą sok odcedzić je na sitku.
Śmietanę ubić na sztywno.
Do miseczki wlać 100ml gorącej wody, w której nalezy wymieszać galaretkę i żelatynę do całkowitego rozpuszczenia. Do rozpuszczonej galaretki i żelatyny dodać łyżke ubitej śmietany i wymieszać aby całość lekko przestygła. Letnią śmietnę z galaretką i żelatyną delikatnie dodać do pozostałej śmietany dobrze wymieszać, na koniec dodać odsączone truskawki i ponownie delikatnie wymieszać. 
Krem wyłożyć na biszkopty lub nasączony wcześniej odrobiną przegotowanej wody z cytryną biszkopt. Na wierzch kremu układać biszkoptowe misie (lub zwykłe biszkopty) oraz truskawki (wedle upodobania i własnego poczucia estetyki) . Wstawić do lodówki aby stężało.
W tym czasie rozpuścić w 3 szklankach wody galaretki cytrynowe. Ostudzić i pozostawić do lekkiego tężenia. 


Tężejącą galaretką zalać ciasto, ponownie wstawić do lodówki przynajmniej na kilka godzin a najlepiej na cał a noc.

czwartek, 14 czerwca 2018

Słodki dżem truskawkowy bez cukru i innych słodzideł (metoda janginizacji)

Dżem truskawkowy chyba jeden z ulubionych
przetworów większości Polaków a może i nawet całego świata. Pysnziutki, słodziutki, przypominający nam o słonecznych dniach i bezstorskim letnim truskawkowym obżarstwie. W czasach mojego dzieciństwa pamiętam dokładnie jak na bułeczce maślanej lub rogaliku na cienkiej warstwie masła spoczywał ten dostojny jegomość -dżem truskawkowy! Do dzisiaj na samą myśl leci mi ślinka! Odkąd sama jestem matką chcę dać mojemu prezesikowi to co najlepsze tak też jest z dżemem gdy tylko dowiedziałam się od naszego znajomego Jacka o metodzie janginizacji owoców postanowiłam spróbować co prawda czekać musiałam całą zimę i wiosnę ale było warto! Oczywiście jak to przy tak spektakularnych nowinach bywa podeszłam do tematu z pewną dozą niepewności no bo jak to?! Słony dżem?! To nie może się udać! ;) Jednak ciekawość wzięła górę i gdy tylko weszłam w posiadanie należytej ilości truskawek postanowiłam pomóc wcielić w życie! Dżemy metodą janginizacji naprawdę wychodzą słodkie! Co prawda do megasłodyczy z dżemów sklepowych im daleko ale naprawdę dają radę! :) Ja swoje podrasowałam jeszcze dodatkiem pektyny co by mi się dziady nie rozlewały na kromkach i naleśnikach niemniej jednak niektórzy po prostu gotują truskawki np. 3 dni pod rząd po 30-40minut i podobno też konsystencja jest ok ja jednak nie byłam aż tak cierpliwa ponadto trzy godziny gotowania truskawek to w moim mniemaniu w słoiczku pozostaną tylko truskawki z nazwy... ;) Ok. Do rzeczy.

Co to jest janginizacja doczytałam tutaj. 
Janginizacja to nic innego jak wytrącanie naturalnych cukrów zowoców przy użyciu odrobiny soli, magia? Nie czysta chemia... :D i to nie taka co truje człowieka a taka, która człowiekowi sprzyja... ;)

Składniki: (wyszło mi 10małych słoiczków)

2kg truskawek
1/2 małej łyżeczki soli himalajskiej lub innej niejodowanej (lepiej dać mniej niż przesolić)
garnek z grubym dnem
1 opakowanie pektyny (na 2kg owoców)

Truskawki umyć, wyszypułkować pokroić na mniejsze kawałki a małe zostawić w całości.
Posypać solą i postawić na malutki gaz na 30minut często mieszając. Wystudzić odstawić na noc do lodówki.
Ponownie delikatnie zagotować, dodać pektynę, wymieszać gotować jeszcze przez 10minut po tym czasie dżem rozlać do słoików zakręcić, obrócić do góry dnem i poczekać aż wystygną, zanieść do spiżarki, zajadać gdy sezon truskawkowy minie... ;)

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Wegański smalec - fasolowa pasta do chleba

Od dłuższego już czasu (w zasadzie od kilku lat)
zabierałam się za przygotowanie w zaciszu swojej kuchni pastę fasolową zwaną wegańskim smalcem. Wreszcie nadszedł moment, w którym dojrzałam do tej decyzji aby plan przekuć w czyn! A raczej zmusiła mnie do tego zalegająca już od dłuższego czasu fasola... ;) Powiem tak jeśli robiąc tą pastę będziecie myśleli, że naprawdę wyjdzie Wam pyszniutki smalec ze skwarkami cudownie aromatyczny, gładziutki i po prostu pyszniutki to od razu możecie przestać czytać resztę, bo niestety ale srogo się zawiedziecie jeśli natomiast jesteście ciekawi jak smakuje fasola zrobiona z podsmażoną cebulką w wersji na kanapki lub do naleśników to zapraszam do dalszej lektury. Pasta fasolowa okrzyknięta przez mojego męża - 'niewiadomoczym' (nie sugerujcie się jego zdaniem... ;) ) to miła odmiana dla wszsytkich pasztetów, serków i wątrobianek do smarowania pieczywa co więcej taka pasta po podrasowaniu świetnie sprawdzi się jako farsz do np. naleśników na wytrawnie :) )Przejdźmy do przepisu.

Składniki:
1,5 szklanki białej fasoli jaś
1/2 czerwonej cebuli
1/4 strąka czerwonej papryki
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/2 łyżeczki soli
szczypta majeranku
pieprz do smaku

Fasolę namoczyć w dużej ilości wody (najlepiej na noc) następnie wodę wylać, zalać fasolę tak aby woda zakryła całą fasolę, gotować na wolnym ogniu do miękkości w razie potrzeby dolać wody ( u mnie praktycznie cała się wygotowała). Fasolę ostudzić. Zmiksować na gładką pastę.
Cebulkę i czosnek drobno posiekać, zeszklić na oleju. Ostudzić. Dodać do fasoli.
Paprykę drobno posiekać wraz z przyprawami dodać do reszty składników dobrze wymieszać, przełożyć do słoika smarować na kanapki lub naleśniki.

czwartek, 7 czerwca 2018

Pierogi ze szpinakiem i kaszą jaglaną

Pierogi ze szpinakiem to chyba moje ulubione niemniej jednak
zawsze mam z nimi problem, że szpinakowy farsz jest dość oklapły a co za tym idzie pierogi są raczej z tych płaskich niż pękatych co powoduje, że zjeść ich można dwa razy tyle co np. ruskich jako pomysłowa Matka Polka podczas ostatniego lepienia głowiłam się co by tu zrobić aby farszu było więcej pierwsza myśl biały ser! No ok dobra fajnie ale gdyby tak jednak chcieć zrobić coś mniej mlecznego? Od razu przypomniało mi się jak to zupełnym przypadkiem podczas miksowania kaszy jaglanej z jogurtem stwierdziłam, że po niedokladnym zblendowaniu wyszedł mi całkiem spoko jaglany serek ;) I tak oto postanowiłam mój jaglany ser biały wrzucić do szpinakowego farszu! Efekt? Pysznie, treściwie i zdrowo! Czego chcieć więcej?

Składniki: (ok.50 - 60 sztuk)

Ciasto
3-3,5 szklanki mąki pszennej
1 i 1/3 szklanki gorącej wody
łyżka oleju

Z podanych składników zagnieść elastyczne ciasto. Przykryć ściereczką aby nie obeschło.

Farsz:
1 szklanka suchej kaszy jaglanej
2 szklanki wody
100g jogurtu naturalnego
1 opakowanie mrożonego szpianku
4 ząbki czosnku
1 kostka sera feta (można pominąć)
pieprz do smaku

Kaszę przepłukać pod gorącą wodą wrzucić do posolonego lekko wrzątku ugotować na sypko.
Przestudzoną kaszę lekko zmiksować z jogurtem.
Szpinak podsmażyć na patelni gdy odparuje z niego woda dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, podsmażyć chwilkę aż czosnek puści aromat, wkruszyć ser feta dokładnie wymieszać. Dodać kaszę, przyprawić pieprzem.
Ciasto rozwałkować dość cienko (ale nie za cienko! ok. 2-3mm) szklanką wykrawać kółka, kłaść porcję farszu zlepiać wrzucać na posolony wrzątek gotować do wypłynięcia. Omaścić cebulką uprażoną na złoto.


wtorek, 29 maja 2018

Naleśniki jaglane

Powiem tak jak macierzyństwo zmienia życie kobiety wie każda
matka! Mnie te zmiany zaskakują codziennie i nie chodzi tutaj tylko o te powszechne oczywistości takie jak to że bez snu naprawdę można się obyć albo że nowozałożona bluzka w tempie ekspresowym może być poplamiona kaszą, bananem lub też glutkiem ;) Chodzi mi raczej o to, że przy rozszerzaniu diety malca i staraniu się dawania mu tego co najlepsze człowiek otwiera się na nowe smaki i kulinarne horyzonty. Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze rok temu, że pokocham kaszę jaglaną i będę z niej tworzyć w kuchni co rusz to nowe pozycje dla domowników kazałabym się popukać takiemu delikwentowi w głowę... ;) Jednak jestem w swoim życiu o krok mądrzejsza, starsza no i chyba przez to bardziej świadoma chociaż mówią, że na starość ludzie robią się coraz bardziej uparci więc już sama nie wiem jak to ze mną jest... ;) Jedno jest pewne: naleśniki jaglane skradły moje serce, podbiły podniebienia domowników i jestem pewna, że na stałe wejdą do mojej kuchni, bo są po prostu pyszne! :) Skąd przepis? Z kilku źródeł sklejone do tzw. 'kupy' i voila! Są! Oto i one naleśniki jaglane słodzone daktylami!! Pyszności!!

Składniki: na ok.10-12 naleśników 
12-13 łyżek ugotowanej kaszy jaglanej (moja ugotowana była z solidną porcją daktyli)
3-4 łyżki mąki ziemniaczanej
1 jajko 
1/2 szklanki śmietanki kokosowej 
2 szklanki ciepłej wody
2 łyżki oleju rzepakowego (u innych kokosowy u mnie rzepakowy ;) )

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę gdyby ciasto było zbyt gęste dodać więcej ciepłej wody jeśli za rzadkie dodać skrobi ziemniaczanej.
Gotowe ciasto wylewać na bardzo mocno rozgrzaną patelnię (wcześniej lekko natłuszczoną) smażyć do momentu aż brzgi będą pięknie brązowe wtedy delikatnie i ostrożnie przerzucić naleśnik na drugą stronę.

Rada: Naleśniki jaglane są bardzo delikatne więc i delikatnie trzeba się z nimi obchodzić - po 3 osobiście przeze mnie zepustych doszłam do wprawy i smażyło mi się je jak zwykłe poczciwe glutenowe naleśniczki.

Podawać z ulubionymi dodatkami u nas prezesik miał z musem z mango zaś reszta rodziny z domową 'Czekośliwką

środa, 9 maja 2018

Zapiekany kurczak z boczkiem i pieczarkami

Ten przepis to jak zwykle w takich przypadkach spuścizna
czyszczenia lodówko-zamrażarki... ;) Gdy w zamrażarce czekały już gotowe pieczarki a w lodówce miałam kubeczek śmietany i kawałek boczku wybór obiadowego menu był oczywisty... Nie wiem jak Wy ale ja jestem ogromną fanką połączenia śmietany kremówki z podsmażonymi grzybami i delikatnym mięsem drobiowym jak dla mnie to połączenie to pewniak smaku, który zawsze dobrze się sprawdzi a to na imieninowym biesiadowaniu, rodzinnym obiedzie lub uroczystej kolacji ze znajomymi. Spróbujcie koniecznie, bo dodatek podsmażonego boczku sprawia, że na samą myśl o tym kurczaku cieknie mi ślinka... :) Sekretem jest użycie odpowiedniego boczku, który w żaden sposob nie będzie różowy i błyszczący tutaj potrzeba swoskiego boczku, który nie dość, że nie zniknie nam na patelni (nie ma w nim wody) to jeszcze da porządany aromat! Manim!

Składniki: (na 5-6 porcji)

3 pojedyncze filety z kurczaka
przyprawa staropolska do drobiu (ew. suszony czosnek, sól, pieprz, suszony koperek, suszona pietruszka, liść lubczyku,)
330ml śmietanki kremówki
500g pieczarek pokrojonych w ćwiartki (jeśli większe to w grubą kostkę) podsmażone na maśle przyprawione suszonym czosnkiem i tymiankiem
20 dkg boczku wiejskiego
1 duża cebula
sól, pieprz cukier do smaku ( z solą ostrożnie, bo boczek jest słony)

Filety pokroić w grube paski i przyprawić, odstawić na min. 30 minut do lodówki (ja swoje zostawiłam na całą noc).
Na patelni podsmażyć boczek - gdy lekko się zezłoci dodać cebulę. Całość podsmażyć aż cebulka stanie się szklista.
Boczek wraz z cebulą dosączyć z tłuszczu - TŁUSZU NIE WYLEWAĆ!!!
Na tłuszczu z boczku obsmażyć piersi z kurczaka i przełożyć do naczynia żaroodpornego.
Na kurczaka posypać boczek z cebulą.
Do usmażonych pieczarek wlać śmietankę i zagotować, doprawić do smaku. Zalać kurczaka.
Naczynie do zapiekania przykjryć pokrywką lub zawinąć szczelnie folią, piec 20minut w 180stopniach.
Po tym czasie zdjąć pokrywkę/folię i piec przez kolejne 15minut aby kurczak ładnie przypiekł się z wierzchu.

poniedziałek, 7 maja 2018

Owsiane Fit batoniki bez pieczenia


Fit Poniedziałki goszczą u mnie nieprzerwanie
na blogu może nieco rzadziej ale Ci, którzy są spragnieni przepisów na dania Fit i nie tylko odsyłam do archiwum tam ponad 500 przepisów na dania smaczne, zdrowe i te mniej zdrowe również. Jako pracująca Matka Polka cierpię na chroniczny brak czasu a co za tym idzie moje blogowe dziecię jest ostatnio nieco zaniedbywane i mimo, że w ciągu tygodnia przynajmniej 5 razy postanawiam, że zawieszam jego działalność to wprost proporcjonalnie do tych zamierzeń spotykam się z odzewem z Waszej strony ażbym pod żadnym względem nie porzuciła bloga i masz Ci babo placek! Takim oto sposobem zupełnie nie na temat przechodzę do dzisiejszego przepisu, który wg mnie jest totalną petardą!! Podpatrzyłam go w książce Kingi Paruzel 'Fit Słodkości', z której ostatnimi czasy czerpię najwięcej inspiracji na małe co nieco... ;) Te batony to po prostu hit! Są idealne! Słodkie mimo braku cukru, cudownie mięciutkie a zarazem chrupiące no po prostu wszystkim Fit zapaleńcom polecam z czystym serce, bo są po prostu pyszne! :)



Składniki:
1,5 szklanki płatków owsianych błyskawicznych (ja dałam zwykłe lekko rozdrobnione w młynku)
1/2 szklanki suszonych moreli
1/2 szklanki suszonych daktyli
1/2 szklanki masła orzechowego
1 szklanka migdałów
1/2 szklanki suszonej żurawiny
3/2 szklanki wiórek kokosowych
2 łyżki nasion konopii (pomięłam - dałam 3 łyżki chia- zamiast dwóch jak jest napisane poniżej)
2 łyżki nasion chia
1/2 łyżeczki różowej soli himalajskiej
2 łyżeczki esktraktu z wanilii (pominęłam, bo nie miałam)
3 łyżki syropy klonowego (pominęłam w to miejsce dałam 1 łyżkę miodu)

Piekarnik rozgrzać do temp 180 stopni z fukncją grzania góra dół. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia ułożyć płatki owsianek i wiórki kokosowe, podprażyć w piekarniku na złoty kolor, wyjąć, wystudzić.
Suszone daktyle i morele zalać wrzątkiem tak aby przykrył owoce, zakryć spodkiem, odstawić na 10-15minut, następnie oddcedzić.
Wymoczone owoce wraz z masłem orzechowy, ekstraktem wanilii oraz syropem klonowym umieścić w malakserze, zmiksować na gładką masę.
Do dużej miski wsypać podpieczone płatki i wiórki, posiekane migdały, żurawinę, sól, nasiona konopii oraz chia - wszystko wymieszać. Dodać masę z owoców i masła orzechowego i znów dobrze wymieszać - ja wyrobiłam masę ręką. Na blachę o wymiarach 20x25cm wyłożoną papierem do pieczenia wyłożyć mieszankę i równomiernie docisnąć ją do dna. Wstawić do lodówki aż całość zastygnie. Kroić w dowolne kształty.

piątek, 4 maja 2018

Fit gniazdka bez mleka i cukru w dwóch polewach

Nie oszukujmy się Fit Słodycze jakkolwiek nie były by pyszne to
jednak nie mają startu z normalnymi łakociami pełnymi tłuszczu, cukru i śnieżnobiałej mąki... ;) Niemniej jednak wychodząc na przeciw moim osobistym potrzebom postanowiłam podziałać w tej materii i odchudzić nieco moje ulubione gniazdka z ciasta ptysiowego, którymi zajadałam się jeszcze jako podlotek mieszkając w Drawsku Pomorskim i czerpiąc z dobroci ówczesnej kultowej cukiernii o wdzięcznej nazwie 'Murzunek', która osładzała mi moje dziecięce chwile ciepłymi lodami, najlepszymi drożdżówkami z serem jakie w życiu jadłam, amerykankami, pączkami serwowanymi przez przemiłą starszą Panią 'do rączki zapakowany tylko w papierową serwetkę, żeby nie ubrudzić paluszków no i tytułowymi gniazdkami oczywiście!
Z racji mojego dziecięcia, któremu niekoniecznie jest mi po drodze dawanie tłuszczów trans od wczesnych lat dziecięcych (wiem, że później i tak tego nie uniknę więc ten process staram się jak najmocniej przeciągnąć w czasie) postanowiłam zgłębiść temat ciasta ptysiowego bez margaryny i masała a z... olejem! Wyszło naprawdę super!! W zasadzie to ciacho niczym nie różni się o tego z margaryną więc na 100% zostaje ze mną na dłużej gdy miałam już za sobą sukces z ciastem parzonym na oleju postanowiłam pójść o krok dalej i zrobić do moich gniazdek fit polewy no i tutaj też było miłe zaskoczenie niemniej jednak wszystkim, którzy oczekują, że te polewy będą rzeczywiście 1:1 z tymi pełnymi cukru i tłuszczu to niestety muszę Was rozczarować do białego lukru to im raczej daleko niemniej jednak zachęcam do wypróbowania, bo są naprawdę fajne i całkiem smaczne! :)

Składniki: (na ok.15 sztuk)
1 szklanka mąki pszennej orkiszowej
1/2 szklanki oleju
1 szklanka wody
4 jajka

Wodę i olej zagotować, wsypać mąkę i energicznie mieszać do momentu aż powstanie gładka kula ciasta. Wystudzić. Zmiksować z 4 jajami (dodawać jedno po drugim stale miksując).
Gotowe ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z dość grubą końcówką.
Na blaszce wyłożyć papier do pieczenia i za pomocą rekawa cukierniczego formować gniazdka - jeśli nie dysponujemy odpowiednio dużą końcówką nakładanie ciasta możemy po prostu powtórzuć kręśląc jedno kółko w drugim.
Piec w 200 stopniach ok. 30-35 minut aż gniazdka dobrze wyschną.
Przestudzić na kratce do pieczenia zrobić polewę.

Kokosowa:
2 łyżki pasty kokosowej
2 krople stweii lub inny słodzik
4- 6 łyżek gorącej wody

Wszystkie składniki dobrze wymieszać aż powstanie polewa, posmarować gniazdka.

Migdałowo-kakaowa
3 łyżki masła migdałowego (można dać orzechowe)
2 łyżki wody
1 łyżeczka gorzkiego kakao
1 łyżka melasy karobowej lub innego słodzidła

Masło rozpuścić z wodą na małym ogniu dodać kakao i melasę, energicznie wymieszać polać gniazdka.

Printfriendly