czwartek, 13 czerwca 2013

Gofry z truskawkami czyli wakacje czas zacząć! :)

Sesja, sesja i... po sesji!! :) Zwycięstwo moi drodzy, przede mną 3 miesiące błogiego lenistwa :) Na huczne rozpoczęcie wakacji postanowiłam zrobić gofry, pyszne, chrupiące, słodkie i tak popularne na wakacyjnych wojażach czy to nad moim morzem czy też w podkarpackich Bieszczadach ;) Chociaż już sama nie wiem czy te Bieszczady nie są też trochę moje ;)


Składniki:
1 kostka margaryny w temperaturze pokojowej
4 jajka
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 szkl. mąki
proszek na pieczenia "na czubek noża"
4 łyżki cukru
skórka otarta z 1 cytryny
1 łyżka soku z cytryny (cytrynę można zamienić na esencję waniliową)

Margarynę z cukrem utrzeć na puch, dodać żółtka ucierać przez ok. 2-3 minuty do otrzymania gładkiej masy. Przesiać mąki i proszek do pieczenia, dodać do masy. Zmiksować. Dodać skórkę i sok, miksować jeszcze przez chwilę.
Na rozgrzaną gofrownicę kłaść porcję ciasta i piec na złoty kolor. Studzić na kratce (wtedy gofry zachowają chrupkość). Podawać z bitą śmietaną i owocami lub też innymi ulubionymi dodatkami.

Pozdrawiam słodko, słonecznie i pysznie! :D



Zdjęcia wykonane przez moją koleżankę Judytę z Lord Project.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Sałatka z ogórków małosolnych i pomidorów - idealna na letnie grillowanie

Sezon grillowy w pełni toteż stwierdziłam, że czas dodać jakiś sprawdzony przepis. Mam kilku faworytów mojego grillowania ale na pierwszy rzut pójdzie sałatka z ogórka, pomidora i cebulki, która jest stałym punktem wśród dodatków do grillowanych smakołyków w moim domu.

Składniki:

2 spore pomidory
4-6 większych ogórków małosolnych (poza sezonem mogą być kiszone)
1 mała cebula czerwona (biała od biedy też się nada, szczypior gruby, modnie zwany dymką też będzie fajnie pasował)
3 łyżki oleju
pieprz i sól do smaku
posiekany koperek  (opcjonalnie)

Pomidory i ogórki pokroić w kostkę. Cebulkę drobno pokroić dodać do warzyw. Dodać olej, doprawić solą i pieprzem, wymieszać i odstawić na 10min.(można dodać koperek (tak jak zrobiłam to ostatnio ja :) )

Pozdrawiam! :)

sobota, 8 czerwca 2013

Muffinki z rabarbarem i kruszonką - totalny HIT!!

Wczoraj upiekłam chyba jedne z najlepszych muffinek w swoim życiu, a to za sprawą przepisu znalezionego na bluespoon.pl. Muffinki w tym wydaniu są obłędnie dobre i można je wcinać bez opamiętania bo mają w sobie niesamowitą lekkość a co za tym idzie nie zapychają człowieka po jednej sztuce. Wg mnie to jedno z moich największych odkryć tego sezonu. Posmakowały mi do tego stopnia, że dzisiaj znów je upiekłam i założę się, że upiekę je jeszcze nie raz tego lata. Naprawdę polecam i zachęcam do wypróbowania.

Składniki (na 12 sztuk):

1 szklanka pokrojonego w kostkę rabarbaru (ok 3 łodygi) <- mi wyszło na jedną szklankę dokładnie 1,5 łodygi
1/2 szklanki cukru
1 1/2 szklanki mąki1 jajko
1/4 szklanki oleju lub rozpuszczonego masła
1/2 szklanki  mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu (ponieważ ja cynamon lubię ale w ilościach śladowych ograniczyłam go do 1/2 łyżeczki)

Kruszonka:
1/4 szklanki mąki
2 łyżki masła (miękkiego)
1/3 szklanki cukru (najlepiej brązowego) <- miałam zwykły biały i też taki dałam ;)
1/2 łyżeczki kardamonu (nie miałam więc zamieniłam na cukier wanilinowy - 1 łyżeczka)

Składniki na kruszonkę zagnieść do konsystencji "mokrego piasku".

Wszystkie suche składniki wymieszać ze sobą w jednej misce. W drugiej misce wymieszać składniki mokre. (ja to robię tzw. rózgą, lekko roztrzepuję) wlać do suchych, wymieszać łyżką. Do powstałej masy dodać  rabarbar, delikatnie wymieszać. Rozłożyć do foremek na muffinki. Piec w temp. 175 stopni przez około 20min.

Przepysznie pozdrawiam!! :)


piątek, 7 czerwca 2013

Brownies serowo-czekoladowe, czyli słodko i rozkosznie.

Swego czasu ten przepis pomógł mi w oczarowaniu pewnego kawalera z Podkarpacia :) Połączenie czekolady i sera to jest to co tygryski lubią najbardziej. Brownies w tym wydaniu są pyszne, takie a'la małe serniczki czekoladowo-śmietankowe, pyszota! Przepis na pewno przypadnie do gustu wszystkim łasuchom! :)A znalazłam go na stronie joyofbaking.com, gdzie mogę siedzieć godzinami dostając co raz to większego ślinotoku! :))

Składniki:

(Część czekoladowa)
113g masła
115g gorzkiej czekolady
250g cukru (można nieco zredukować jak ktoś nie lubi słoduchów)
1 łyżeczka esencji waniliowej (od biedy olejek wnilinowy też się nada :) )
2 duże jajka
65g mąki
1/2 łyżeczki soli

(Część serowa)

227g serka kremowego serka twarożkowego (takiego trzykrotnie mielonego)
65g cukru
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
1 duże jajko

Blaszkę wykładamy folią aluminiową (tak jest w oryginalnym przepisie, ja zaś robiłam na papierze do pieczenia i wyszło super)
W kąpieli wodnej roztopić czekoladę i masło. Po rozpuszczeniu wymieszać na gładką masę z esencją waniliową i cukrem. Dodawać po jednym jajku stale miksując. Dodać mąkę wymieszaną z solą, miksować ok. 1 minuty na niskich obrotach tak aby uzyskać gładką masę. Odłożyć z czekoladowej masy 1/2 filiżanki/szklanki, pozostałą masę wylać na wcześniej przygotowaną blachę.
W osobnej misce ubić serek na puch. Dodać jajko, esencję i cukier. Zmiksować do uzyskania gładkiej masy (niezbyt długo). Powstałą masę wylać na ciemną warstwę.
Na serowej warstwie w każdym rogu blaszki zrobić kleks z pozostałej ciemniej masy i przeciągnąć nożem w poprzek aby zrobić wzorek (coś tak jak na zebrę).
Piec w rozgrzanym do 160 stopni piekarniku przez ok. 30min. lub do momentu aż ciasto się zetnie a masa serowa zacznie robić się złocista.
Wystudzić i wstawić na min. godzinę do zamrażalnika. Po tym czasie wyjąć brownies i pociąć w kwadraty.
Są dwa sposoby serwowania: 1) w temp. pokojowej 2) schłodzone w zamrażalniku tudzież lodówce. Mi osobiście ta druga opcja bardziej przypada do gustu :)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Makaron z tuńczykiem czyli obiad w kwadrans.

Tuńczyk, to po szpinaku moja druga miłość :) Przepis na ten sos znam od LO i od LO kiedy czas mnie nagli a głód nie daje spokoju gotuję właśnie makaron z tuńczykiem. No i właśnie jak to przy sesji czas nagli każdego studenta mnie niestety ta reguła nie omija więc postanowiłam po raz kolejny postawić na pożywny i szybki obiad w tzw. "kwadrans" a może nawet nie tzw.?? :))

Składniki:

Makaron (tyle ile komu potrzeba)
1 puszka tuńczyka w oleju (przetestowałam wersje "light" z tuńczykiem w sosie własnym i mówię to nie to smak już całkiem inny)
1 puszka lub karton pomidorów w puszce lub przecieru pomidorowego
1 średnia cebula
cukier, sól, pieprz i inne przyprawy wg uznania do smaku

Wstawić wodę na makaron i w międzyczasie pokroić cebulę w drobną kostkę. Zeszklić na odrobinie oleju (dosłownie odrobinie, bo potem tuńczyk też ma olej i będzie za tłusto). Do zeszklonej cebuli dodać odcedzonego tuńczyka (ja zawsze odlewam trochę oleju ale bez przesady żeby do suchości o co to nie, nie po to tuńczyk w oleju żeby się go całkowicie pozbywać, ot po prostu nadmiar z wierzchu - myślę, że wyraziłam się jasno w kwestii oleju dlatego też teraz dalsza część przepisu) jak już tuńczyk z cebulą skwierczą na patelni a makaron bulgocze w garnku dodać pomidory i gotować na wolnym ogniu aż do momentu odparowania wody i samoistnego zagęszczenia się sosu. Doprawić do smaku. Gotowym sosem polać makaron ew. wrzucić makaron do sosu i wymieszać (obie wersje mają swój własny różniący się dość od siebie smak).

Ja jako fanka ogórków konserwowych zwanych również korniszonami (nie wiem czym się tak właściwie te dwie nazwy różnią, ja osobiście wyniosłam z domu tą pierwszą) wcinam ten makaron zawsze z ogóreczkiem ale to już taka moja fanaberia, do której nie wszyscy muszą się stosować ;)

Smacznie pozdrawiam!

wtorek, 28 maja 2013

Grasz w zielone? Czyli grzanki ze szpinakiem, zielono mi odsłona II

W listopadzie byłam w Krakowie a jak się jest w Krakowie to trzeba pójść na Kazimierz i zjeść tam byczą zapiekankę. Ja jako szczwana i ciekawska nowości bestia postawiłam na tą ze szpinakiem, była całkiem smaczna ale jako to mam w zwyczaju mawiać d**y nie urywała ;) Dzisiaj postanowiłam stworzyć swoje, własne, osobiste! Wyszły pyszne nieskromnie mówiąc :)) A oto przepis na zielone grzanki, zapiekanki :)

Składniki na farsz (na 2 zapiekanki)

10 kostek brykietu szpinakowego (ja miałam z Biedronki)
3 małe ząbki czosnku
sól, pieprz
łyżka stołowa serka twarożkowego śmietankowego
ser żółty

Szpinak podsmażyć na łyżce oliwy, dodać szpinak przepuszczony przez praskę, chwilę smażyć. Posolić i popieprzyć do smaku. Podsmażony szpinak przełożyć do miseczki, dodać serek, wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Rozłożyć na bułce/bagietce, posypać żółtym serem. Włożyć do piekarnika nagrzanego do 200stopni i piec aż do momentu aż ser się rozpuści.

Smacznego! :)

wtorek, 21 maja 2013

Brokuły na bogato.

Sesja mnie dopadła jak zwykle niepostrzeżenie i nieoczekiwanie a to wszystko za sprawą jednego przemiłego Anglika, z którym mam zajęcia i który to wymyślił sobie, że zrobi sobie wcześniej wakacje a co za tym idzie nam przyspieszy sesję... No nic trzeba rękawy zakasać, strasznie mocno walczyć ze sobą co by się uczyć a nie siedzieć w kuchni i mam nadzieję, że już niebawem wyjdę na prostą i będę mogła bezkarnie oddawać się kuchennym uciechom :) W gąszczu notatek, zapisków i innych druków jeść coś muszę toteż dzisiaj wpadłam na pomysł co tu zrobić z brokuła i kotleta, którego dostałam w niedzielnej "wyprawce" :)

Składniki:

1 brokuł (podzielony na różyczki ugotowany w lekko osolonej wodzie z dodatkiem cukru i masła)
1 kotlet schabowy z piersi kurczaka pokrojony w kostkę, odgrzany w piekarniku (może być specjalnie upieczona pierś, nic nie szkodzi będzie smakować tak samo ;) )
garść kiełków rzodkiewki (napatoczyły mi się w lodówce to stwierdziłam, że "beda" ;) )
garść grzanek (tak znów poszłam na łatwiznę miałam gotowe - zawsze można pójść ambitniejszą drogą i przygotować je samemu)
kilka orzechów włoskich

Sos:
2 łyżki majonezu
2 łyżki jogurtu greckiego
sól, pieprz, sól czosnkowa i sok z cytryny do smaku

Wszystkie składniki połączyć. Wymieszać z ugotowanymi brokułami. Na wierzch posypać mięskiem, kiełkami, grzankami i orzechami.
Całkiem smaczne.

Pozdrawiam! 

środa, 8 maja 2013

Kulki mocy :)

Ot mnie naszło na kulki mocy, pewnie to przez to, że mam w szafce kilo kaszy gryczanej a niestety akurat w tej kwestii jestem laikiem i jedyne co z niej umiem zrobić to... ugotować do sosu :)) a że sosik najbardziej lubię z gulaszem, który dla jednej osoby raczej nie opłaca się gotować, bo jadłabym go cały tydzień toteż padło na kuleczki :)) nazwa wzięła się z zapożyczenia od mojego M., który podobne mięsiwo wcinał na obczyźnie, chociaż pewnie ze zwiększoną ilością ulepszaczy i konserwantów ;)

Składniki: (na 18 kulek w sam raz na dwa dni obiadowania dla 1 studentki lub 1 dzień obiadowania dla studenta)

25dag mięsa mielonego (ja używam z łopatki)
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki przyprawy do mięsa mielonego
1/2 łyżeczki majeranku
1/2 łyżeczki musztardy
ciut pieprzu i ciut soli :)
mąka do obtoczenia
olej do obsmażenia

Mięso wyrabiamy z przyprawami i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Doprawiamy solą i pieprzem jak zajdzie taka potrzeba, kulamy klopsiki wielkości orzecha włoskiego. Obtaczamy w mące, smażymy na złocisto na niewielkiej ilości oleju. Odsączamy na ręczniku papierowym.
Ja do swoich kulek mocy robię zawsze sos (niezbyt ambitny bo torebkowy toteż nie podaję na niego przepisu ;P) jedyne czym go ulepszam to jogurt grecki (zamiast śmietany) i posiekany koperek, czasami cytryna do smaku. No a jak sos to i wcześniej już wspomniana kasza gryczana :)

Smacznego

wtorek, 30 kwietnia 2013

Pizza dla leniwych.

Pod takim oto tytułem znam tą pizzę i nie jest to ta wersja pizzy dla leniwych która objawia się wzięciem telefonu do ręki, wykręceniem numeru i zamówieniem jej w ulubionej pizzerii o nie, nie, aż tak łatwo to z nią nie jest ;) Przepis mam od mojej cioci, ona zaś wygrzebała go jeszcze w dobie szaleństwa przepisów na portalu: wielkiezarcie.pl :) Cały sęk w pyszności tej pizzy to sos, nie taki zwykły koncentratowy z przyprawami, co prawda trochę bardziej pracochłonny ale gra jest warta świeczki, bo jest naprawdę przepyszny! Dla mnie to jeden z lepszych tzw. domowych przepisów na pizzę, szybka, łatwa, pyszna tak ją można określić najprościej.

Składniki: (ja zawsze robię z podwójnej porcji wtedy wychodzi jedna duża blacha - taka standardowa z piekarnika, plus jedna taka o normalnych wymiarach do ciasta)


Ciasto:
400g mąki
50g drożdży
240ml ciepłej wody
1/3 łyżeczki soli
2łyżki oleju

Z podanych składników zagnieść ciasto, odstawić do wyrośnięcia na 30min.

Sos:
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
1 puszka pokrojonych pomidorów w puszce
1 łyżeczka cukru (płaska)
1 łyżeczka przyprawy do pizzy
1 łyżeczka vegety
1/2 łyżeczki pieprzu
pieprz cayenne (jak ktoś lubi tzw. wersję diabolo)

Cebule szklimy na odrobinie oliwy, dodajemy zmiażdżony czosnek, podsmażamy chwilę. Dodajemy do pomidorów, doprawiamy do smaku przyprawami, gotujemy do czasu aż woda odparuje i sos stanie się dosyć gęsty.

Ciasto rozkładamy na natłuszczonej olejem blaszce. Smarujemy cienką warstwę sosem. Posypujemy żółtym serem, dodajemy resztę składników (dowolne jakie nam się w duszy zapragną ja już robiłam różne warianty z tuńczykiem, kurczakiem, szynką, salami kto co lubi, jedyna która jakoś do mnie w tej wersji nie przemawia to tzw. Hawaii :P)
Pieczemy w 200stopniach ok.15 (raczej mniej niż więcej, ciasto naprawdę migiem się piecze)

Smacznego!! :)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Pierogi ze szpinakiem, czyli zielono mi a wokół biało...

Święta, święta i... jak to mawiają wszyscy przejedzeni Polacy o tej porze roku (tj. po świętach :) ) Korzystając z okazji chwalę się kolejnym swoim autorskim przepisem, które może i gdzieś się już pojawił w internetowych czeluściach ale bynajmniej ja na żaden taki nie trafiłam :) Przepis zrodził się niecały rok temu, kiedy to po wizycie w najlepszej pierogarnii w Rzeszowie zarówno mój jak i mojego M. zachwyt na temat pierogów z farszem szpinakowym nie miał końca. Jak już zachwyt przemienił się w tęsknotę i głód, przymuszona stworzeniem czegoś samodzielnie postanowiłam podjąć wyzwanie i odtworzyć smak rzeszowskich pierogów na Pomorskiej ziemi :) Efekt był taki, że moja ciotka z Niemiec brała chyba 4 dokładki mimo, że wiecznie jest na diecie (widocznie ta pierogowa opcja nie tuczy! ;D) i takim oto sposobem moje szpinakowe pierogi zaczęły mieć coraz to większą rzeszę fanów, warto też wspomnieć, że nawet przeciwnicy i zawzięci wrogowie zielonych liści zmiękli i od spotkania z moimi pierogami twierdzą, że nie taki szpinak straszny! :)

Składniki: (na ok. 50 pierożków, wycinanych szklanką)

Farsz:

1 i 1/2 opakowania szpinaku w brykiecie (może być też ten rozdrobniony byle nie liście, bo się będą ciągnąć)
1 i 1/2 kostki sera feta (ja używam tego z Biedronki, tłustego z Mlekovity)
4 ząbki czosnku
pieprz i ew. sól (trzeba uważać z solą, bo feta jest już dość słona)
1 płaska łyżka bułki tartej.

Szpinak rozmrażamy na patelni, dodajemy rozgnieciony czosnek, po całkowitym odparowaniu wody wkurzamy fetę i mieszamy na wolnym ogniu rozcierając grudki aż do powstania gładkiej masy. Jeśli mas jest zbyt rzadka można dodać nieco bułki tartej. Doprawić do smaku. Odstawić w chłodne miejsce aby masa przestygła i zrobiła się zwięzła -> łatwiej potem pakować ją do pierogów.

Ciasto:

4 szkl. mąki (ew. ciut więcej do podsypania)
1 szkl. ciepłej wody

Zagnieść do elastycznej konsystencji.

Lepimy pierożki.
Gotujemy w osolonej wodzie do 2min. od wypłynięcia.

Podajemy z uprażoną na brązowo cebulką.

Mniam! :)

Printfriendly