poniedziałek, 29 maja 2017

Czosnkowa fasolka z sezamem i fetą

Ahoj Fit Poniedziałku! :) Przepis na dzisiejszą przekąskę-danie na lekki obiad mam od Ewy Chodakowskiej, której jestem fanką niezmiennie od czterech lat! Po czterech latach z Ewą moja sylwetka z pewnością powinna prezentować się znacznie lepiej niemniej jednak tak samo mocną sympatią darzę moje kucharzenie i pieczenie stąd bilans wychodzi zazwyczaj na zero... Czasami Ewa wybija się na pierwszy plan i w ferworze fitnesowego zacięcia zaczynam gotować nieco zdrowiej i fit... ;) Tak też było przy tym przepisie zachwycona jadłospisem podanym na cały tydzień postanowiłam przygotować z niego tak dużo jak tylko się da! Wśród propozycji na kolację znalazł się przepis na fasolkę szparagową z czosnkiem, serem feta i sezamem. Takie połączenie skradło moje serce do tego stopnia, że przygotowywałam je już wielokrotnie! :) Polecam wszystkim, bo mimo, że danie zaliczam do tych Fit to spokojnie możemy zaserwować je gościom do grillowanych dań, miła odmiana dla sałatki greckiej lub ziemniaczanej. Nie ma na co czekać do kuchni marsz! :)

Składniki: (na 1 porcję)
2 solidne garście zielonej fasolki szparagowej (u mnie mrożona przygotowana na parze, jeśli używamy zwykłej mrożonej fasolki należy ją ugotować ale tak aby nadal była jędrna!)
1 plaster sera feta (ok.2cm)
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka sezamu 
1 łyżka oleju rzepakowego

Olej rozgrzać na patelni, wrzucić przeciśnięty przez praskę czosnek, podsmażyć dosłownie chwilę aby czosnek uwolnił aromat, dodać fasolkę, chwilę podsmażyć. Lekko przestudzić.
Sezam uprażyć na złoto na suchej patelni. Wymieszać z fasolką.
Ser feta pokroić w kostkę. Posypać fasolkę.
Zajadać od razu lub zabrać ze sobą do pracy :)

środa, 24 maja 2017

Masło szczypiorkowe do potraw z grilla

Ci co śledzą gotuj się do gotowania na FB wiedzą, że od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką ultra wspaniałego blender marki BOSCH, w którym absolutnie i po uszy się zakochałam. Jego wszechstronność i dodatkowe opcje sprawiają, że w mojej kuchni otworzyły się nowe nieskończone możliwości! W decyzji zakupu kluczową rolę odegrała Ciocia Mary, która już dobre dwa lata posiłkuje się właśnie tym modelem w swojej kuchni. Za sprawą mojej ostatniej wizyty u niej utwierdziłam się w przekonaniu, że tak! Ten sprzęt musi znaleźć się z mojej kuchni! Jak postanowiłam tak zrobiłam, po powrocie do domu bez wahania zamówiłam swój egzemplarz i jaram się nim jak dziecko! :) To chyba najlepszy zakup w życiu! Pokonał nawet mojego ukochanego MUMa, który zaraz po blenderze zajmuje w mojej kuchni drugie miejsce po względem użyteczności. Dzisiejszy przepis zainspirowany rozmową z moją cioteczką :) Gdy tylko dowiedziała się, że zakupiłam blender BOSCHA zaczęła sprzedawać mi patenty co w nim robi i się sprawdza. Tak dowiedziałam się o ziołowym masełku. W ostatni weekend korzystając z przepięknej pogody rozpaliliśmy z Markiem grilla obok kiełbasek musowo na ruszcie pojawił się chlebek, który ubóstwiam. Przy tej okazji przypomniałam sobie patent na masło ziołowe, z braku ziół powstało masło szczypiorkowe, które samą mnie zaskoczyło jak mało, który eksperyment w mojej kuchni :) 

Składniki:
1/2 kostki masła
1 pęczek szczypiorku
1/3 łyżeczki soli

Wszystkie składniki włożyć do pojemnika miksującego, nałożyć nakładkę, całość zmiksować na gładką masę.
Jeśli nie posiadamy blendera możemy masło utrzeć na puch, dodać drobno posiekany szczypiorek i całość wymieszać. 
Masło świetnie sprawdzi się do ziemniaczków z grilla, chleba, itd.

Ps. Ten wpis mimo, że nie miałabym nic przeciwko współpracy z marką BOSCH nie jest w żaden sposób sponsorowany, blender BOSCH MSM 67170 jest po prostu idealny! :)

poniedziałek, 22 maja 2017

Sałatka z kuskusem i serem feta na grilla i nie tylko

Kuskus rzecz, która ratuje mnie z niejednej kulinarnej opresji. Jeśli nie wiem co podać jako dodatek do obiadu sięgam po kuskus! :) Tak też było gdy postanowiłam po raz pierwszy w swoim kulinarnym życiu przygotować pstrąga, na którego przepis podawałam tydzień temu :) Kuskus w tym wydaniu to wariacja pod tytułem kuskus na winie, w pośpiechu gdy pstrąg dochodził w piekarniku na prędkości z tego co było w lodówce postanowiłam przygotować sałatkę - wyszła tak pyszna, że nie pozostaje mi nic innego jak spisać na nią przepis dla potomnych! :) Sałatka lekka, przepyszna idealna na grilla albo do lunchboxa do pracy. 

Składniki:
1/2szklanki kuskus + wrzątek do zalania 
1/2 pęczku natki pietruszki
1/3 kostki sera feta (cała kostka 250g)
1/4 papryki czerwonej
4-5 suszonych pomidorów w oleju
3-4 łyżki kukurydzy konserwowej
1/3 zielonego ogórka wężowego
4-5 łyżek sosu vinegret (np. z tego przepisu klik)

Kuskus zalać wrzątkiem tak aby wody było ok.0,5cm ponad powierzchnię kuskus. Przykryć talerzem, pozostawić na kilka minut aby kuskus wchłonął cały płyn.
Pietruszkę posiekać i dodać do przestudzonego kuskus.
Ser feta pokroić w kostkę.
Paprykę i ogórka pokroić w kostkę.
Suszone pomidory pokroić w cienkie paseczki.
Wszystkie składniki wymieszać z sosem.
Odstawić na kwadrans.
Zajadać.

piątek, 19 maja 2017

Syrop z pędów sosny

Syrop z pędów sosny to jest coś co wyjątkowo przypadło mi do gustu. Już rok temu wiedziona
instynktem nastawiłam słój tego dobrodziejstwa i mimo, że mogłam zrobić wersję alkoholową to intuicyjnie zrobiłam wersję bez alkoholu, która tej zimy okazała się dla mnie zbawienna i pomogła wyjść z niejednego przeziębienia! Poza pro-zdrowotnym działaniem smak sosnowego syropu jest przyjemny i jego niewielki dodatek z pewnością podrasuje niejeden deser sprawiając przy tym, że deser będzie nie tylko smaczny ale i zbawienny dla naszych dróg oddechowych! Z moim zeszłorocznym syropem wiąże się ciekawa historia a wręcz AFERA! Afera zaginionej butelki! Po kilki owocnych aplikacjach syropu podczas moich jesienno-zimowych przeziębień syrop po prostu zniknął! Gdy na przełomie lutego i marca dopadła mnie grypa, która totalnie ścięła mnie z nóg przypomniałam sobie, że najlepiej pomoże mi syrop z pędów sosny jak wielka była moja rozpacz gdy syrop przepadł!! Co więcej po wyleczeniu grypy nadal nie wiadomo było co się stało z butelką syropu! Śledztwo utknęło w martwym punkcie! Śmiałam się sama do siebie, że gdy nastawię słój z nowym syropem stary znajdzie się w momencie! Tak też właśnie było! Dzisiejszego przedpołudnia gdy w koszyczku miałam już świeżutka porcję pędów pomaszerowałam do komórki, w której przechowujemy puste butelki i co tam znalazłam? Pełną butelkę syropu z poprzedniego roku! Kto go tam wyniósł pozostanie z pewnością nieodgadnioną tajemnicą... niemniej jednak cieszy mnie fakt, że się odnalazła, szkoda by było tak cennego trunku... ;)

Składniki:

młode pędy sosny
cukier

Młode pędy sosny połamać na mniejsze kawałki, włożyć do słoja, układać warstwami pędy sosny i cukier.
Zakręcić słoik z lekkim 'luzem' i odstawić na parapet najlepiej dobrze nasłoneczniony na tydzień, dwa aż pędy puszczą sok. Wtedy pędy odcedzić na jałowej gazie, powstały syrop przelać do butelki i odstawić w chłodne i zaciemnione miejsce.

Po cały elaborat na temat syropu sosnowego zapraszam na stronę Klaudyny Hebdy :)



środa, 17 maja 2017

Ruskie naleśniki ze szczypiorkiem

Ogólnie w mojej rodzinie od strony mamy tak jak już wspominałam przy okazji przepisu na pierogi klik określenie ruskie automatycznie skreślało daną potrawę z menu w moim domu. Mój śp. dziadek doznał w czasie wojny oraz po wojnie tyle krzywd ze strony naszych wschodnich sąsiadów, że jego wrodzona niechęć sięgnęła do trzeciego pokolenia i przejawiała się nawet tym, że co miało Rosjanina w nazwie nie było jedzone ;) Ruskich naleśników w moim rodzinnym domu człowiek nie uświadczył zresztą jak i pierogów, o których pisałam tutaj kilka tygodni temu. Ja niechęć dziadka w pełni rozumiem niemniej jednak na studiach nauczyłam się jeść wszystko a więc i farsz do ruskich a co za tym idzie złamałam rodzinną tradycję... Na ruskie naleśniki naszło mnie przy okazji robienia krokietów z farszem, który został mi po pierogach ;) Z racji, że farszu było mniej niż usmażonych naleśników postanowiłam na szybko zorganizować sobie ruski farsz i zrobić naleśniki... :) Pomysł okazał się bardzo trafiony niemniej jednak do ruskich w naleśnikowej wersji warto podać odrobinę kwaśnej śmietany i posypać szczypiorkiem (u mnie śmietany brak natomiast szczypior w podwójnej porcji... ;) )

Składniki:

Ciasto na naleśniki:
2 jajka
20 dag mąki
250ml mleka
250ml wody
szczypta soli

Białka oddzielić od żółtek.
Żółtka roztrzepać z mlekiem i wodą, dodać tyle mąki aby ciasto było gęste jak śmietana. Z białek ubić pianę, delikatnie wymieszać, dodając w międzyczasie pozostałą mąkę.
Gotowe ciasto odstawić na kwadrans.
Na rozgrzanej i lekko natłuszczonej patelni smażyć cienkie naleśniki.

Farsz:
6 średniej wielkości ziemniaków
1 duża cebula biała
250g białego sera twarogowego
sól, pieprz do smaku

Cebulkę zeszklić na oleju. Ziemniaki ugotować i utłuc na puch, dodać cebulkę i rozdrobniony twaróg. Całość doprawić solą i pieprzem. Na naleśniku kłaść porcję farszu (ok. 1 łyżki stołowej), zawijać w kopertę.
Zawinięte naleśniki podsmażyć na złoty kolor z obu stron. Podawać z kwaśną śmietaną i szczypiorkiem

poniedziałek, 15 maja 2017

Pieczony pstrąg cytrynowo-pietruszkowy

Są takie rzeczy w kuchni, do których przygotowania musiałam odczekać całkiem sporo. Tak było z pstrągiem jeść go lubiłam bardzo niemniej jednak aby go przygotować zdobywałam się na odwagę ładnych parę lat dlaczego? Nie mam pojęcia, bo jak się okazało to jedno z najprostszych dań jakie można zrobić w zaciszu własnej kuchni :) Pstrąg przygotowany w ten sposób idealnie sprawdzi się zarówno na lekki obiad jak i ciepłą kolację we dwoje... ;) Z pewnością taka wersja pstrąga w wieczornym wydaniu wyjdzie taniej niż wyjście do knajpy a i druga połówka będzie bardziej z nas dumna jak przygotujemy tak wystawne danie samodzielnie :)

Składniki: (na 2 porcje)
2 oczyszczone i wypatroszone pstrągi
1 pęczek pietruszki
1wyszorowana i sparzona cytryna
4 ząbki czosnku
2-3 łyżki masła
2 łyżki mąki do oprószenia ryby
sól i pieprz do smaku

Pstrąga posolić i popieprzyć zarówno z wierzchu jak i w środku.
Do środka włożyć po 1/2 pęczka pietruszki, po ząbku czosnku pokrojonym w plasterki, i po 2 plasterki cytryny (ja dla wygody przekroiłam je jeszcze na pół - czyli zrobiłam półplasterki... ;)
Wierzch ryby lekko oprószyć mąką.
Masło rozpuścić na patelni. Ostrożnie włożyć pstrągi podsmażyć na złoty kolor z obu stron, przełożyć do naczynia żaroodpornego, polać masłem z patelni, gdy któreś ze składników wypadnie ze środka pstrąga można je wyłożyć na wierzch. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 190stopni na 10-15minut (na czas pie
Po tym czasie ryba jest gotowa.
Podawać z pieczonymi ziemniaczkami lub innymi ulubionymi dodatkami ( u nas sałatka z kuskusem :) )

piątek, 12 maja 2017

Sernik z galaretką truskawkowo-rabarbarową

Ten sernik powstał za sprawą głosowania na moim fejsbukowym koncie większość zapytanych odpowiedziała, że chętnie widzieliby na blogu sernik z rabarbarem. Jak sobie zażyczyli tak zrobiłam co prawda z niewielkim poślizgiem, bo w dniu, w którym sobie zaplanowałam ostre pieczenie ogarnął mnie taki leń, że cały dzień przesnułam po domu i na koniec obudziłam się, że przydało by się coś słodkiego do kawy - tak powstały muffinki z rabarbarem :) Na szczęście leń mnie opuścił i już przy kolejnej okazji jaką był 3. maja postanowiłam wziąć się za sernik. Przepis po małych modyfikacjach z mojej strony zaczerpnęłam z wiaderka, w którym kupiłam ser ;) Natomiast rabarbarowa galaretka to już mój własny dodatek... ;) Sernik za sprawą lekko kwaśnej wierzchniej warstwy sprawia, że jest orzeźwiający i po prostu pyszny, nawet jak teraz o nim piszę to ślinka mi już cieknie... ;)

Składniki: (na blachę 24 x 28)

Sernik:
1kg serka twarogowego w wiaderku (u mnie z Biedronki Vitanello - dobry skład bez zbędnych dodatków, naprawdę polecam!)
4 jajka
3/4 szklanki cukru
1 budyń waniliowy
1 cukier wanilinowy
2 łyżki kaszy manny 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
garść rodzynek (opcjonalnie)

Galaretka:
4-5 grubych łodyg rabarbaru
2-3 łyżki wody
2 galaretki truskawkowe

Dodatkowo:
1 opakowanie herbatników BONITKI z biedronki - na wymiar tej blaszki ta paczka jest idealna.

Budyń i kaszę połączyć z proszkiem do pieczenia i wymieszać dobrze z serkiem.
Żółtka oddzielić od białek, utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na puch. Łyżka po łyżce stale miksując (na niskich obrotach) dodawać serek. Gdy całość ładnie się połączy dodać pianę ubitą z białek. Delikatnie wymieszać. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (24cm x 28) ułożyć herbatniki, ostrożnie wyłożyć masę serową. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni przez godzinę.
Po tym czasie wyłączyć piekarnik, lekko uchylić drzwiczki i pozwolić sernikowi zupełnie wystygnąć.
Gdy sernik jest już zimny, rabarbar pokroić w kostkę, włożyć do garnuszka podlać wodą i zagotować. Zdjąć z ognia wsypać galaretki, energicznie wymieszać do całkowitego rozpuszczenia galaretek. Odstawić do lekkiego stężenia, gdy galaretka będzie lekko tężeć wyłożyć na sernik, zaś na sernik ułożyć drugą porcję herbatników. Pozostawić by całość dobrze związała (najlepiej na noc wstawić go do lodówki). 

Ten sernik świetnie się sprawdzi, również z innymi typami owocowej galaretki zamiast rabarbaru może być mus truskawkowy, malinowy, jabłkowy, istnieje szeroka dowolność ;)



środa, 10 maja 2017

Roladki ze szparagami w sosie musztardowo-miodowym


Szparagi zawsze mnie intrygowały niemniej jednak nigdy wcześniej ich nie jadłam, nie kupowałam itd. Zastanawiało mnie to wszechogarniające szparagowe szaleństwo kilka lat z rzędu licząc moje blogowe poczynania zanim zdążyłam zaopatrzyć się w szparagi to już mijał na nie sezon ;) Aż do teraz! Będą z M. w Lidlu napotkałam na promocję, która od razu sprawiła, że zakupiłam opakowanie zielonych szparagów. Początkowo miałam je przygotować klasycznie zawijane w boczku z sosem holenderskim i jajkiem w koszulce wyszło oczywiście inaczej... ;) Z racji potrzeby wymyślenia czegoś wow na niedzielny obiad postanowiłam moje lidlowe szparagi przekuć właśnie w obiadowy sukces! ;) Z pomocą przyszła mi Kwestia Smaku gdzie znalazłam przepis petardę, który od razu postanowiłam wykorzystać! Zdecydowanie polecam przygotowanie szparagów w ten sposób, bo jest prosty i gwarantuje sukces! Obiad w takim wydaniu jest lekki, sycący po prostu pyszny!

Składniki: (na 6 sztuk)

2 filety z kurczaka
6 plasterków cienko pokrojonego boczku lub szynki szwardzwalckiej
sól, pieprz do smaku, marynata staropolska KAMIS
18 sztuk zielonych szparagów
1 czubata łyżka musztardy słodko-ostrej lub musztardy francuskiej
1 łyżka miodu
100g śmietanki kremówki 30% 
1 łyżka soku z cytryny do smaku 
oliwa z oliwek lub olej

Miód wymieszać z musztardą, jedną  łyżkę odłożyć do posmarowania mięsa.
Każdy filet z kurczaka przekroić wzdłuż na trzy cieńsze plastry. Każdy rozbić, natrzeć solą, pieprzem i odrobiną przyprawy.
Szparagi umyć, pozbyć się zdrewniałych końców (odłamać je - same złamią się w odpowiednim miejscu)
Na rozbite kotlety kłaść po 3 sztuki szparagów, zawinąć, posmarować musztardą wymieszaną z miodem oraz odrobiną oliwy z oliwek. 
Wokół kurczaka zawinąć boczek. Ułożyć w naczyniu do zapiekania (wcześniej posmarowany lekko oliwą z oliwek).
Końcówki szparagów przykryć paskiem folii aluminiowej aby zbytnio się nie przypiekły.
Roladki wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piec ok.20 minut.
W tym czasie pozostałą musztardę z miodem wymieszać ze śmietanką, sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
Po 20minutach zdjąć folię z końcówek i całość polać sosem, wstawić do pieca jeszcze na 10minut (jeśli posiadamy w piekarniku funkcję grill warto jej użyć). Dopiec roladki na złoty kolor.
Podawać z pieczonymi ziemniakami i mizerią lub innymi ulubionymi dodatkami :)



poniedziałek, 8 maja 2017

Pizza na bezglutenowym spodzie

Fit Poniedziałek zmotywował mnie do opublikowania przepisu, który zrobiłam kilka miesięcy temu gdy poszukiwałam zdrowszych alternatyw pospolitych przekąsek uznawanych powszechnie za niezbyt zdrowe ;) Z pomocą przyszła mi Kinga Paruzel i jej książka Nie...Zwykła Kuchnia bo każdy jest inny. Tam znalazłam fajny przepis na pizzę na kalafiorowym spodzie. Powiem tak, dla tych, którzy lubią eksperymentować i poszukiwać nowych smaków polecam wypróbować przepis natomiast Ci, którzy kochają pulchniutkie, chrupiące i pełne glutenu ciasto mogą spróbować z ciekawości niemniej jednak nie łudźcie się, że ta pizza zastąpi Wam tradycyjne klasyczne pszenne ciasto... ;) Tak czy siak gdyby traktować to danie jako zupełnie osobne i odrębne z pewnością będziemy miło zaskoczeni, bo jest naprawdę smacznie.

Składniki:
1 szklanka startego na drobnych oczach kalafiora
2 mozzarelle starte na tarce (1 szklanka)
1/4 szklanki startego parmezanu
1 łyżeczka suszonej bazylii
jajko
tuńczyk w kawałkach w sosie własnym
czerwona cebula
cytryna
garść szpinaku 3 ząbki czosnku
1 łyżka oleju rzepakowego
sól i pieprz do smaku

Piekarnik nastawić na 200 stopni z funkcją góra dół. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Starty kalafior przełożyć do garnka z wodą i gotować ok. 6minut. Odcedzić, przestudzić, odcisnąć całą wodę przez gazę lub bawełnianą ściereczkę.
Odciśnięty kalafior wymieszać ze startą mozzarellą, parmezanem, bazylią, jajkiem i łyżką soli, wyrobić ciasto.
Ciasto wyłożyć na blaszkę i uformować okrąg o średnicy 20cm (u mnie w kwadrat)
W osobnej misce zmiksować na pastę szpinak, czosnek, szczyptę soli i łyżkę oleju.
Spód do pizzy włożyć do piekarnika i piec około 5-10minut na złoty kolor. Wyjąć.
Na przygotowany spód wyłożyć pastę szpinakową, następnie kawałki tuńczyka, czerwonej cebuli oraz bardzo cienkie plasterki wyszorowanej i sparzonej cytryny.
Całość piec około 10minut. Wyjąć z piekarnika podawać na ciepło.

piątek, 5 maja 2017

Maślankowe pianki truskawkowe z bananami

Jako dziecko nie przepadałam ze wszelkiego rodzaju galaretkami bez względu na to czy to były galaretki z owocami, galaretki w czekoladzie, ptasie mleczka itd. nic co miało w sobie galaretkę nie było w stanie skraść mojego serca... ;) Na szczęście kubki smakowe człowieka ewoluują i ostatnimi czasy rozkochałam się w galaretce na dobre! Rozkochałam się do tego stopnia, że raz w tygodniu muszę zrobić kilka pucharków tego prostego deseru aby spokojnie móc po niego sięgać przez cały tydzień :) Galaretki z owocami Wam tu nie wrzucę, bo to banał ale podeślę Wam przepis, który z tego mojego galaretkowego szaleństwa również się zrodził. Maślankowe pianki truskawkowe to połączenie mojej galaretkowej miłości i oszczędności wynikającej z chęci wykorzystania maślanki zalegającej w lodówce... ;) Efekt okazał się tak owocny, że grzechem było by nie podzielić się z Wami tym prostym deserem, którym oczarujecie siebie i bliskich ;)

Składniki: (na ok. 4-5 porcji deseru)
1,5 szklanki maślanki
1 szklanka rozmrożonych truskawek (lub przy sezonie świeżych)
2 galaretki truskawkowe + 1 szklanka wrzątku do ich rozpuszczenia

ew. odrobina dowolnego słodzidła gdyby deser wydał się Wam zbyt kwaśny u mnie akurat kwaśność jak najbardziej na miejscu :)
1 duży banan 
mrożone maliny lub truskawki (opcjonalnie)

Maślankę wraz z truskawkami zmiksować na gładki koktajl.
Galaretki rozpuścić, lekko przestudzić. Letnie galaretki wlać do koktajlu i ponownie zmiksować.
Banana pokroić w kostkę rozłożyć do pucharków, zalać maślanką.
Wstawić do lodówki, gdy stężeje, jest gotowe do spożycia :)

wtorek, 2 maja 2017

Muffinki jogurtowe z rabarbarem i cynamonową kruszonką

Mam wrażenie, że po absolutnym szale na muffinki, które były po prostu wszędzie zaczęło być o nich ostatnio dość cicho. Sama złapałam się na tym, że w mojej kuchni pieczenie babeczek ustąpiło miejsca innym wypiekom. Aby odkurzyć muffinkowe klimaty postanowiłam upiec nową zupełnie wiosenną i świeżą wersję tych cudownych babeczek! Moje muffinkowe pieczenie spowodowane było wszechogarniającym leniem, który zawładnął mną przez całą poprzednią sobotę. Jakież to ja miałam plany! Sernik z rabarbarem, drożdżowe z rabarbarem i jeszcze więcej ;) Dobrze, że chociaż na upieczenie muffinek się zdobyłam! ;) Muffinki z tego przepisu są wilgotne, miękkie i puszyste a z podanych składników wychodzi słuszna porcja, bo ok.20sztuk więc przepis idealnie sprawdzi się jako słodkość na grilla gdy ilość gości dopisze ;)

Składniki: (na 20sztuk)
3 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru
3 jajka
1/2 szkl. oleju
1 duży jogurt naturalny (u mnie dwa małe kubeczki)
3 laski rabarbaru
1 łyżeczka olejku cytrynowego

Kruszonka:
1/3 kostki masła
3/4 szklanki mąki krupczatki (lub zwykłej)
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka cynamonu
garść płatków migdałowych (opcjonalnie) 

Mąkę przesiać z sodą i proszkiem do pieczenia. Wymieszać z cukrem. Dodać jajka, jogurt, olej i olejek. Wymieszać. Dodać pokrojony w kostkę rabarbar, ponownie wymieszać.
Do wyłożonej papierowymi papilotkami formy na muffinki nakładać porcję ciasta (do wysokości ok. 2/3 foremki).
Z podanych składników zagnieść kruszonkę, posypać muffinki. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez około 25minut (gdy muffinki będą złote z wierzchu wtedy będą upieczone).



piątek, 28 kwietnia 2017

Deser pomarańczowa delicja

Desery w mojej kuchni powstają zazwyczaj za sprawą impulsu lub gdy z jakiegoś ciasta zostanie mi jakiś składnik tym razem było tak samo! :) Deser, który widzicie na zdjęciu to spuścizna mojej wesołej twórczości na temat nadwyżki kremu z bitej śmietany i serka waniliowego! Wyszło tak pyszne, że nie mogę się z Wami tym przepisem nie podzielić a nóż ktoś skorzysta i zrobi swojej rodzinie takie małe słodkie co nieco! :)


Składniki: (na 8 porcji) 


330g śmietany kremówki
120g serka homogenizowanego waniliowego
3 łyżeczki cukru pudru
2,5 łyżeczki żelatyny (+1/4 szklanki zimnej wody do namoczenia)
1/3 szklanki gorącej wody do rozpuszczenia żelatyny
4 pomarańcze
16 delicji pomarańczowych
8 kostek białej czekolady
3 kiwi
3 mandarynki


Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie po czym rozpuścić w gorącej. Przestudzić.
Śmietankę ubić na sztywno z cukrem pudrem.
Do rozpuszczonej żelatyny dodać 1 łyżkę serka, całość wymieszać.
Pozostały serek dodać do śmietany, wymieszać. Następnie powoli stale mieszając dodać przestudzoną żelatynę.
Pomarańcze obrać ze skórki, pokroić w kostkę.
Na dnia pucharka czekoladą do spodu ułożyć delicję.
Następnie przykryć ją solidną łyżką kremu.
Położyć warstwę pomarańczy i kolejną łyżkę kremu.
Z boku wetknąć delicję i kostkę czekolady.
Udekorować plasterkami kiwi i mandarynki.
Schłodzić.

środa, 26 kwietnia 2017

Dorsz w cieście francuskim z serkiem ziołowym

Ciasto francuskie w towarzystwie ryby jeszcze u mnie nie gościło. Były już filety z kurczaka w cieście francuskim, paszteciki z ciasta francuskiego, szpinak w cieście francuskim i wiele
innych. Nigdy nie pokusiłam się natomiast o zawinięcie w nie ryby. Na szczęście z inspiracją przyszła mi niezawodna Paulina Stępień z kotlet.tv, która w swojej książce Mała Wielka Uczta proponuje w ten sposób serwować łososia. Gdy nadszedł piątek a małżonek zawitał na kolację do domu uraczyłam go dorszem w cieście francuskim. Było dostojnie i elegancko a do tego obłędnie pysznie! Jeśli o mnie chodzi to stwierdzam, że taki sposób podania ryby na stałe zagości w moim domu i z pewnością nie raz zostanie wykorzystany na większe okazje, bo prezentuje się fenomenalnie!


Składniki:

30dag fileta z dorsza

sól i pieprz do smaku

1 opakowanie ciasta francuskiego xxl

½ opakowania serka ziołowego almette lub innego tego typu

1 rozbełtane jajko do posmarowania ciasta


Piekarnik nagrzać do 200 stopni, rozmrożoną rybę lekko osuszyć na ręczniku papierowym (jeśli kupujemy dobrej jakości dorsza ilość wody w filecie będzie naprawdę bardzo mała). Ciasto rozwinąć, bliżej jednego z dłuższych brzegów położyć filet wcześniej posolony i popieprzony z obu stron. Rybę posmarować cienko serkiem, zawinąć ciastem francuskim (wolną przestrzeń nasunąć na część gdzie leży ryba). Całość zlepić, dla pewności można docisnąć widelcem. Posmarować rozmąconym jajkiem. Wstawić do piekarnika na 30minut (po 15 minutach przykryć ciasto papierem do pieczenia (uprzednio zgnieciony i zmoczony w wodzie), dopiec rybę przez kolejne 15 minut. Wyjąć z piekarnika podawać z ulubionymi dodatkami, u mnie sałatka grecka :)

środa, 19 kwietnia 2017

Pierogi ruskie z miętą

Z pierogami ruskimi w moim życiu jest bardzo ciekawa historia nie lubiłam ich przeszło 20 lat po czym poszłam na studia i jak to student ma zwyczaju bycie wszystkożerną sprawiło, że rozsmakowałam się w ruskich pierogach :) Skąd moja 20letnia niechęć do ruskich? To jest historia wielopokoleniowa... ;) Mój ś.p. dziadek pałał ogromną niechęcią do wszystkiego co było związane z ówczesnym ZSRR i Rosją na czele stąd ruskie nawet w postaci pierogów w moim domu wstępu nie miały ;) a jak wiadomo skoro nie było ich na stole to i smak ich był dla nas obcy... Na szczęście okazało się, że pierogi ruskie smakują całkiem spoko i od ładnych paru lat od czasu do czasu wychodzą z pod mojej ręki. Odkrycie ostatniego roku to ruskie z miętą! Pyszne a za sprawą dodatku mięty smak nie do podrobienia!

Składniki:
2,5szklanki pszennej mąki
1 szklanka dobrze ciepłej wody

Z mąki i wody zagnieść elastyczne ciasto.

Farsz:
4 duże ziemniaki
250g białego sera
1 duża cebula
1 łyżka świeżo posiekanej mięty lub 1 łyżeczka suszonej mięty

Dodatkowo:
posiekana i podsmażona na złoto cebulka do omaszczenia pierogów

Ziemniaki ugotować i przecisnąć przez praskę (lekko przestudzić).
Twaróg rozgnieść widelcem dodać do ziemniaków.
Na oleju usmażyć na złoto posiekaną cebulę, dodać do ziemniaków.
Do ziemniaków dodać również miętę, sól i pieprz do smaku.
Wyrobić na gładką masę.
Ciasto cienko rozwałkować, wykrawać kółka, nakładać porcję farszu, zalepiać pierogi.
Gotować w posolonym wrzątku 1,5-2minuty od czasu gdy pierogi wypłyną na wierzch.
Okrasić podsmażoną na złoty kolor cebulką.

środa, 12 kwietnia 2017

Jajka faszerowane na dwa sposoby

Co prawda teraz mieszkam w regionie gdzie Wielkanoc białym barszczem stoi to jednak większa część mojego życia przypada na region gdzie biała kiełbasa i jajka pod różną postacią były podstawą Wielkanocnego stołu :) Nie byłabym sobą gdybym nie próbowała przemycić trochę moich pomorskich nawyków na podkarpacką ziemię stąd w ubiegłoroczne Święta Wielkanocne na  świąteczny stół wjechały faszerowane jaja w dwóch odsłonach, które Wam teraz zaprezentuję! Jak dla mnie strzał w 10! Są genialne, kremowy środek o dwóch smakach, ze zwykłe jajo z majonezem i szczypiorkiem (które nota bene uwielbiam!) może się schować... Jeśli chcecie oczarować gości koniecznie nafaszerujcie jajka na te dwa sposoby! :)



Składniki:
6 jajek ugotowanych na twardo

Farsz curry:
3 żółtka
1 łyżka posiekanej kolendry
2 łyżeczki majonezu
1/2 łyżeczki curry
czarny pieprz, sól, szczypta pieprzu cayenne do smaku

Z przekrojonych jajek wyjąć żółtka, utrzeć na puch wraz z majonezem, dodać przyprawy i resztę dodatków, całość dobrze wymieszać ponakładać do białek.

Farsz tuńczykowy:
3 żółtka
1 łyżka rozdrobnionego tuńczyka odsączonego z zalewy
1 łyżka bardzo drobno posiekanej czerwonej cebuli
1 łyżka bardzo drobno posiekanego ogórka konserwowego
1 łyżka majonezu
sól, pieprz do smaku

Ugotowane żółtka wyjęte z białek utrzeć z majonezem, dodać pozostałe składniki, przyprawić do smaku. Ponakładać do jajek w miejsce po żółtku.

Faszerowane jajka udekorować świeżymi ziołami lub kiełkami brokuła, rzodkiewki itd.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Mazurek czekoladowy z PRL

Dzielę się z Wami dzisiaj moim kolejnym Wielkanocnym odkryciem, które musiało czekać na publikację cały
okrągły rok! Dlaczego? Bo jestem z tych nielicznych blogerek, które nie pieką i nie gotują na potrzeby bloga świątecznych potraw na miesiąc przed świętami! Publikuję to co wyjdzie z pod mojej ręki stricte na święta! :) Tak było jest i będzie no chyba, że nadejdzie taki czas, że na blogu zacznę zarabiać miliony... ;)
Wracając do przepisu znalazłam go w książce Kuchnia Polska, którą dostałam od mojego kochanego męża wtedy jeszcze niemęża... ;) Ciasto okazało się wspaniałe do tego stopnia, że chyba swoją wspaniałością prześcignęło mojego ukochanego Mazurka z Masą Kajmakową... :) Serio! :) Jeśli macie mało czasu a chcecie błysnąć przed rodziną własnoręcznie upieczonym mazurkiem musicie spróbować tego przepisu!

Składniki:

Kruche ciasto:
2 szklanki mąki
3 żółtka
1 szklanka śmietany
25 dag masła
1/2 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki bakalii (żurawina, rodzynki, orzechy, skórka pomarańczowa)
bakalie do dekoracji

Krem:
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
13 dag masła
1,5 szklanki mleka w proszku
1 łyżka kakao

Mąkę i proszek do pieczenia drobno posiekać nożem z masłem, dodać żółtka, śmietanę, masło, cukier szybko zagnieść. Włożyć na 30 minut do lodówki, po tym czasie rozwałkować na grubość 1-2 cm i wyłożyć na posmarowanej tłuszczem blaszce (u mnie na papierze do pieczenia) brzeg ciasta uformować nieco wyżej, Nakłuć widelcem, wstawić do nagrzanego do 180-190 stopni piekarnika i piec ok. 15-20 minut na złoty kolor. Przestudzić.

Przygotować masę:
Mleko, cukier, masło i kakao zagotować na małym ogniu do momentu aż cukier całkowicie się rozpuści. Zdjąć z ognia, dodać przesiane mleko w proszku. Wymieszać na jednolitą masę, dodać bakalie, wyłożyć na upieczone kruche ciasto. Udekorować wg własnego uznania.
Całość odstawić najlepiej na noc by ciasto nieco zmiękło i naszło masą.

piątek, 7 kwietnia 2017

Babka p. Dziuni zalewana wrzącą margaryną

Jestem pewna, że moja miłość do gotowania i pieczenia jest tak mocna i niezmienna od lat, ponieważ od najmłodszych lat byłam świadkiem domowego gotowania i pieczenia głównie w wykonaniu mojej mamy, Babci Stasi oraz od czasu do czasu taty. Tak taty! To właśnie tata był ekspertem od tej babki, na którą przepisu szukałam od lat znalazłam w na jednej z pożółkniętych kartek zeszytu z przepisami mojej mamy, którego strzegę jak największego skarbu, przepis opatrzony nazwą taką jak w tytule wiedziałam, że związany jest właśnie z babką, która od zawsze mimo że była robiona przez mojego tatę nazywa była Babą p. Dziuni :) Babka Pani Dziuni to smak dzieciństwa. wspaniała wilgotna, nieodzowna towarzyszka wielkanocnego stołu w moim domu. Dość wspomnień czas na przepis! <3

Co potrzebujemy aby upiec babkę Pani Dziuni?


Składniki:

5 jajek
1 i 1/2 szklanki cukru 
250g margaryny (lub 200g masła - ja dałam masło)
1 i 1/4szkl. mąki pszennej
1 i 1/4 mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
1 łyżeczka olejku cytrynowego
skórka otarta z 1 cytryny

Jak upiec babkę Pani Dziuni?



Obie mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia i otartą skórką cytrynową, przesiać do miski.
Jajka utrzeć na puch z cukrem.
Margarynę/masło rozpuścić w rondelku.
Gorący tłuszcz wlać wolnym strumieniem do jajek nie przestając miksować.
Stale miksując dodawać łyżka po łyżce wymieszane z proszkiem do pieczenia mąki.
Miksując do momentu aż tłuszcz w cieście zacznie stygnąć a ciasto zacznie gęstnieć. Pod koniec dodać olejek cytrynowy.
Wylać do formy na babkę wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą.
Piec w 180stopniach przez 45-50minut do tzw. suchego patyczka.
Przestudzoną babkę oprószyć cukrem pudrem.

środa, 5 kwietnia 2017

Sałatka warstwowa z tuńczykiem i jajkiem

 Sałatkę na krakersach widywałam w sieci wielokrotnie niemniej jednak do jej zrobienia zmotywowała mnie moja teściowa, która wspomniała o niej za sprawą Tereski, która będąc w odwiedzinach u swoich właśnie znajomych taką sałatkę jadła. Długo się nie zastanawiając postanowiłam odkopać przepis i zrobić ją na najbliższą okazję, którą okazały się moje urodziny i wizyta naszego przyjaciela :) Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wzbogaciła jej o kilka swoich dodatków, które wg mnie niewątpliwie podkręciły jej smak i sprawiły, ze z czystym sercem polecam ją wszystkim poszukującym ciekawych przepisów sałatkowych na Wielkanocny stół :)


Co potrzebujemy aby zrobić sałatkę warstwową z tuńczykiem i jajkiem?


Składniki:
30 sztuk słonych krakersów
2 puszki tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
1/2 małej czerwonej cebulki
1 mały ogórek konserwowy
3 jajka
10dag żółtego sera
5-6 łyżek majonezu
1/2 pęczka szczypiorku
chili, sól, pieprz słodka papryka do smaku

Jak przygotować sałatkę warstwową z tuńczykiem i jajkiem?


Jajka ugotować na twardo, przestudzić, obrać i oddzielić białka od żółtek.
Tuńczyka rozetrzeć z łyżką majonezu, drobno posiekaną cebulką i posiekanym ogórkiem konserwowym, doprawić szczyptą chili, odrobiną soli i czerwoną słodką papryką.
W osobnej misce zetrzeć na drobnych oczkach białka, wymieszać z 3 łyżkami majonezu doprawić odrobiną soli i pieprzu.
W kolejnej miseczce zetrzeć na drobnych oczkach żółty ser, wymieszać z 2 łyżkami majonezu.
Na płaskim talerzu lub desce ułożyć prostokąt 5x2 krakersy.
Wyłożyć masę serową.
Przykryć drugą warstwą krakersów.
Posmarować masą tuńczykową.
Przykryć trzecią warstwą krakersów.
Rozsmarować białka.
Na białka zetrzeć na drobnych oczkach żółtka i posypać szczypiorkiem.
Odstawić na kilka godzin do lodówki aby krakersy zmiękły (najlepiej na całą noc).

Przepis inspirowany wpisem Arabeski.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Babka gotowana

To jest przepis, który odkryłam za sprawą zeszłorocznych wielkanocnych poczynań kulinarnych. Tak się złożyło, że Wielkanoc zeszła się z montażem mojej ukochanej nowej kuchni :) Aby kuchnię wyposażyć w małe drobiazgi, których nam brakowało pojechałam z moim M. do Społem (mój ulubiony sklep z drobiazgami do kuchni! :) ) Tam napotkałam foremkę, którą widziałam niejednokrotnie w internecie - tzw. formę budyniową! Długo się nie namyślając dokonałam zakupu, którego z pewnością nie żałuję, bo gotowana babka to nowy wymiar babkowego smaku! :D Cudownie wilgotna no i najważniejsza rzecz - do jej wykonania nie potrzeba piekarnika aby ją przygotować, wystarczy duży garnek z wodą. Przepis mam z... foremki! :) Po przywiezieniu formy do domu okazało się, że w foremce była karteczka z przepisem, który postanowiłam wykorzystać. Wyszło pysznie i z pewnością w tym roku szykuję powtórkę... ;)

Składniki:
6 jajek
kostka masła/margaryny
25 dag cukru
20 dag mąki pszennej
1 mały proszek do pieczenia (1 łyżka)
skórka otarta z 1 cytryny
kilka kropel olejku cytrynowego lub pomarańczowego

Masło utrzeć z cukrem na puch, stopniowo dodawać po 1 jajku stale ucierając.
Gdy powstanie gładka masa łyżka po łyżce dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i skórką cytrynową, na koniec dodać olejek.
Nasmarować formę tłuszczem.
Ciasto przełożyć do formy.
Zamknąć dekielkiem. Wstawić do garnka z wrzącą wodą tak aby 3/4 wysokości formy  było zanurzone we wrzącej wodzie. Garnek przykryć pokrywką i gotować na wolnym ogniu 1 godzinę i 15 minut. Po tym czasie formę wyjąć z wody i wyłożyć ciasto tak aby odparowało. 
Przestudzone ciasto polać polewą czekoladową lub kakaową (Przepis na polewę tutaj).

piątek, 31 marca 2017

Ciasto Żar Tropików

To ciacho to moja wesoła improwizacja na temat przekładanych placków. Jak wiecie do fanów ciast z masami nie należę a jak już je robię staram się aby masy, którymi przekładam
ciasto nie były zbyt mulące. Tak też powstał żar tropików zwany w moim domu również pod hasłem niesforny kokos lub złap kokosa! ;) Obie nieoficjalne nazwy wynikają, że robią je po raz pierwszy nieco odeszłam od receptury masy kokosowej znanej mi z ciacha Barbary i początkowo wiórki nie chciały ze mną współpracować ;) na szczęście sytuacja została opanowana, po schłodzeniu wszystko zostało okiełznane. Żar Tropików to ciacho, które posmakuje nawet największym sceptykom tzw. 'masiarzy' jest lekkie, orzeźwiające i po prostu ma to coś ;) Dodatkowo nie jest jakieś mocno skomplikowane więc poradzą sobie z nim doskonale również młodzi adepci sztuki kulinarnej... ;)

Składniki:

Biszkopt z 3 jaj:


3 jajka (białka, żółtka osobno)

¼ szklanki mąki pszennej

½ szklanki mąki ziemniaczanej

¾ szklanki cukru

½ łyżeczki proszku do pieczenia

½ łyżki octu jabłkowego

Masa owocowa:


1l soku multiwitamina lub innego o tropikalnym smaku

2 budynie śmietankowe

1 łyżka mąki pszennej

Masa kokosowa:

500ml śmietanki 36%

7 łyżek cukru pudru (można dać mniej)

300g wiórek kokosowych

Dodatkowo:

1 puszka ananasa

1 duża pomarańcza

zielone winogrona (lub inne owoce tropikalne)

1 szklanka wrzątku

galaretka brzoskwiniowa


Jak przygotować żar tropików?


Upiec Biszkopt:

Białka ubić na sztywno wraz z cukrem. Żółtka wymieszać z proszkiem do pieczenia i octem, gdy masa jajeczna się spieni I spulchni, dodać do białek, lekko wymieszać tak aby białka w pełni połączyły się z żółtkami. Następnie przesiać obie mąki I delikatnie wymieszać łyżką. Przelać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w 180 stopniach przez ok. 20-25 minut aż biszkopt będzie pięknie złoto-brązowy. Wyjąć z pieca, przestudzić, odkleić z papieru. Gdy będzie w pełni wystudzony nasączyć syropem z ananasów.

Przygotować owocową masę:

Odlać 3/4szklanki soku w niej rozmieszać budynie I mąkę. Resztę soku zagotować do wrzątku wlać zawiesinę budyniową, całość zagotować aby zgęstniała. Wylać gorącą na lekko nasączony biszkopt.

Przygotować masę kokosową:

Śmietankę ubić na sztywno wraz z cukrem. Wyłożyć na zupełnie wystudzoną masę owocową, całość wstawić do lodówki na min. 3h aby masa kokosowa dobrze się schłodziła i lekko stężała.

W 1 szklance gorącej wody rozpuścić galaretkę, pozostawić do całkowitego wystudzenia (powinna być lekko gęsta, tężejąca)

Na kokos ułożyć plastry ananasa, pomarańczy I winogrona. Całość posmarować tężejącą galaretką brzosk

winiową. Ponownie wstawić do lodówki najlepiej na noc.






środa, 29 marca 2017

Roladki mielone w sosie z kiszoną kapustą

Z tymi roladkami spotkałam się na parapetówce u Judyty i Kamila. Kamil niejednokrotnie udowadniał, że jest świetnym kucharzem tym razem potwierdził to wyjątkowo mocno! Stół uginał się pod ilością pyszności a kolejne wjeżdżające na stół dania wprawiały nas w zachwyt i niepohamowaną chęć dalszego jedzenia... :) Roladki, które zaserwował nam gospodarz domu skradły moje serce do tego stopnia, że nie popuściłam dopóki nie zdobyłam przepisu! Okazało się, że inspirację na te roladki Kamil czerpał od mojego ulubieńca Karola Okrasy! :) Myślicie, że łatwo było zdobyć przepis? O co to nie! ;) Kamil powiedział, że przepis znalazł na youtubie i tyle - ach to męska powściągliwość! ;) Na szczęście nie dałam za wygraną i przepis po kilku przekopanych stronach odnalazłam! Było warto! Obiad z tymi roladkami w roli głównej to był strzał w 10! Dodatek kiszonej kapusty w sosie i mięsie powoduje, że danie zyskuje zupełnie nowego smaku i wyrazu, koniecznie musicie spróbować!! :)

Składniki:
niewielka ilość oleju słonecznikowego
5 ząbków czosnku (3 ząbki pokrojone w plastry, 2 ząbki drobno posiekane)
2 cebule szalotki, posiekane
200 g kiszonej kapusty
1 1/2 łyżki miodu
1 1/2 łyżki suszonego oregano
3 łyżki masła
starta skórka z 1/2 cytryny, sparzonej, wyszorowanej
800 g pomidorów w puszce
2 łyżki natki pietruszki, umytej, posiekanej
1/2 kg mięsa mielonego z szynki wieprzowej
100 g oliwek zielonych, pokrojonych w plastry
niewielka ilość soli
niewielka ilość mielonego, białego pieprzu
200 g sera typu feta
1 opakowania szynki szwarcwaldzkiej
 

1/2 opakowania rukoli
niewielka ilość oliwy z oliwek
1 łyżka masła
1 ząbek czosnku, posiekany

niewielka ilość mielonego, białego pieprzu
starta skórka z 1/2 cytryny, sparzonej, wyszorowanej


Przygotowanie sosu:
Cebulę i pokrojony w plasterki czosnek zeszklić na oleju, dodać 150g pokrojonej kapusty kiszonej, podsmażyć. Dodać miód,  oregano, skórkę z cytryny oraz masło. Następnie dodać pomidory w puszce, gotować ok.30minut w razie gdyby sos zrobił się zbyt gęsty podlać wodą.
Mięso mielone wyrobić z 1/2 porcji fety, posiekaną pietruszką i kapustą kiszoną oraz posiekanymi zielonymi oliwkami, doprawić niewielką ilością soli, pieprzu białego i 1 przeciśniętym przez praskę czosnkiem.
Z wyrobionej masy formować roladki, każdą roladkę zawinąć w plasterek szynki.
W naczyniu żaroodpornym wyłożyć kilka łyżek sosu, na sos wyłożyć gotowe roladki. Na co drugiej roladki poukładać plastry sera feta. Zalać pozostałym sosem pomidorowym, wstawić do piekarnika nagrzanego do 180stopni. Zapiekać około 40minut.
W tym czasie na rozpuszczonym maśle podsmażyć czosnek, dodać umyte liście rukoli, doprawić solą, pieprzem i skórką z cytryny. Gdy roladki będą upieczone, porcjami między roladkami poukładać uduszoną rukolę. 
Podawać z pieczywem lub pieczonymi ziemniakami.

poniedziałek, 27 marca 2017

Placuszki kokosowo-jabłkowe z rodzynkami na kefirze

 Te placuszki powstały pod wpływem chwili :) Miałam ochotę na placki, miałam jabłka, które zostały mi z szarlotki, miałam również kefir, który chciałam wykorzystać przed upływem terminu, podobnie chciałam uczynić z mąką kokosową, która zalegała w mojej szafce ;) Tak powstały przepyszne, puszyste i lekkie placuszki, które z pewnością wykonam jeszcze nie raz... ;) Można je wcinać posypane cukrem pudrem (wersja dla ludzi, którzy nie boją się białej śmierci), polane miodem lub polewą czekoladowo-orzechową z przepisu, który znajdziecie tutaj.

Co potrzebujemy aby przygotować placuszki?


Składniki (na ok. 8-10 placuszków)
1 mała szara reneta
1 łyżeczka cukru kokosowego (można pominąć)
1/3 łyżeczki cynamonu
garść rodzynek sparzonych wrzątkiem
330g kefiru
2 łyżki mąki kokosowej
2 łyżki mąki orkiszowej białej
1 jajko
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

Jak przygotować placuszki?


Jabłko obrać pokroić w dość grube plasterki następnie plasterki na mniejsze kawałki, posypać cukrem i cynamonem, wymieszać.
Kefir ubić z jajkiem, dodać mąki i sodę oczyszczoną, wymieszać na gładkie ciasto.
Do ciasta dodać jabłka i rodzynki, wymieszać odstawić na 10minut.
Na lekko natłuszczonej patelni kłaść porcję ciasta, smażyć na złoto z obu stron.
Podawać ciepłe z miodem, cukrem pudrem, polewą czekoladową, czy innymi ulubionymi dodatkami ;)

piątek, 24 marca 2017

Babka z gotowaną cytryną

To ciasto wyhaczyłam swoim czujnym okiem przy okazji programu Bake Off Ale Ciacho!
Edycja świąteczna - pieczenie z gwiazdami. Ciacho z gotowaną cytryna przygotował Antek Królikowski wraz z bratem. Gotowana cytryna zaintrygowała mnie do tego stopnia, że kilka tygodni później postanowiłam odnaleźć przepis w internecie niestety szukałam tak nieudolnie, że Antkowego placka znaleźć mi się nie udało na szczęście recepturę na ciacho z gotowaną cytryną znalazłam u Pieczarki Mysi, z której właśnie skorzystałam. Ciasto w smaku jest tak cytrynowe, że już bardziej cytrynowe być nie może. Jest po prostu przepyszne! Kwaskowate, mega wilgotne, po prostu jak dla mnie bomba! Po raz pierwszy upiekłam je w małej okrągłej tortownicy niemniej jednak coś czuję, że zagości ono również u mnie na świątecznym stole w formie wielkanocnej baby, która z pewnością zniknie jako jedna z pierwszych! :) Moje dość subiektywne kubki smakowe podpowiadały mi podczas pałaszowania tego ciasta, że ma ono coś z sernika skąd ten posmak, może przez silnie wyczuwaną cytryną i kwaskowaty tak jak i w serniku ser smak? Sama nie wiem, wiem na pewno to, że ciacho godne uwagi i warto było przekopać pół internetu aby je odnaleźć! :) 


Co potrzebujemy aby upiec babkę z gotowaną cytryną?


Składniki: (na tortownicę 18-20cm)
5 jajek
1 i 1/3szkl. mąki pszennej
1 cytryna ze skórką
sok z 1/2 cytryny
100g miękkiego masła
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 szklanki cukru


Jak upiec babkę z gotowaną cytryną?


Cytrynę dobrze wyszorować, sparzyć.
Włożyć do garnka i gotować ok. godziny na wolnym ogniu.
Gdy cytryna jest ugotowana, zblendować ją na mus, lub przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa.
Cytrynowy mus utrzeć razem z cukrem. Następnie kawałkami dodawać miękkie masło, gdy masło utrze się z cytryną stopniowo stale miksując dodawać po 1 żółtku, pod koniec wlać sok z cytryny. Gdy całość będzie ładnie utarta na puch łyżka po łyżce dodawać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Gdy powstanie gładkie i dobrze wyrobione ciasto ucierane w osobnej misce ubić na sztywno białka.
Ubite białka stopniowo wmieszać w utarte ciasto, bardzo delikatnie aby nie stracić puszystości, którą daje nam piana z białek.
Gotowe ciasto wlać do formy wcześniej natłuszczonej i wysypanej np. mąką kokosową.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 50minut do tzw. 'suchego patyczka'.
Przestudzoną babkę posypać cukrem pudrem lub polukrować.

Printfriendly