Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imprezy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imprezy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Wegański smalec - fasolowa pasta do chleba

Od dłuższego już czasu (w zasadzie od kilku lat)
zabierałam się za przygotowanie w zaciszu swojej kuchni pastę fasolową zwaną wegańskim smalcem. Wreszcie nadszedł moment, w którym dojrzałam do tej decyzji aby plan przekuć w czyn! A raczej zmusiła mnie do tego zalegająca już od dłuższego czasu fasola... ;) Powiem tak jeśli robiąc tą pastę będziecie myśleli, że naprawdę wyjdzie Wam pyszniutki smalec ze skwarkami cudownie aromatyczny, gładziutki i po prostu pyszniutki to od razu możecie przestać czytać resztę, bo niestety ale srogo się zawiedziecie jeśli natomiast jesteście ciekawi jak smakuje fasola zrobiona z podsmażoną cebulką w wersji na kanapki lub do naleśników to zapraszam do dalszej lektury. Pasta fasolowa okrzyknięta przez mojego męża - 'niewiadomoczym' (nie sugerujcie się jego zdaniem... ;) ) to miła odmiana dla wszsytkich pasztetów, serków i wątrobianek do smarowania pieczywa co więcej taka pasta po podrasowaniu świetnie sprawdzi się jako farsz do np. naleśników na wytrawnie :) )Przejdźmy do przepisu.

Składniki:
1,5 szklanki białej fasoli jaś
1/2 czerwonej cebuli
1/4 strąka czerwonej papryki
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/2 łyżeczki soli
szczypta majeranku
pieprz do smaku

Fasolę namoczyć w dużej ilości wody (najlepiej na noc) następnie wodę wylać, zalać fasolę tak aby woda zakryła całą fasolę, gotować na wolnym ogniu do miękkości w razie potrzeby dolać wody ( u mnie praktycznie cała się wygotowała). Fasolę ostudzić. Zmiksować na gładką pastę.
Cebulkę i czosnek drobno posiekać, zeszklić na oleju. Ostudzić. Dodać do fasoli.
Paprykę drobno posiekać wraz z przyprawami dodać do reszty składników dobrze wymieszać, przełożyć do słoika smarować na kanapki lub naleśniki.

wtorek, 20 marca 2018

Śląska sałatka warstwowa (sałatka z kurczakiem i pieczarkami)

Nie wiem jak Wy ale ja mam tak, że jeśli jakiś przepis otrzymam od kogoś kogo znam lepiej już gorzej to już zawsze przy przygotowywaniu potrawy z tej receptury myślę sobie o tym właśnie od kogo i w jakich okolicznościach przyszło mi ją jeść po raz pierwszy :) Tak też jest z sałatką, na którą przepis poniżej. Śląska Sałatka Warstwowa to raczej tytuł roboczy nadany przeze mnie z potrzeby zatytułowania wpisu. Historia tego przepisu ma już blisko 15 lat! (Sama się zdziwiłam, że aż tyle!!) wtedy to jako młoda nastoletnia dziewucha każde możliwe wolne spędzałam na Śląsku (tak tak nie pomyliłam się na Śląsku a ściślej rzecz ujmując Górnym Śląsku) jako, że mieszkając na Pomorzu jod i świeże powietrze miałam na co dzień to aby 'złapać' równowagę swoje wakacje lubiłam spędzać w zupełnie skrajnym do tego co otaczało mnie przez cały rok otoczeniu ;) Wracając do sałatki to miałam okazję jej skosztować podczas ferii zimowych, gdy uraczyła mnie ją Monika - siostra Tomka, córka Pani Halinki - tej od Tego Pysznego Ciasta Klik!. Nie pamiętam już dokładnie czy sałatkę robiła Monia czy jej mama ale to naprawdę nieważne! Ważne, że przepis skrzętnie zachowałam i przy okazji ostatnich Świąt Wielkanocnych 2017 przygotowałam ją na biesiadowanie u Babci Kazi - wyszła tak samo dobra jak ta, którą jadłam kilkanaście lat temu na Śląsku :) Jeśli szukacie nowego pomysłu na świąteczną sałatkę to z czystym sercem polecam właśnie ją, bo jest naprawdę pyszna! :) 

Składniki:
50dag piersi z kurczaka
30 dag cebuli czerwonej
10 jajek
2 słoiki pieczarek marynowanych (małych lub jeden duży)
1 słoik ogórków konserwowych
1 słoik majonezu (400ml)
sól, vegeta, pieprz do smaku

Mięso posolić, dodać trochę vegety, pieprzu, poddusić 10 minut, podlać trochę wodą, ostudzić. Pokroić w kostkę.
Cebulę pokroić w cieniutkie piórka.
Cebulę i ogórki pokroić w cienkie plasterki.
Jajka pokroić w kostkę.

Układać warstwami:

1) jajka - posolić
2) odciśniętę z nadmiaru soku ogórki
3) kurczak
4) cebula
5) odciśnięte z nadmiaru zalewy pieczarki
6) majonez (majonez najlepiej rozsmarować dopiero przed podaniem na stół).

Aby podnieść walory estetyczne sałatki można ją posypać szczypiorkiem lub natką piteruszki.

Uwaga - ja oczywiście w pośpiechu wszystko pokroiłam w plasterki i też wyszło pysznie. to w jaki kształt pokroicie składniki zależy od Was ;)

piątek, 9 marca 2018

WZ-tka

WZ-tka to ciastko kultowe I zna je chyba każdy.
W dzieciństwie podobnie jak z całą masą innych ciast z Wztką nie było mi po drodze w zasadzie rozsmakowałam się w ninej dopiero ostatnio przy okazji gdy upiekłam ją sama :) Z tego co kiedyś zasłyszałam to proste czekoladowe ciasto przełożone bitą śmietaną wzięło swoją nazwę od trazy WZ w Warszawie gdzie podobno po raz pierwszy zaczęła być serwowana – ot ciekawostka.
Moja Wztka może ktoś powie, że prawidziwie klasyczną Wztką nie jest, bo ciast niby murzynkowe a jednak z innego przepisu niż ten, w którym gotujemy tłuszcz, cukier i kakao... ;) Niemniej jednak uważam , że moja wersja Wztki tonaprawdę strzał w 10! Bo nie dość, że ciacho bardzo szybko się robi to dodatkowo jest bardziej czekoladowe i wilgotne niż klasyczne ciastko w Wztce. Dla spostrzegawczych tak, macie rację to jest to samo ciasto co w przepisie na Kinder Cake po prostu jestem nim zachwycona do tego stopnia, że zaczynam kreakować różne wariacje na jego temat ba! Powiem więcej! Będę go piec aż do znudzenia! A jeśli przyjdzie mi robić tort z ciemnym ciastem to z pewnością już zawsze będę korzystać właśnie z tego przepisu! Wracając do Wztki moja Wztka to było ciasto urodzinowe, które wszystkim posmakowało a w oczach mojej najwierniejszej testerki smaków Judyci było tak perfekcyjne, że nie mogła uwierzyć, że to cytuję: ‘nie z cukierni!!’ ;) Ot Judyta wie jak sprawić jubilatce przyjemność... :D Dosyć Wztkowych wywodów przechodzimy do pieczenia... ;)

Składniki:

Ciasto: (na blaszkę o wym. 24x28cm)
1 i ¾ szklanki mąki pszennej tortowej
1 szklanka cukru
1 cukier wanilinowy
¾ szklanki kakao
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
2 jajka
1 szklanka maślanki
½ szklanki oleju
1 szklanka gorącej kawy zaparzonej z dwóch łyżeczek

Mąkę wymieszać z kakao, proszkiem do pieczenia i sodą – przesiać do drugiej miski następnie delikatnie wymieszać z cukrem i cukrem wanilinowym.
W osobnej misce wymieszać jajka, maślankę i olej (jak na muffinki). Wlać do suchych składników wymieszać łyżką. Gdy ciasto będzie gładkie wlac gorącą kawę i znów wymieszać na gładką masę.
Masę wylać na blaszkę o wymiarach 24x28cm (wcześniej wyłożonej papierem). Piec do suchego patyczka w 180 stopniach przez około 50minut.
Ciasto całkowicie wystudzić, przekroić wzdłuż na dwa placki.

Krem:
500ml śmietany kremówki
2 łyżeczki cukru pudru
2 łyżeczki żelatyny woda do rozpuszczenia żelatyny

W miseczce zalać żelatynę odrobiną wody (tak aby przykryła żelatynę) nastpnię rozpuścić żelatynę w kąpieli wodnej lub przy pomocy mikrofalówki (dosłownie na kilka sekdund – nie można doprowadzić do wrzenia żelatyny, bo wtedy straci swoje właściwości żelujące).
Śmietanę ubyć na sztywno pod koniec ubijania dodać cukier puder.
Do rozpuszczonej żelatyny dodać 2 łyżki śmietany, wymieszać.
Wyłożyć na ciasto (2 łyżki pozostawić do dekoracyjnych kleksów na wierzchu).

Polewa:
100g gorzkiej czekolady
80ml słodkiej śmietanki

Czekoladę połamać na kawałki, zalać gorącą śmietanką, wymieszać do momentu aż czekolada się rozpuści, polać wierzch ciasta. Odczekać aż czekolada stęże, zrobić dekoracyjne kleksy z bitej śmietany.

Ciasto schłodzić, kroić na kawałki, zajadać w miłym towarzystwie przy filiżance dobrej kawy.

piątek, 2 marca 2018

Tort leśny z domowymi ciasteczkami brownie

Dzisiaj kolejny Słodki Piątek! Jak na dzień tuż po
kolejnych 18stych urodzinach autorki przystało jest tort! Co prawda nie przygotowałam go na swoje urodziny niemniej jednak urodzinowe klimaty w torciku występują, bo tort przygotowany jak zwykle dla jednej z bliskich dla mnie osób :)
Jak wielokrotnie wspominałam na blogu torty to nie jest moja mocna strona niemniej jednak chyba odnalazłam styl, w którym czuję się względnie dobrze I taki, którego tworzenie sprawia mi naprawdę dużo frajdy – mowa oczywiście o tzw. Tortach typu drip cake po spektakularnym sukcesie z tortem Kinder Cake poszłam za ciosem i przy najbliższej okazji poczyniłam kroki aby wyczarować kolejny tym razem z owocami leśnymi i domowymi ciasteczkami brownie – jak dla mnie totalny obłęd! Wszystkim,którzy lubią torty lekkie i orzeźwiające bez zbędnego maślanego balastu  ciacho z pewnością przypadnie do gustu, bo jest po prostu obłędnie pyszny! Wierzchnia dekoracja to oczywiście już wesoła twórczość autora, którą można dowolnie modyfikować jedyną niezmienną rzeczą jest dodanie na wierzchu domowych ciasteczek brownie.

Składniki: (tortownica 20cm)

Ciasto: 
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki gorzkiego kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
1 szklanka cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
2 jajka
1 szklanka maślanki
1/2 szklanki oleju
250ml zaparzonej gorącej kawy

Mąkę, kakao, proszek i sodę wymieszać razem a następnie przesiać do miski, delikatnie wmieszać cukry.
W osobnej misce rozkłócić jajka, połączyć z maślanką oraz olejem aby powstał jednolity płyn, wlać do suchych składników, wymieszać łyżką.
Do połączonej masy wlać 250ml zaparzonej gorzkiej kawy, całość ponownie wymieszać.
Ciasto wlać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, piec w 180stopniach ok. 60 minut do tzw. 'suchego patyczka'. Ciasto po upieczeniu dobrze wystudzić, rozkroić wzdłuż na 3 blaty.

Krem do przełożenia
250g serka mascarpone
200ml śmietanki kremówki
4 łyżki cukru pudru
1 cukier waniliowy
100g jeżyn (mrożone lub świeże)
100g malin (mrożone lub świeże)
Jeśli nie mamy w pobliżu jeżyn można użyć 200g malin

Serek mascarpone lekko ubić.
Wmieszać do niego kremówkę ubitą z cukrem waniliowym i cukrem pudrem na sztywno.
Na koniec dodać odsączone z nadmiaru soku owoce, całość delikatnie ale dokładnie wymieszać.
Połową kremu przełożyć pierwszy blat. Przykryć kolejnym, czynność powtórzyć. Przykryć ostatnim blatem ciasta.

Krem do dekoracji:
250g serka mascarpone
200ml kremówki
3 łyżki cukru pudru
1 łyżka soku z cytryny
 Serek ubić, dodać ubitą na sztywno wraz z cukrem kremówkę, na koniec dodać sok z cytryny i dobrze wymieszać.
Kremem posmarować dokładnie wierzch tortu.

Drip czekoladowy:
100g czekolady gorzkiej, deserowej lub pół na pół gorzka z mleczną
80ml śmietanki.

Śmietankę podgrzać do 70stopni – tak aby była bardzo gorąca ale się nie zagotowała.
Czekoladę połamać na kawałki i włożyć do metalowej miseczki (metalowa miseczka szybko się ogrzewa dlatego jest to istotne w czym przygotowujemy drip).
Do połamanej czekolady wlać gorącą śmietankę powoli zacząć mieszać do momentu aż czekolada całkowicie się rozpuści.
Gotowym dripem –polewą delikatnie polewać torta – używać do tego łyżeczki do herbaty, fragment po fragmencie najpierw delikatnie tuż przy brzegu wierzchniej warstwy następnie tym co zostanie posmarować pozostałą wierzchnią część tortu.

Dodatkowe:
owoce leśne borówki, jeżyny, maliny
domowe ciasteczka brownie z tego przepisu.
coś zielonego dla złamania kolorystyki u mnie kiwi - świetnie sprawdziłyby się również listki mięty lub melisy

Udekorować ciasteczkami, kleksami z bitej śmietany pozostałej z wierzchniej warstwy tortu, leśnymi owocami.

Schłodzić w lodówce.




środa, 28 lutego 2018

Pulpeciki zapiekane w sosie warzywno-śmietanowym

Jak wiecie w moim domu kilka miesięcy temu pojawił się
nowy lokator :) za jego sprawą  zdarza mi się ostatnio gotować więcej zup i potraw bardziej przychylnych młodemu podniebieniu - nie nie myślcie sobie, że jestem matką gotującą dwa obiady jeden dla dziecka a jeden dla pozostałych domowników o co to nie! ;) Mój syn wręcz domaga się aby jeść to co dorośli stroni od kaszek a zupki dla niemowląt omija szerokim łukiem i skrzywionym grymasem na twarzy... :) Stąd ja Matka Polka gotuję wszystko oczywiście w miarę zdrowego i takiego co by maluchowi nie zaszkodziło. Taki oto wstęp machnęłam do klopsików, bo właśnie za sprawą Małego Prezezika matka, którejś pięknej niedzieli postanowiła przygotować pulpeciki z przepisu Małgosi z Qchennych Inspiracji - wyszło jak zawsze przepis sobie a ja sobie gdzieś w połowie mój i Małgosi przepis się rozjechały niemniej jednak ogólne zamierzenie dania zostało spełnione i wyszło przepysznie tak jak to jest zazwyczaj gdy czerpię inspirację z Qchennych Inspiracji :) Pulpeciki wyszły delikatne, soczyste. aromatyczne i tak dobre, że podczas ich przyrządzania pochłonęłam trzy sztuki... :)
Polecam gorąco wszystkim fanom dań zapiekanych w piekarniku, jest pysznie a do tego nie tak bardzo kalorycznie :)

Składniki:

500g mięsa mielonego z udźca indyka
1/2 szklanki płatków owsianych lub orkiszowych
1 ząbek czosnku
1 mała cebula biała
1 jajko
sól, pieprz, pieprz ziołowy do smaku
1 łyżeczka suszonego lubczyku
1 łyżeczka suszonej natki pietruszki (lub świeżej)
mąka orkiszowa do obtoczenia
mąka owsiana (zmielone na miał płatki owsiane) do ewentualnego zagęszczenia masy

Sos:
2 szklanki mrożonej włoszyzny w słupkach
1 cebula
2 łyżki masła
2 listki laurowe
4 kulki ziela angielskiego
50ml śmietany kremówki
łyżka mąki orkiszowej
łyżka drobno posiekanego koperku mrożony lub świeży
łyżka drobno posiekanej natki pietruszki mrożonej lub świeżej
1 l wody

Płatki zalać gorącą wodą tak aby woda tylko nieco przykryła płatki. Przykryć aby płatki wchłonęły wodę. Następnie zmiksować je w blenderze razem z cebulą na gładką papkę.
Cebulowo-owsianą papkę dodać do mięsa, wbić jajko, dodać przyprawy i przeciśnięty przez praskę czosnek - całość wyrobić na gładką masę jeśli masa będzie zbyt rzadka dodać troche mąki owsianej jeśli zbyt zbita wtedy dodać dosłownie odrobinę wody.
Z przygotowanej masy formować kulki wielkości dużych orzechów włoskich (orzech włoski w zielonej łupince) obtaczać w mace i smażyć na złoty kolor na rozgrzanym oleju rzepakowym. Pulpecieki odączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym i przełożyć do wysmarowanego masłem naczynia do zapiekania.
Przygotować sos:
Na dwóch łyżkach masła zrumienić posiekaną drobno cebulkę, dodać włoszczyznę podsmażyć chwilę aż warzywa się zeszklą. Dodać listki laurowe i ziele angielskie oraz sól do smaku zalać wodą (750ml). Całość dusić na wolnym ogniu przez około 8-10minut po tym czasie gdy warzywa będą miękkie w 150ml zimnej wody rozrabiamy łyżkę mąki, następnie powoli ciągle mieszając dodajemy do gotujących się warzyw. Gdy całość zgęstnieje zdjąć z ognia wlać śmietanę, dodać koperek i pietruszkę, sos dokładnie wymieszać, doprawić do smaku w razie potrzeby. Zalać pulpeciki.
Całość wstawić do pikarnika rozrzanego do 180 stopni i zapiekać około 30-40 minut bez przykrycia. Podawać z ulubionymi dodatkam u mnie jednego dnia były do ziemniaki i surówka z kiszonych buraczków drugiego zaś kasza orkiszowa i ogórek kiszony :)

piątek, 23 lutego 2018

Szarlotka z bitą śmietaną Siostry Anastazji

Słodki Piątek znów nam się kłania w pas! Dzisiaj ciacho, które poznałam za sprawą mojej teściowej, o której wspominałam tutaj już niejednokrotnie fajnie gdy mama Twojego męża podziela Twoje kulinarne zainteresowania i od czasu do czasu podrzuci jakąś pyszną nowość! :) Tak było również z tym jabłecznikiem, który wg mnie spokojnie może robić za ciastko tortowe, gdy dostojni gości wkroczą w nasze progi. Swoją drogą to zdumiewające jak wiele przepisów na ciasta można wyczarować z naszych polskich jabłke a jeszcze bardziej zdumiewa mnie fakt, że w tym roku kosztują tyle samo co pomarańcze co czyni je niezwykle delikatesowym owocem biorąc jeszcze pod uwagę cenę masła to wychodzi na to, że szarlotka tej zimy to czysty rarytas i delicja w jednym! Jeśli chodzi o smak ciasta, na które przepis znajdziecie poniżej to jest to ciasto z tych nie mulących, orzeźwiających, tych, po których zjedzeniu jednego kawałka chętnie sięgniemy po kolejny. Szarlotka w tej kombinacji jest lekka i orzeźwiająca - po prostu pyszna! Oryginalny przepis pochodzi z książki Siostry Anastazji niemniej jednak nasza wersja z potrzeb domowych została nieco zmodyfikowana :)

Składniki:


Ciasto kruche:

40dag mąki pszennej tortowej
20dag masła
15dag cukru pudru
4 żółtka
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 cukier wanilinowy
1,5 łyżki kwaśnej śmietany

Jabłka:
2kg winnych jabłek

Masa budyniowa:
2 szklanki białego półsłodkiego wina (można zastąpić 1 dodatkową szklanka soku jabłkowego i 1 szklanką wody)
2 szklanki soku jabłkowego z kartonu
3 budynie śmietankowe bez cukru

Masa Śmietanowa:
0,5l śmietany kremówki 30%
2-3 łyżeczki cukru pudru
3 łyżeczki żelatyny + odrobina wody do jej rozpuszczenia

Dodatkowo:
ciemne kakao lub starta gorzka czekolada

Ciasto:
Mąkę, proszek i masło posiekać nożem. Żółtka, cukier, cukier waniliowy i  śmietanę dobrze ubić, dodać do mąki posiekanej z masłem, wyrobić ciasto.
Blaszkę 23cm x 38 posmarować tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia. Dno i boki blaszki wylepić wcześniej przygotowanym ciastem.

Jabłka:
Jabłka obrać ze skórek, pozbawić gniazd nasiennych. Pokroić w ćwiartki ułożyć ciasno na surowe ciasto. Można skropić cytryną aby nie ściemniały.

Masa Budyniowa:
2 szklanki wina i 1 szklankę soku zagotować.
W pozostałym soku rozprowadzić budynie, zawiesinę wlać do gotującego się soku. Ugotować budyń, wylać na jabłka.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180stopni na około 50min - do momentu aż jabłka będą miękkie.
Gdy ciasto będzie jeszcze ciepłe zruszyć budyń widelcem (rysując na nim paski) lub nakryć szczelnie folią spożywczą - tak aby zapobiec powstaniu kożuszka, który później utrudni trzymanie się śmietanowej warstwy.
Ciasto zupełnie przestudzić przez ładnych parę godzin lub całą noc.
Przygotować masę śmietanową:
Śmietanę ubić na sztywno z dodatkiem cukru pudru.
Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości wody (1/3 szklanki) i powoli wymieszać dokładnie ze śmietanką.
Masę smietanową wyłożyć na ciasto.
Na wierzch zetrzeć gorzką czekoladę lub posypać gorzkim kakao.


piątek, 9 lutego 2018

Tort kinder czarna porzeczka - czekolada

Dzisiejszy #slodkipiatek rozpoczynam z przytupem! :) Torty jak wiecie nie są moją specjalnością to już wiecie. Nie lubię robić tortów - to też już wiecie. Jest jednak taki dzień w roku gdy robię wyjątek zapominam o tych dwóch rzeczach wspomnianych powyżej główkuję, myślę, szukam inspiracji, zakasam rękawy i biorę się do roboty - kiedy to wszystko ma miejsce? W lutym! :) W lutym moja przyjaciółka ma urodziny a jak Judka ma urodziny to znaczy, że tort niespodzianka to najważniejszy punkt do zrealizowania w mojej kuchni! W tym roku było podobnie gdy tylko dostałam 'cynk' o dacie spotkania z wcześniej wspomnianą jubilatką zaczęła się u mnie burza mózgu! Co by tu zrobić by wszystkich zaskoczyć? Po Trocie Brownie miałam dość trudne zadania na szczęście olśniło mnie, że kilka razy nosiłam się z zamiarem przygotowania #kindercake wybór był prosty! Po wyborze przyszedł czas na znalezienie przepisu z pomocą przyszła mi Cukrowa Wróżka niestety tylko połowicznie, bo jak ciacho samo w sobie wyszło obłędne i z pewnością niejednokrotnie je wykorzystam tam krem okazał się totalną klapą! Stąd wnętrze tortu z typowo 'kinderowego' szybciutko przerodziło się w czarną porzeczkę, która okazała się strzałem w 10! Bo sprawiła, że tort był przyjemnie kwaskowaty i nie mulący czego jak doskonale wiecie w ciastkach tortowych nie znoszę! ;) 

Składniki: (na torcik o średnicy 20cm)

Ciasto:
1 i 13/4 szklanki mąki pszennej tortowej
1 i 1/3 szklanki cukru
2 jajka
3/4 szklanki gorzkiego kakao
1/2 szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 szklanka maślanki
1 szklanka gorącej świężo zaparzonej kawy
1/2 łyżeczki soli
1 cukier waniliowy


Mąkę, cukry, kakao, proszek do pieczenia, sodę i sól oczyszczoną przesiać i wymieszać delikatnie.
Jajka, olej, maślankę, wymieszać, wlać do suchych składników wymieszać łyżką do połączenia składników - następnie wlać gorącą kawę, ponownie wymieszać.
Ciasto wylać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, piec w 180 stopanich przez około 60 minut (do tzw. suchego patyczka).
Ciasto wystudzić, wyjąć z formy i rozkroić na trzy blaty - najlepiej ciasto zostawić na całą noc by porządnie przestygło.

Krem porzeczkowo-mleczny
1/2 kostki miękkiego masła
1/2 szklanki cukru pudru
1/2 słoika dżemu z czarnej porzeczki
1 szklanka mleka w proszku (pełne 26%)

Masło utrzeć na puch z cukrem pudrem.
Łyżka po łyżce stale miksując dodawać dżem i mleko w proszku.
Gdy krem będzie gładki a wszystkie składniki wykorzystane, odstawić.

Żelka porzeczkowa:
1 galaretka o smaku czarnej porzeczki
1/2 szklanki wody
1/2 słoika dżemu z czarnej porzeczki (pojemność dżemu 330ml)

Galaretkę rozpuścić w gorącej wodzie, dodać dżem, wymieszać.
Gdy żelka zacznie lekko gęstnieć rozsmarować ją na dwóch blatach ciasta.
Na żelkę posmarować krem porzeczkowy (po pół na jeden i drugi blat)
Przykryć trzecim blatem.

Krem czekoladowy:
200g masy kajmakowej
1/2 kostki masła
100g gorzkiej czekolady

Masło utrzeć na puch, łyżka po łyżce dodawać kajmak, na koniec wmieszać rozpuszczoną czekoladę.
Kremem obsmarować cały tort z wierzchu.

Drip:
100-120ml śmietanki 30%
100g gorzkiej czekolady

Śmietankę podgrzać ale nie zagotować!
Do miseczki połamać czekoladę, zalać gorącą śmietanką, wymieszać.
Śmietankę do czekolady najlepiej wlewać stopniowo i mieszać, jeśli nasza polewa będzie zbyt gęsta należy dodać troszkę więcej śmietanki - konsystencja musi być sosu czekoladowego - tak aby czekolada mogła delikatnie spływać po torcie.
Gdy drip będzie letni łyżeczką do herbaty polewać brzech tortu tak aby sos spływam ku dołowi tworząc wzór polewy.

Pozostałą czekoladą użyć do zlepiania dekoracji zarówno bezpośrednio z tortem jak i elementów między sobą.

Do dekoracji użyłam

1/2 opakowania cukierków shoco bons
1/2 opakowania Kinder czekolady
1/2 opakowania Kinder bueno mini
1 jajko niespodzianka
1 Kinder bueno white
1 Kinder bueno dark




czwartek, 25 stycznia 2018

Galaretka z bitą śmietaną i owocami

Jak już od środy tkwimy w trzęsących się
galaretowatych klimatach to przy nich pozostańmy! ;) Obiecałam Wam, że dokończę Wam historię co się takiego stało, że polubiłam owocowe galaretki… stało się to, że po prostu w ciąży dopadła mnie totalnie galaretkowa mania i tak jak całe życie omijałam ten deser szerokim łukiem tak od tamtego czasu galaretka to mój No 1 wśród deserów bijący na głowę nawet lody! Dzisiejsza słodka propozycja to deser zaczerpnięty z mojego dzieciństwa gdy moja kochana mamusia robiła właśnie takie cuda dla naszej kochanej rodzinki i mimo, że wtedy w tym deserze galaretki pomijałam i wyjadałam owoce oraz ubitą śnieżkę to pewnie ze względu na ten beztroski czas wspominam je bardzo miło i sentymentalnie. Czy u Was w domu lata 90te mijały pod znakiem śnieżki i domowych lodów? Taka mała dygresja związana z używaniem śnieżki zamiast bitej śmietany ;) Co skusiło mnie do przygotowania oldschoolowych deserów w zaciszu mojej kuchni? Tak! Zgadliście – wizyta naszych znajomych, z którymi nie widzieliśmy się już parę ładnych miesięcy. Było popołudnie w święto Trzech Króli a ja po świątecznym obżartwie I dość mocnym eksploatowaniu przez syna nie miałam ochoty piec kolejnego placka. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie przyrządziła czegoś swojego – wybór był prosty coś co się szybko robi i coś co mogę zrobić ze składników, które znajdę w swojej spiżarce - padło na galaretki z owocami i bitą śmietaną!


Składniki: (na 10 pucharków)

1 galaretka cytrynowa + 1,5 szklanki gorącej wody

1 galaretka truskawkowa + 1,5 szklanki gorącej wody

1 galaretka agrestowa lub kiwi + 1,5 szklanki gorącej wody

1 galaretka pomarańczowa + 1,5 szklanki gorącej wody

1 pomarańcza pokrojona w kostkę

200g mrożonych truskawek

½ puszki ananasa odsączonego z zalewy i pokrojonego w kostkę

zielone winogrona (opcjonalnie – u mnie ich nie było bo nie miałam)

330g śmietany kremówki

2 łyżeczki cukru pudru

garść rodzynek sułtańskich

garść suszonej żurawiny

rurki waflowe lub słomka ptysiowa



Ananasa pokroić w kostkę, przełożyć do głębokiego talerza i zalać cytrynową galaretką.
Truskawki przełożyć do głębokeigo talerza (jeszcze zamrożone) zalać galaretką truskawkową.
Pomarańcze wyfiletować, pokroić w kostkę, przełożyć do głębokiego talerza, zalać rozpuszczoną pomarańczową galaretką,
Zieloną galaretkę rozpuścić w gorącej wodzie, wlać do głębokiego talerza.
Wszystkie galaretki pozostawić do całkowitego stężenia. Następnie pokroić je na porcje.
W wysokim naczyniu ubić śmietanę w dwoma łyżeczkami cuku pudru.
W pucharkach układać naprzemiennie porcje galaretek oraz śmietany.
Desery posypać żurawiną i rodzynkami, w każdy wetknąć rurkę waflowa lub ptysiową słomkę.

środa, 24 stycznia 2018

Studzienina

Studzienina – kolejny przykład na to jak z wiekiem zmieniają się w człowieku jego smakowe
preferencje… ;) Jeszcze niedawno nigdy przenigdy do ust nie wzięłabym tzw. galarety, ponieważ najzwyczajniej w świecie z galaretą do 27. roku życia nie było mi po drodze czy to mowa o galaretce owocowej czy na słono nie lubiłam żadnej. Pamiętam z dzieciństwa jak moja mama robiła galaretki w takich małych miseczkach z groszkiem, marchewką i kawałkami mięsa ze swojskiej wyhodowanej na przydomowym podwórku kurki – zawsze dziwiłam się jak wszyscy na imprezach rodzinnych mogą się tym zajadać – w zasadzie nadal się dziwię… ;) Bo jedyna wersja galarety na słono, która doszczętnie mnie kupiła to studzienina/zimne nóżki wg mojej teściowej jak dla mnie jest ona mistrzynią w tej materii i to właśnie dzięki niej nauczyłam się przygotowywać najlepszą galaretę świata! :) Dzięki temu, że ja poznałam sekret jej tworzenia doceńcie to, że dzielę się nim teraz z Wami I zostawcie ślad po sobie w postaci komentarza lub udostępnienia postu dalej. Jeśli chodzi o galaretki owocowe zdecydowanie je pokochałam a dlaczego? To już historia do innego przepisu, który mam nadzieję przeczytacie niebawem… ;)


Składniki:

1 golonka wraz z repetką ( po prostu cała noga ze świniobicia ;) )
woda
1 główka czosnku
sól, pieprz
1 czubata łyżka żelatyny

Nogę włożyć do dużego garnka I zalać wody było 2-3 cm ponad mięso.

Dodać listek laurowy, ziele angielskie I sól.

Gotować na średnim ogniu ok. 2-2,5h do momentu aż mięso z nogi będzie swobodnie odchodzić od kości.

Powstały rosół przecedzić przez sito aby pozbyć się wszelkich kostek, ziarenek ziela oraz listków laurowych.

Mięso oddzielić od kości. Chude pokroić w mniejsze części natomiast tłuste oraz chrząstki oraz czosnek zmielić w maszynce do mięsa.

Chude i tłuste mięso dodać do rosołu. Zagotować, doprawić do smaku solą i pieprzem (sól i pieprz muszą być dobrze wyczuwalne). Całość gotować jeszcze przez około 5 minut.

Po tym czasie łyżką wazową przelewać galaretę wraz z mięsem do miseczek – można zrobić tak jak u mnie na zdjęciu – większe naczynie po czym galaretkę kroić na mniejsze kawałki, lub zrobić ją w małych pojemniczkach tak aby każda porcja była osobno – to zależy już od Was.

Studzieninę zostawić do całkowitego wystudzenia następnie włożyć do lodówki. Kroić na kawałki jak zupełnie zgęstnieje.



Rada:  jeśli nie lubimy tłuszczu lub nasza noga jest z wybitne tłustego wieprzka wtedy możemy część tłuszczu zebrać przed rozlaniem galarety do miseczek – u mnie ani jedna ani druga opcja nie była potrzebna, cienka warstewka tłuszczyku sprawiła nikomu nie przeszkadzała :)

niedziela, 31 grudnia 2017

Mój Cezar

Ten przepis to wariacja na temat sałatki Cezar
Karola Okrasy, z której wariacją spotkałam się u autorki bloga Smaki na Talerzu, to dość skomplikowane ale prościej mówiąc Mój Cezar i tyle :) Sałatkę przygotowałam przy okazji wizyty mojej kochanej rodzinki, która miała miejsce kilka tygodni temu. Nie byłabym sobą gdybym nie ugościła ich jakimiś przysmakami spod mojej ręki. Uwielbiam karmić moich bliskich oraz wszystkich, którzy wpadają do nas na krótsze lub dłuższe wizyty - po prostu sprawia mi to największą frajdę w życiu gdy widzę, że ludzie jedzą i to co przygotowałam im wkładając w to całe serducho smakuje im i sprawia, że ich dzień staje się lepszy - smaczniejszy... ;) Cezar w tym wydaniu to naprawdę prosty przysmak, który zrobimy bardzo szybko a nasycimy sporą gromadkę gości czyniąc na ich twarzach zachwyt i rozsmakowanie myślę, że w okresie zbliżającego się biesiadowania niejednej pani domu ten przepis spadnie z nieba... ;) Zapraszam na Cezara... ;)

Składniki:

2 mini sałaty rzymskie
2 kiście pomidorków cherry
4 pojedyncze (małe) piersi z kurczaka + słodka papryka, sól, pieprz, suszony czosnek, curry (duża szczypta)
1 opakowanie chipsów chlebowych typu bake rolls - można pominąć i przygotować swoje grzanki

Sos:
1 szklanka majonezu
1/2 szklanki jogurtu greckiego lub kwaśnej gęstej śmietany
2 ząbki czosnku
pieprz, sól, cukier do smaku

Piersi z kurczaka natrzeć przyprawami i wstawić do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika przykryte folia aluminiową, po 20 minutach ściągnąć folię, dopiec jeszcze 10 minut - wyjąć z pieca przestudzić.
Sałatę umyć, osuszyć, porwać na mniejsze kawałki - wrzucić do miski.
Pomidorki umyć, pokroić na ćwiartki (zostawić kilka do dekoracji na wierz pozostałe dodać do sałaty.
Przestudzone piersi pokroić w plasterki, odłożyć 10 plasterków, resztę wrzucić do sałaty i wymieszać.
Czosnek przepuścić przez praskę, rozetrzeć z odrobiną soli aby puścił sok - dodać majonez, wymieszać, dodać jogurt, cukier i pieprz do smaku. Całość dobrze wymieszać, dodać do sałaty wymieszać.
Na wierzch ułożyć plasterki kurczaka, pomidorki, na całość pokruszyć chipsy chlebowe.
Podawać od razu.

czwartek, 21 grudnia 2017

Schab ze śliwką

Schab ze śliwką, dostojne mięso, które w towarzystwie odświętnych dodatków spokojnie może królować na świątecznym stole jako gwiazda obiadu. Taki schab to wspaniała rzecz zrobimy ją wcześniej będzie grzecznie leżakować w przyprawach w lodówce po to aby w czasie gdy goście otrzepują już śnieg ze swoich butów na progu naszego domu wstawić go do piekarnika by dumnie się upiekł! Jest też druga opcja jeszcze bardziej sprytna wstawić go do pieca dużo wcześniej, upiec, przestudzić, pokroić w plastry i czekać aby podgrzać go wraz z sosem gdy goście czekają już przy stole spragnieni świątecznej strawy! :) Ale zanim rozsmakujemy się w naszym dostojnym schabie czas na przepis! :)

Składniki:
1kg schabu
200g suszonych śliwek
marynata do schabu po staropolsku (KAMIS)
albo 1 łyżeczka soli, 1 łyżka majeranku, 1 łyżeczka suszonego czosnku, 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego  pieprzu, szczypta cukru)

W mięsie długim ostrym nożem zrobić wzdłuż dziurę na wylot, aby dziura była odpowiednio szeroka po nacięciu nożem można ją poprawić np. trzonkiem od drewnianej łyżki. W dziurę ciasno wciskać śliwki tak aby cała długość mięsa została nafaszerowana śliwkami. 
Mięso natrzeć marynatą lub samodzielnie wykonaną mieszanką przypraw. Włożyć do naczynia żaroodpornego i wstawić do lodówki na kilka godzin a najlepiej to na noc.
Następnego dnia wstawić schab do zimnego piekarnika, ustawić temperaturę na 190stopni i piec 60minut od czasu pojawienia się bąbelków w naczyniu (mięso puści wodę i tłuszcz, który zacznie się gotować).
Po tym czasie mięso wyjąć z pieca lekko przestudzić (wtedy się lepiej kroi).
A z wytopionego tłuszczu zrobić sos - esencję powstałą podczas pieczenia rozrzedzić wodą aby nie była za słona, zaciągnąć odrobiną mąki i wody.
Schab pokroić w plastry, ułożyć na półmisku, polać sosem. Podawać z ulubionymi dodatkami, dla mnie najlepiej smakuje z pieczonymi ziemniakami i sałatką z roszponki.

Printfriendly