środa, 18 października 2017

Jak zrobić risotto?

Ładnych parę lat zajęło mi by w zaciszu swojej kuchni upitrasić eleganckie risotto, które bryluje na kuchenno-blogerskich salonach już od dawna ;) Pierwszym krokiem do tej wiekopomnej chwili był zakup odpowiedniego ryżu, który po zakupie na którymś z kolei tygodniu włoskim musiał przeleżeć w mojej szafce ładnych kilka miesięcy by zostać wykorzystanym. Aby zrobić pierwsze w swoim życiu risotto przekopałam kilka blogów, by znaleźć przepis najbardziej odpowiadający moim upodobaniom takowy wpadł mi w oko na mniam mniam.pl u Grzesia, użyłam go jako przepisu - bazy, którą oczywiście nieco zmodyfikowałam ;) Albo przy przygotowaniu towarzyszyło mi szczęście nowicjusza albo po prostu jestem stworzona do robienia risotto, bo wyszło obłędne! :) Jeśli do tej pory nie robiliście tego prostego ale jakże szykownego dania polecam nadrobić zaległości czym prędzej... ;)

Składniki:

1,5 szklanki  ryżu arborio
średniej wielkości cebula
2 łyżki tartego parmezanu
2 czubate łyżki masła
3 szklanki bulionu
1 szklanka białego wytrawnego wina
1 czubata łyżka natki pietruszki
4-5 sztuk suszonych pomidorów
1 łyżka oleju rzepakowego

Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Na patelni rozgrzać 1 łyżkę masła i olej. Dodać cebulę, lekko ją zeszklić. Ważne aby jej nie zbrązowić. Do zeszklonej cebuli wsypać ryż i wymieszać aby cały został oblepiony tłuszczem. Podlać 1 chochlą bulionu i zamieszać gdy bulion zostanie wchłonięty podlać kolejną chochlą znów zamieszać i poczekać aż ryż wchłonie cały bulion. Tym razem ryż podlać winem i ponownie zamieszać.Dodać pokrojone w paseczki pomidory i posiekaną pietruszkę i znów podlać chochlą bulionu. Czynność powtarzać do momentu aż bulion się skończy. Gdyby po około 20 minutach ryż nadal był twardy podlać bulionem. Na koniec dodać łyżkę masła i parmezanu, wymieszać. Ryż finalnie powinien być miękki i kremowy.
Podawać jako dodatek do mięs lub samodzielne danie.

piątek, 6 października 2017

Wafle cytrynowe z bakaliami

Przepis na te wafle znalazłam na stronie Smaki na Talerzu od razu wpadł mi w oko kolorowym
zdjęciem, a że wafle lubię bardzo to przy najbliższej okazji czyt. niedzielna kawka postanowiłam go wypróbować i nie żałuję, bo jest naprawdę świetny! Nie dość, że cieszy oko to jeszcze jest bardzo dobry a fakt, że cukru w nim tyle co w składzie galaretki czyni go całkiem przyjaznym (oczywiście nie biorąc pod uwagę margaryny... :) ). Dla tych co nie boją się tłuszczów trans oraz cukru zapraszam po przepis! :)

Składniki:
4 wafle tortowe
powidło śliwkowe do posmarowania dwóch wafli
200g mleka w proszku (pełnego)
1 kostka margaryny/masła 
1 szklanka wody + galaretka cytrynowa
1 szklanka wody + galaretka agrestowa
1,5 szklanki bakalii (u mnie suszona żurawina, morele, daktyle, migdały, orzechy laskowe, kandyzowana skórka pomarańczy, rodzynki)

Galaretkę agrestową rozpuścić w szklance wody, wylać do płaskiego pojemnika, pozostawić do wystygnięcia. 
Galaretkę cytrynową rozpuścić w gorącej wodzie następnie rozpuścić w niej margarynę aby było prościej gdy dodamy margarynę można lekko podgrzać aby margaryna się łatwiej rozpuściła trzeba jednak pilnować by nie zagotować galaretki, bo wtedy nie stężeje.
Do rozpuszczonej w galaretce margaryny stopniowo dodawać mleko w proszku, wymieszać do momentu uzyskania aksamitnej masy, przestudzić. Dodać posiekane bakalie oraz pokroją w kostkę galaretkę, wymieszać. 
Na pierwszy wafel rozsmarować bardzo cienką warstwę powidła, przykryć drugim waflem.
Na kolejny wafel wyłożyć mocno tężejącą masę cytrynową, przykryć kolejnym waflem. Posmarować cienko powidłem. Przykryć kolejnym waflem, zawinąć w folię i lekko obciążyć. Odstawić w chłodne miejsce na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Pokroić w kwadraty zajadać z uśmiechem ;)

środa, 4 października 2017

Sałatka z buraczków i ogórków kiszonych

Buraczki w mojej kuchni goszczą od zawsze. Pochodzę z rodziny, w której buraczki trzymały się mocno! :) Zupa z buraczkami, jarzynka na ciepło, buraczki z cebulką i jabłkiem, chłodnik z botwinką i wiele innych. Po prostu jestem z buraczanej rodziny co poradzić, taki los... ;) Dzisiaj kolejna buraczkowa propozycja, której co prawda nie wyniosłam z domu a stworzyłam we własnej głowie podczas improwizacji na temat warzywnego dodatku do obiadu. Dzień przed moim kulinarnym odkryciem odwiedziłam z M. Kaufland gdzie zaopatrzyłam się w słoik sałatki z buraczków, która swoim niezbyt skomplikowanym składem zachęcała do wykorzystania w kuchni. Gdy nazajutrz podjęłam wyzwanie godne kulinarnego mistrza i przygotowałam zrazy z karkówki z sosem przygotowanym od A do Z przeze mnie stanęło przede mną kolejne wyzwania w postaci przygotowania niebanalnych buraczków, no bo przecież do tak zacnego dania nie podam sałatki wprost ze słoika! :) Tak powstała dzisiejsza propozycja bardzo smaczna, bardzo prosta, po prostu idealna! :)


Składniki:

1 słoik sałatki z buraczków (700ml w składzie były buraki, por, marchew, zalewa octowa) - tak naprawdę od nas zależy jaką formę buraków w tym miejscu użyjemy, mogą być same buraczki buraczki z papryką itd. 

1 mała cebulka
4-5 średnich ogórków kiszonych
1 czubata łyżka majonezu
sól, pieprz, cukier do smaku

Buraczki odcedzić z zalewy, cebulę drobno posiekać, ogórki zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Całość wymieszać z majonezem. Dodać przyprawy do smaku.

Ot cała filozofia... ;)

poniedziałek, 2 października 2017

Domowy chleb łyżką mieszany (najprostszy, najlepszy)

Przepis na ten chleb odkryłam zupełnie
przypadkiem gdy zostałam postawiona pod ścianą gdy w mojej szafce na pieczywo zastałam pustkę a do sklepu nie miałam się jak wybrać. Długo się nie zastanawiając wklepałam w internetową otchłań hasło chleb domowy i voila! Najlepszy przepis na pyszny chleb jaki dotąd robiłam. Co najważniejsze nakład pracy znikomy a efekt genialny, prawdziwy, pyszny chleb, który oszukał czujne oko i kubki smakowe mojego teścia, który myślał, że to chleb ze sklepu... :) Więcej rekomendacji pisać nie będę, bo szkoda czasu lepiej bierzcie się do roboty i upieczcie ten chlebek, sami się przekonacie, że to naprawdę HIT!


Składniki:

500g mąki pszennej (u mnie pszenna chlebowa BIO z Lidla - sprawdziła się genialnie, w planie mam wypróbować jeszcze wymieszane pół na pół z żytnią)
14g suchych drożdży (2 torebeczki)
2 łyżeczki cukru
2 płaskie łyżeczki soli
4 łyżki płatków owsianych (lub 2 otrębów i 2 płatków)
2 szklanki ciepłej wody
1 łyżeczka czarnuszki (lub innych przypraw)


W ciepłej wodzie rozpuścić drożdże.
W misce wymieszać wszystkie suche składniki, wlać rozpuszczone drożdże, wymieszać łyżką aż powstanie jednolite ciasto.
Odstawić na 30 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia po tym czasie ponownie wymieszać, przełożyć do natłuszczonej i wysypanej kaszą manną blaszki keksowej. Odstawić na kolejne 3-40minut do wyrośnięcia.
Wstawić do nagrzanego do 200 stopni pieca na 60 minut.
Wystudzić, zajadać! :)


WSKAZÓWKA: Przyprawy jakie dodamy to nasza indywidualna kwestia, ja przy następnym razie pokuszę się o dodanie ulubionych nasion - zobaczymy co z tego wyjdzie efektem podzielę się z Wami na moim fejsbukowym profilu :)


Przepis zaczerpnięty stąd.

piątek, 29 września 2017

Ciasto Duma Teściowej

Obecny tydzień, który chyli się ku końcowi i dobrze, bo patrząc na niego z perspektywy świeżoupieczonego rodzica był dość wyczerpujący i mimo, że wiem, że w słowniku rodzica weekend nie występuje to jakoś lżej mi na duszy, że nadszedł upragniony piątek. Przy tak intensywnym tygodniu aż dziw bierze, że udało mi się wyrobić z blogowym postanowieniem i rzutem na taśmę napisać przepis na słodki piątek! Dzisiejszą gwiazdą jest przepyszne warstwowe ciasto, które dostało ode mnie miano jednego z moich ulubionych a musicie wiedzieć, że ciasta z masą kręcą mnie najmniej. Jednak ten placek to zupełnie inny wymiar placków z kremem! Jest delikatny, nie zapycha, nie zamula po prostu idealny. Swoją nazwę wziął po prostu od tego, że mam go od swojej teściowej i stwierdzam wszem i wobec,  że naprawdę jest jej dumą! Musicie wiedzieć, że moja teściowa jest dla mnie mistrzynią przekładanych placków z kremem jednakże tym skradła moje serca doszczętnie! :) Jeśli jesteście ciekawi czym się tak bardzo zachwycam po prostu musicie sami spróbować przygotować to ciacho! Jest naprawdę warte każdej minuty spędzonej w kuchni na jego przygotowanie! PYSZOTA! :)

Składniki:

Biszkopt z ulubionego przepisu (u mnie niezmiennie ten)

Masa Budyniowa:
2szkl. mleka
1/2szkl. cukru
1 łyżeczka masła
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka mąki pszennej
2 opak. cukru wanil.
1 kostka margaryny


Masa Krówkowa:
1 puszka gotowej masy kajmakowej

Masa Śmietanowa:
3 śnieżki
1 pełna szklanka mleka
3 łyżeczki żelatyny + 1/2 szklanki wody do rozpuszczenia

Dodatkowo:
prażone migdały
1 duże opakowanie herbatników kakaowych

Przygotować masę budyniową:
1szkl. mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym oraz 1 łyżeczką masła.
Do szklanki zimnego mleka dodać mąkę ziemniaczaną i pszenną, wymieszać. Wlać do gotującego się mleka. Zagotować, stale mieszając by budyń się nie przypalił. Przestudzić.
1 kostkę margaryny utrzeć na puch , stale ucierając stopniowo dodawać masę budyniową, utrzeć na gładką masę.


Na upieczony biszkopt wyłożyć masę budyniową, przykryć warstwą herbatników. 
Na herbatniki rozsmarować masę kajmakową, przykryć drugą warstwą herbatników.
Śnieżki ubić w 1 pełnej szklance mleka na sztywno, następnie dodać do niej rozpuszczoną w 1/2 szklanki gorącej wody żelatynę, całość wymieszać. Wyłożyć na herbatniki.
Płatki migdałowe podprażyć na patelni, wyłożyć na warstwę śmietany. Całość schłodzić.
Ciacho smakuje obłędnie!

środa, 27 września 2017

Schab suszony cioci Broni

Ciocia Bronia to moja przyszywana cioteczka z wyboru, która jest naprawdę moją bratnią duszą. Gdy kilka miesięcy temu przyjechała do mnie w spiekocie lipcowego słońca aby pomóc mi wdrożyć się w matczyne obowiązki prócz rodzicielsko-pielęgniarskich patentów podzieliła się ze mną kilkoma naprawdę wspaniałymi przepisami wśród nich znalazł się również tytułowy schab suszony w pończosze, o którym gdzieś tam już się spotkałam niemniej jednak zawsze wydawało mi się, że jest przy nim dużo roboty i zachodu Broncia uzmysłowiła mi, że przygotowanie tej wędliny to naprawdę bułka z masłem! Aż dziw bierze, że tak łatwo jest zrobić wędlinę dojrzewającą w domowym zaciszu! Schab smakuje wspaniale jedyne o czym trzeba pamiętać to by kroić go naprawdę w cieniutkie niczym firaneczki plastry, bo wtedy smakuje najlepiej! :)

Składniki:
1kg schabu
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki soli gruboziarnistej
1/2 łyżeczki ostrej papryki
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka majeranku
4 pokruszone liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
8-10 ziarenek pieprzu
1 łyżeczka suszonej pietruszki

Schab umyć, osuszyć, oczyścić z tłustych błonek, natrzeć cukrem, zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na 24h.
Po tym czasie schab umyć pod wodą, osuszyć, natrzeć solą, ponownie zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na kolejne 24h. Po tym czasie umyć pod wodą i osuszyć.
W moździerzu rozetrzeć wszystkie przyprawy oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Mieszankę przypraw wetrzeć starannie w mięso. Natarte mięso zamknąć w szczelnym pojemniku i pozostawić na kolejne 24 godziny. Po tym czasie mięso włożyć do zwykłej pończochy, zawiązać i powiesić w przewiewnym miejscu na 6-7 dni, po tym czasie wyjąć schab z pończochy i przełożyć do szczelnego pojemnika, przechowywać w lodówce.

poniedziałek, 25 września 2017

Pasta z tuńczyka i awokado

Wraz z Fit Poniedziałkiem przychodzę do Was z przepisem na pyszną pastę z awokado - sama nie wierzę. że to piszę pyszna pasta z awokado... Dotychczas moja przygoda z awokado  kończyła się fiaskiem byłam święcie przekonana, że już nigdy nie będzie mi z tym owocem do momentu aż otrzymałam przepis na ciekawą pastę na kanapki właśnie z awokado pomyślałam, że dam mu tym przepisem ostatnią szansę. Awokado się chyba przestraszyło, bo rzeczywiście wyszło pysznie! Tylko trzy składniki a smak nieziemski! Poza smakiem moc witamin i pomysł na fit smarowidło do chleba jak dla mnie po prostu pasta idealna!

Składniki:
1 dojrzałe awokado
1/3 kostki sera typu feta (Favita z Mlekowity)
1 puszka tuńczyka w oleju 
świeżo mielony pieprz

Awokado rozgnieść widelcem z serem oraz odsączonym tuńczykiem, całość wymieszać, doprawić pieprzem. Zjadać na chrupiących tostach z żytniego chleba na zakwasie w towarzystwie pomidora :)

poniedziałek, 18 września 2017

Jak gotować z małymi dziećmi i nie zwariować

Dzisiaj mimo Fit Poniedziałku gościnny wpis jak dla mnie najlepszej Matki Polki jaką znam! Ala to moja przyjaciółka z czasów studiów gdzie patrząc na jej podejście do życia nikomu nawet nie przeszło przez myśl, że zostanie topową matką polką rocznika '89! ;) Ala od niedawna prowadzi bloga Praktyczny Dom, Praktyczne Biuro gdzie sprzedaje swoje patenty jak być doskonałą matką i nie zwariować a jest w tym zdecydowanie ekspertem, bo poza trójką uroczych dzieci ogrania męża, dom i pracę na kilku płaszczyznach jednocześnie, po prostu kobieta petarda! Dosyć wstępu czas na znakomity wpis jak to mawiają bloggerzy Lifestyle'owy o tym jak gotować z małymi dziećmi i nie zwariować :) Zapraszam do lektury! <3

Witam wszystkich czytelników najznakomitszego bloga o gotowaniu, jaki przyszło mi odwiedzić  
Nie śmiałabym się nawet równać z mistrzem gotowania, dlatego nie będzie tu żadnej tajemnej receptury, która podbije Wasze kubki smakowe. Zamierzam za to podzielić się kilkoma złotymi radami JAK GOTOWAĆ. A dokładniej JAK GOTOWAC PRZY DZIECIACH. Bo co z tego, że mamy wspaniały przepis, skoro Bąble skutecznie uniemożliwiają chociażby odmierzenie dwóch szklanek mąki… 

Jako Matka Polka trójki małych dzieci wiem, że gotowanie przy dzieciach to nie lada wyzwanie. „Mamo, pić!”, „Ona mi zabrała!”, „Gdzie moja małpka?” Szukasz małpki - z garnka kipi. Szykujesz picie – przypala się. Może lepiej pizza na telefon…? A może zabrać się za gotowanie gdy Bąbel zaśnie?
Nie, nie, nie. Nie chodzimy na łatwiznę. Wszystko jest możliwe w Praktycznym Domu. Oto kilka sprawdzonych sposobów:


Noworodek/niemowlę. 

Moje dzieciaki w okresie niemowlęcym najwięcej spały… w kuchni  Czyż może być przyjemniejszy dźwięk do spokojnego zasypiania niż szumiący nad głową okap…? Maluch do wózka, wózek do kuchni, okap na całego, do tego ukochany kocyk i smok do dzioba. Maluch chrapie, a Mama spokojna, bo ma dziecko na oku i spokojnie może gotować. Polecam!


Bawiące się niemowlę/małe dziecko. 

Kto powiedział, że dziecko może się bawić jedynie w pokoju? Moje regularnie tarzały się po podłodze w wejściu do kuchni  Bąbel na matę/ miękką kołdrę/ krzesełko ze stoliczkiem, zabawki pod ręką, a Mama gotuje obok. 


Młodsza córcia gotuje z mamą (zdjęcie archiwalne)

Małe dziecko. 

Tu już pełne pole do popisu, bo i możliwości dużo. Początkowo poniższe zabawy miały miejsce na małym stoliczku, przy małym krzesełku, postawionym (a jak!) na samym środku kuchni, z czasem Bąble przeniosły się na duży kuchenny stół, a ja zyskałam dodatkowy metr kwadratowy przestrzeni do ganiania z solą, pieprzem czy papryką…:


  • Kącik plastyczny/manualny Mama gotuje, a Bąbel przy stoliczku obok rysuje/ maluje farbami/ wycina z gazet/ przykleja zebrane na spacerze liście/ lepi z ciastoliny/ buduje z piasku kinetycznego. Narzucamy odpowiedni temat, pół godzinki nasze!
Mama gotuje, a Dziewczyny malują. Starsza z farbami, Młodsza z matą wodną – zabawa na całego, a sprzątania prawie wcale!

  • Ryż (lub kasza jęczmienna – tańsza :P) Kupujesz kilogram ryżu/kaszy, układasz na stoliku łyżeczki, garnuszki, talerzyki, miseczki a Bąbel przesypuje, nakłada, rozdziela, bawi się w gotowanie. I Ty również 
  • Wspólne gotowanie.To wersja hard-core, ale satysfakcja Bąbla gwarantowana. Pozwalasz Bąblowi sobie pomóc. Pomoc oczywiście polega na trzykrotnym wydłużeniu czasu przygotowania posiłku i trzykrotnie większym bałaganie, ale przynajmniej Bąbel ma zajęcie. Moje dziewczyny regularnie myją w zlewie warzywa na zupę, odmierzają łyżeczki przypraw czy szklanki mąki, mieszają, przyprawiają mięso, czy wybierają w jakiej kolejności należy obrać ziemniaki. Najpiękniejsza jest ta duma, kiedy serwują tacie zrobiony przez siebie obiad… 
  • Starsza pomaga w przygotowaniu obiadu.
  • Małe co nieco… Dać dzieciom paczkę chrupek/paluszków/cukierków i ugotować obiad to chyba dość znany patent. Tylko co nam po tym, skoro dzieci najedzą się głupot i misternie upichconego obiadu już nie tkną. Jeśli już mam czymś zając Bąblowe buźki, stawiam na ryż lub pszenicę preparowaną. Ciężko się tym najeść, ale sam proces pochłaniania tych małych, niezbyt kalorycznych ziarenek na jakiś czas zajmie Bąble…
  • „Jaka to melodia?” – teleturniej przy garach. Zaczynasz nucić jakąś piosenkę – dobrze znaną Bąblowi – i czekasz aż „załapie” co to za utwór. U nas sprawdzało się rewelacyjnie już w wieku 1,5 roku!!!
  • Zmywarka. Jeśli akurat masz niedawno zmyte naczynia, daj Bąblowi zadanie specjalne – posegregować sztućce. Wyciągnij wcześniej z koszyczka wszystkie noże i inne niebezpiecznie elementy, koszyczek na stół, Bąbel na krzesło i do roboty! Zanim Bąbel dzielnie opróżni koszyczek, Ty zdążysz przygotować zupę 
Dziewczyny w ferworze segregowania sztućców

  • Porządki w kuchni. Nie wiem jak Wasze Bąble, ale moje Dziewczyny od małego rwą się do miotły i gąbek… Dlatego często z tego korzystam, również przy gotowaniu. Bąble dostają w rękę gąbki do mycia naczyń i szorują te nasze kuchenne szafeczki zamaszystymi ruchami. Chwilę później w ruch idzie miotła, zmiotka i szufelka – zabawa na całego, a drugie danie prawie gotowe!
Jeśli spodobały Wam się pomysły podrzucone przez Alę zapraszam do niej na bloga -> Praktyczny Dom, Praktyczne Biuro  <- po więcej rodzicielskich patentów. Zapraszam również do dzielenia się swoimi patentami w komentarzach :) Pozdrawiam!




czwartek, 14 września 2017

Domowy sos słodko-kwaśny

Dziecko śpi - matka pisze :) Ze względu na fejsbukowe poruszenie z prędkością światła dzielę się z Wami przepisem na przepyszny sos słodko-kwaśny bez zbędnych składników, ulepszaczy i innych nieciekawych składem dodatków... ;) Sos jak dla mnie jest idealny, warzywa w nim są wspaniale chrupkie no po prostu cymesik! Musicie spróbować! :)

Składniki: (na solidną porcję sosu dla całej rodziny)
2 pojedyncze filety z kurczaka
1 łyżka przyprawy złocistej do kurczaka - u mnie KAMIS
2 marchewki
2 cebule
1 średnia czerwona papryka
400g przecieru pomidorowego
4 łyżki cukru
sok z dwóch cytryn
sok z 1 pomarańczy
1 puszka ananasa
1 mała puszka kukurydzy
1 mała puszka pędów bambusa
1 szklanka zimnej wody
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
sól do smaku

Kurczaka pokroić w kostkę wmieszać z przyprawą, odstawić na pół godziny jeśli mamy czas, następnie usmażyć.
Marchew pokroić w słupki, paprykę w cienkie paseczki, cebulę w piórka, ananasa w drobną kostkę.
Cukier rozpuścić na patelni - garnku z grubym nieprzywieralnym dnem.
Do rozpuszczonego cukru wlać sok z cytryny, pomarańczy oraz zalewę z ananasa. Zagotować.
Dodać przecier zagotować.  Wrzucić marchew, paprykę oraz cebulę, gotować 5-6minut. Dodać ananasa i kukurydzę gotować następne 2-3 minuty.
W szklance zimnej wody rozrobić mąkę ziemniaczaną wlać do gotującego się sosu, całość zagotować.

Dodać podsmażonego kurczaka. Podawać z ryżem i surówką z kapusty z tego przepisu.

środa, 13 września 2017

Zupa minestrone po mojemu

Do tej zupy przymierzałam się ładnych parę tygodni gdy wreszcie nadszedł odpowiedni moment rozpoczęłam jej produkcję! :) Po zaznajomieniu się z przepisem na kilku blogach m.in. Olga SmileKwestia Smaku rozpoczęłam improwizowanie we własnym garze... ;) Zupa wyszła naprawdę pyszna a do tego mega treściwa i zdrowa czyli same plusy żadnych minusów bilans zdrowotno-smakowy jak najbardziej na plus :) Zupa świetnie sprawdzi się w jesienne dni gdy talerz ciepłej strawy pociesza zmęczone słotną pogodą dusze wszystkich sympatyków wiosny i lata ;) Spróbujcie koniecznie a w komentarzu dajcie znać jak Wam wyszło i czy smakowało... ;)

Składniki: (na solidny gar zupy 8-10 porcji dla dorosłych ludzi)

1,5l warzywnego bulionu
2 puszki pomidorów krojonych
250ml przecieru pomidorowego
3 średnie marchewki
3 średni cebule lub 2 duże
1 średnia pietruszka
4-5 gałązek świeżej naci selera
1 puszka białej fasolki
250g zielonej fasolki szparagowej
30-40 dkg cukinii pokrojonej w kostkę
2 ząbki czosnku
1 płaska łyżka słodkiej wędzonej papryki
1 łyżeczka ostrej papryki lub 2 strączki małej papryczki piri piri w zalewie
sól, pieprz do smaku
ugotowany makaron - u mnie były kokardki (nie doczekały się zdjęcia, resztę zjedliśmy z makaronem, który został z rosołu... ;)
tarty parmezan do posypania

Cebulę, marchew, pietruszkę pokroić w kostkę.
Cebulę zeszklić na oleju w głębokim garnku lub na patelni gdy nie mamy garna z grubym nieprzywierającym dnem, dodać pietruszkę i marchew, całość podsmażyć 5-6 minut. Następnie wcisnąć przez praskę czosnek i podsmażyć ponownie uważając aby nie spalić czosnku, dodać posiekaną nać selera. Całość zalać gorącym bulionem, zagotować. Dodać pomidory, przecier i fasolkę szparagową - ponownie zagotować. Dodać cukinię oraz fasolkę z puszki wraz z zalewą oraz przyprawy. Zagotować. Wyłączyć gaz i odstawić na pół godziny aby odpoczęła.
Na talerz włożyć porcję makaronu, zalać zupą i posypać tartym parmezanem.

Printfriendly