Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napoje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Napoje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 października 2017

Żurawinowy grzaniec bezalkoholowy w Kubku Lea Tea Sagaform

Będąc kobietą pracującą kilkakrotnie w swojej firmowej kuchni podpatrywałam ludzi posiadających porcelanowe kubki z silikonową pokrywką o przeróżnych wzorach i kolorach. Takowe kubki bardzo mi się podobały, bo nie dość, że sprawiały, że kawa czy herbata podczas pracy była dłużej ciepła to i oko cieszyły gdy monotonia pracy za biurkiem dopadała człowieka nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy. Wraz z przejściem na urlop macierzyński i podjęciem zupełnie innych zadań 'zawodowych' o kubku moich marzeń zapomniałam chociaż jak się okazuje zupełnie bezcelowo, ponieważ ze względu na wymagającego szefa moja poranna kawa notorycznie jest zimna i dopijana w okolicach południa... ;) Z odsieczą dla matki Polki borykającą się z problemem zimnej kawy przyszedł internetowy sklep Tarka i Miarka,  za sprawą którego stałam się posiadaczką wspaniałego kubka z serii Lea Tea Sagaform. Dla zabieganej Matki Polki i jej notorycznie zimnej kawy/herbaty gadżet niezbędny. Gadżet praktyczny! Jego dodatkowym atutem jest metalowe sitko, które skutecznie zatrzymuje herbaciane fusy a więc moja ulubiona zielona herbata nie będzie nigdy więcej cedzona przez zęby... ;) Kubek Lea Tea Sagaform jest jak dla mnie idealny! :) Dziękuję Ci @Tarka i Miarka za wybawienie mnie od problemu zimnej kawy a przy okazji oświecenie mnie, że taki fajny sklep jest w sieci. Poza kubkami znajdziecie tam całe mnóstwo różnych pięknych i designerskich 'przydasiów' do kuchni, jadalni i domu :)

A teraz czas na przepis, który rozgrzeje największych zmarzliuchów a wszystkim cierpiącym na jesienną depresję poprawi humor i umili czas w oczekiwaniu na wiosnę! :) Przepis powstał spontanicznie głównie z mojej tęsknoty do grzanego wina, którego jako matka karmiąca pić nie mogę. Ten żurawinowy grzaniec jest miłą namiastką smaku prawdziwego grzańca polecam wypróbować wszystkim fanom grzańców i innych aromatycznych zimowych napojów! :)

Składniki: (na 1 kubek grzańca)
3/4 szklanki mrożonej lub świeżej żurawiny
3/4 szklanki wody
1 łyżka miodu
2 goździki
solidna szczypta cynamonu
1 gruby plaster pomarańczy pokrojony na ćwiartki

W rondelku zagotować żurawinę, wodę, goździki i szczyptę cynamonu. Gdy całość zacznie wrzeć tłuczkiem do ziemniaków rozgnieść żurawinę i gotować jeszcze 2-3 minuty.
Całość posłodzić miodem, dodać plastry pomarańczy (lekko wycisnąć), sączyć przy dobrej muzyce i pod ciepłym kocykiem.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Oczyszczająca woda z ogórkiem

Przez nasz kraj przetoczyła się fala afrykańskich upałów i sądzę, że ten przepis przydałby się wszystkim w trakcie takiej pogodowej rozrywki. Niemniej jednak jak już wcześniej wspominałam (albo i nie już nie pamiętam sama... :D)  mój mały prezesik skutecznie wypełnia mi cały dzień i na pisanie przepisów czasu pozostaje jak na lekarstwo ;) Taka woda nie dość, że człowieka orzeźwi to jak mówią w internecie również oczyści czy oczyści nie wiem orzeźwi na pewno! Więc jak tylko kolejne upały nadejdą nie zapomnijcie przygotować sobie dzbanka tego wspaniałego trunku... ;)

Składniki:

1 cytryna lub limonka
1 ogórek
2-3cm korzenia imbiru
3 gałązki świeżej mięty
1l wody

Cytrynę dokładnie wyszorować i sparzyć, imbir, miętę i ogórka porządnie umyć.
Ogórka, imbir i cytrynę pokroić w plasterki.
Całość zalać wodą, odstawić na noc.
Popijać na drugi dzień schłodzone z dodatkiem lodu.

piątek, 9 czerwca 2017

Zdrowy shake truskawkowy

Zupełnie spontanicznie podczas robienia konfitury truskawkowej zrobiłam do popijania w tzw. międzyczasie shake'a :) Równie spontanicznie wrzuciłam zdjęcie na moją fejsbukową stronę z zapytaniem czy czytelnicy chcą najpierw przepis na konfiturę czy koktajl jednogłośnie wszyscy opowiedzieli się za koktajlem. Przepis prosty jak to się mówi jak budowa cepa no ale czasami takie przepisy są najlepsze. Taki koktajl to bułka z masłem a do tego nie uświadczycie w nim cukru więc przy okazji jest całkiem zdrowy :)

Składniki: (na 2 porcje po 300ml)

1/2 szklanki pokrojonych truskawek
1 duży dojrzały banan
1 mały kubeczek jogurtu naturalnego
1/2 szklanki mleka
ziarnka z jednej laski wanilii

Wszystkie składniki zmiksować na gładki płyn.
Rozlać do szklanek. Wypić od razu po przyrządzeniu.

Ps.  Przepis na McDonald'sowego shake również będzie o ile zdążę cyknąć fotki w sezonie truskawkowym, który co prawda w pełni ale jest dla mnie dość mocno gorącym okresem i bynajmniej nie jest to spowodowane staniem przy garze pełnym konfitur... to już mam za sobą... ;)

środa, 2 listopada 2016

Bezmleczny koktajl tropikalny

Potrzeba matką wynalazków! Kilka miesięcy temu dopadło mnie ograniczenie mleka krowiego do minimum podobny los dopadł ostatnio moją znajomą Anetkę, która podobnie jak ja wtedy czuła, że jej sposób żywienia legł w gruzach i jedyne co ją czeka do żywienie się energią słoneczną... ;) Na szczęście jako pierwsza przetarłam szlaki i o jakąś wiedzę jestem już bogatsza stąd postanowiłam wesprzeć Anetkę i pokazać jej, że funkcjonowanie bez mleka od krowy może być przyjemne i niekoniecznie nie musi rujnować naszego portfela ;) Podczas gdy wpadła do mnie na piątkowe odwiedziny zrobiłyśmy wspólnie mleczko kokosowe (przepis tutaj) a następnie na bazie mleczka powstał koktajl, na który przepis znajdziecie poniżej, wyszło przepysznie! Dzięki temu koktajlowi spokojnie przeniesiecie się w ciepłe tropiki co patrząc na aurę za oknem będzie z pewnością miłym doświadczeniem. Gwarantuję, że koktajl zasmakuje nawet największym sceptykom zdrowego żywienia!

Składniki (na 2 porcje koktajlu po 600ml)
2 szklanki mleczka kokosowego (szklanka 250ml)
2 małe banany
2 pomarańcze

Banany obrać ze skóry pokroić w kostkę.
Pomarańcze obrać ze skóry, pozbyć się białych błonek, pokroić na mniejsze części.
W blenderze zmiksować mleczko z owocami. Podawać od razu po przygotowaniu.

poniedziałek, 3 października 2016

Nalewka z ciemnych winogron [+18]

Nalewka z ciemnych winogron gości u mnie już po raz drugi. W tamtym roku gdy zostałam sowicie obdarowana ciemnym winogronem rozpoczęłam poszukiwania co by tu z nich wyczarować. Padło na galaretkę, na którą przepis podawałam rok temu, sok z ciemnych winogron oraz naleweczkę. Naleweczka okazała się tak pyszna, że nie doczekała się nawet zdjęć! Z tego powodu w tym roku przepis podaję od razu z uwiecznionym słojem, bo obawiam się, że w tym roku może być podobnie i zanim nalewka będzie fotogeniczna to już jej nie będzie... ;) Każdy komu mówiłam, że robię nalewkę z ciemnych winogron robił przy tym wielkie oczy i mówił nalewkę? Zrób lepiej wino! Ja jednak byłam nieugięta i postawiłam na nalewkę! Powiem Wam, że słusznie, bo nalewka jest przepyszna a do tego każdy kto ją pije jest zaskoczony nalewka z winogron?! :)
Po prostu pycha! Polecam spróbować zwłaszcza tym, którzy cierpią na nadwyżkę tych słodkich pachnących jesienią owoców!

Składniki: (ja robiłam od razu z dwóch porcji :) )
1kg ciemnych winogron
500g cukru
500ml spirytusu
100ml przegotowanej wody
2 goździki

Winogrona umyć, przebrać i przełożyć do słoja (lekko zgniatając by puściły sok).
Zasypać cukrem, odstawić w jasne i ciepłe miejsce na 3-4 dni po tym czasie dodać goździki, spirytus oraz wodę.
Całość wymieszać, odstawić w ciemne miejsce na min. 2 tygodnie (moje stały miesiąc, bo o nich zapomniałam), początkowo przez kilka pierwszych dni owoce w słoju lekko potrząsać.
Po upływie czasu owoce odcedzić na sicie wyłożonym gazą.
Rozlać do słoików, odstawić w ciemne miejsce na minimum pół roku - później delektować się winogronówką! :)

poniedziałek, 19 września 2016

Bezmleczny shake bananowo-orzechowo-czekoladowy

Mleko roślinne oczywiście z mlekiem krowim ma tyle wspólnego co schabowy z tortem niemniej jednak jak się nie może mieć tego co się lubi... Z tej właśnie przyczyny zaczęłam produkować swoje mleka roślinne. Ostatnio prezentowałam Wam przepis na mleko z
orzechów włoskich teraz czas na fajnego shake'a orzechowo-czekoladowego jak dla mnie bomba! W takiej wersji mleko roślinne jak najbardziej daj radę co więcej taka wersja jest o wiele smaczniejsza! Mocno orzechowy, lekko słodki (dosłodzić można wg upodobań jeśli do mleka damy więcej daktyli wyjdzie genialne! Ja troszkę z daktylami pożałowałam z względu na wysokie IG ale następnym razem dorzucę kilka więcej, bo wiem, że cud słodsze było by jeszcze smaczniejsze!
Jak wpadłam na takie mleko? W lodówce została mi szklanka mleka orzechowego, które domagało się wykorzystania długo się nie zastanawiając postanowiłam przerobić je na wersję czoko-bananową i... wyszedł obłęd! :)

Składniki (na 1 szklankę)

1 szklanka mleka orzechowego
1 łyżeczka gorzkiego kakao
1 łyżeczka ksylitolu lub erytrolu
1/2 dojrzałego banana
szczypta cynamonu (opcjonalnie)

Wszystkie składniki umieścić w blenderze, zmiksować na gładki koktajl.
Dzięki bananowi koktajl jest bajecznie aksamitny! :)

poniedziałek, 12 września 2016

Mleczko z orzechów włoskich

Mleka roślinne jak sami wiecie mlekiem są tylko z nazwy i gdyby nie to, że nasze kochane swojskie prawdziwe mleko muszę na jakiś czas odstawić a przynajmniej ograniczyć to ratuję się czym mogę w poszukiwaniu co rusz to nowych inspiracji nt mleka roślinnego.

Tak też było z przepisem, który prezentuję poniżej. Mleko z orzechów włoskich to odkrycie na blogu ALE ZAKWAS!. Przykuło moja uwagę głównie wykorzystaniem orzechów włoskich, z którymi w postaci mleczka jeszcze się nie spotkałam. Korzystając z okazji i faktu, że w sobotę zakupiłam pół kilo tych pysznych dobrodziejstw postanowiłam spróbować. Mleczko okazało się strzałem w 10! Jest pyszne, orzechowe i nie rujnuje domowego budżetu tak mocno jak mleko migdałowe lub z orzechów nerkowca :) Jestem szalenie zadowolona z efektu stąd dzielę się z Wami przepisem i zapowiadam, że już niebawem przepis na pyszny shake z wykorzystaniem mleczka, na które przepis poniżej :)

Składniki:
2 szklanki orzechów włoskich
4 szklanki przegotowanej wody
5-8 daktyli

Orzechy zalać wodą, odstawić na noc.
Daktyle zalać małą ilością wrzątku, również zostawić na noc.
Z orzechów odlać wodę, przełożyć do blendera, dodać daktyle i wodę, w której się moczyły następnie stopniowo wlewać 4 szklanki wody.
Miksować z przerwami około 10min.
Po tym czasie płynną masę orzechową przełożyć na sitko wyłożone gazą, gdy większośc płynu oddcieknie wtedy zawiązać gazę i dobrze odcisnąć orzechy z nadmiaru płynu.
Odciśnięte orzechy przęłożyć do pojemnika i wykorzystać do musli, placuszków lub innych pyszności.

wtorek, 5 lipca 2016

Koktajl kokosowo-truskawkowy

Jak mogliście wywnioskować z poprzedniego wpisu jestem od niedawna poszukującą zdrowych rozwiązań w mojej kuchni z tych poszukiwań wychodzą całkiem smaczne dania i przekąski, sama nie owierzam, że w tak krótkim czasie stałam się fanką nasion chia i mleka kokosowego, które na sama myśl wprawiało mnie kiedyś w obrzydzenie ;) Dzisiaj na tapecie koktajl z mleka kokosowego i truskawek! Muszę Wam powiedzieć, że to połączenie
zaskoczyło ogromnie nawet mnie!! Co więcej pokuszę się o stwierdzenie, że to najlepszy koktajl truskawkowy jaki wyszedł z pod mojej ręki! Pysznie truskawkowy z delikatną nutką kokosa stanowi połączenie idealne i na głowę bije koktajl truskawkowy z maślanką, serio! :) Mój koktajl wyczarowałam w upałowe apogeum, które miało miejsce w sobotę i okazał się zbawienny, bo nie dość, że gasi pragnienie to do tego jest pożywny a gdy zalejemy nim nasiona Chia będziemy mieć cudowny pudding kokosowo-truskawkowy. Sami widzicie banalne składniki a tyle zastosowań!

Składniki:
2 szklanki pokrojonych truskawek
2szklanki domowego mleka kokosowego
1 łyżka ksylitolu

Wszystkie składniki zmiksować.
Do szklanek włożyć 2-3kostki lodu, wlać koktajl.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Domowe mleczko kokosowe

Stało się! Dopadło i mnie... co takiego? Zdrowe odżywianie! Od pewnego czasu chcąc czy nie chcąc zaczęłam większą uwagę przykładać do tego co ląduje w moim brzuchu. Co prawda na to co tam ląduje zwracałam uwagę zawsze jednak zazwyczaj świadomość sobie a pokusy i zachcianki sobie. Nadszedł taki moment, że tak jak już wspomniałam chcąc nie chcąc muszę być trochę bardziej świadoma w swoich wyborach a do tego aby żyć w zgodzie samej ze sobą i nie zwariować jakoś te całe zdrowe żywienie wpleść w mój niełatwy kulinarny temperament, który bez pewnych rzeczy żyć nie umie! ;) Nie myślcie sobie, że od razu zostałam drugą Anną Lewandowską lub inną żywieniową wariatką o co to nie! Po prostu w swoim żywieniu metodą prób i błędów staram się wplatać co raz to nowe albo i też stare ale bardzo zdrowe produkty tak tez było z mleczkiem kokosowym, na które przepis poniżej. Do tego mleka zabierałam się już ładnych parę miesięcy jednak dopiero gdy sytuacja mnie do tego zmusiła takowe mleko wyczarowałam w swojej kuchni jakie było moje zdziwienie i zaskoczenie gdy okazało się, że koktajl truskawkowy zrobiony na bazie tego mleczka to odkrycie smakowe na miarę małego nobla! Ale o koktajlu napiszę w osobnej notce teraz swoje pięć minut ma przepis na podstawowe mleko kokosowe domowej roboty za grosze! Tak za grosze! Bo w porównaniu z mlekami dostępnymi na naszym rynku, z których większość oprócz kokosa może pochwalić się również solidną dawką chemii jest raczej droga! To mleko natomiast będzie nas kosztować tyle ile kosztuje 20 dag wiórek kokosowych, bo wody już nie liczę ;)
Przepis odkryłam na genialnym zresztą blogu Ola Smile gdzie można znaleźć przepisy na mleka roślinne z rzeczy, o których nie śniło się filozofom!! Np. Mleczko Jaglane! Dla mnie

szok totalny! Jeśli starczy mi na tyle odwagi by zrobić do niego podejście nie omieszkam podzielić się z Wami moim wrażeniami na blogu! A tymczasem Panie i Panowie! Domowe mleko kokosowe za grosze!!

Składniki:
200g wiórek kokosowych
1l wody (wg mnie wtedy mleczkoe wychodzi w sam raz jeśli chcemy więcej kokosa wtedy ilość wody można zredukować do 0,75l)
gaza do przefiltrowania

Wiórki zalać przegotowaną wodą, odstawić na noc pod przykryciem w chłodne miejsce.
Zalane wiórki podgrzać do temp. ok60stopni (idąc za autrką można sprawdzic to ogranoleptycznie za pomocą naszego własnego palca, wkladając go do cieczy i sprawdzająć czy ciesz lekko nas parzy) ew. można użyć kuchennego termometru
Gorące wiórki oddcedzić na gazę, odcisnąć tak aby na gazie zostały tylko i wyłącznie suche wiórki.
Mleko przelać do butelki lub słoika, ostudzić, przechowywać w lodówce do tygodnia czasu.
Gdy pod wpływem zimna tłuszcz oddzieli się od pozostałego mleka trzeba wstrząsnąć butelką lub słoikiem aby całość znów się połączyła
.

środa, 15 czerwca 2016

Orzeźwiający napój serwatkowy.

Ten napój to kolejne odkrycie za sprawą strony Green Morning. Powiem Wam szczerze, że podeszłam do tematu serwatki w napoju nieco podejrzliwie ale potem pomyślałam czemu nie? Skoro serek wyszedł tak obłędnie pyszny to i napój wg przepisu Kingi będzie pyszny? Nie myliłam się! Serwatkowa lemoniada to po prostu hit orzeźwia, gasi pragnienie a do tego ma człowiek świadomość, że pije coś naprawdę zdrowego! Szok! Szok! Szok! Napisałam trzy razy szok, bo jeden to za mało aby wyrazić moje zdziwienie po przygotowaniu tego napoju, że jest tak wspaniały! Coś czuję, że moja fascynacja stroną Green Morning będzie trwać i trwać i... trwać! :)

Zaciekawiona tematem serwatki poczytałam trochę na jej temat i jestem pod ogromnym wrażeniem jej szerokiego zastosowania i dobroci jakie za sobą niesie! Kto jest ciekaw na co pomoże nam serwatka i w jaki sposób sprawi, że nasze zdrowie będzie w lepszej kondycji zapraszam tutaj.

Składniki: (na 1 szklankę lemoniady)

1/2 szklanki serwatki (moja z odciekającego serka labneh)
1/2 szklanki wody gazowanej
sok z 1/2 cytryny
skórka otarta z 1/2 cytryny
listki mięty
plasterki truskawek

1 łyżeczka cukru

Serwatkę wymieszać z wodą gazowaną, cukrem, sokiem i skórką z cytryny.
Do szklanek powkładać kostki lodu, plasterki truskawek i listki mięty całość zalać napojem.
Serwować od razu po przygotowaniu. Mniam! :)

środa, 8 czerwca 2016

Syrop z kwiatów czarnego bzu

Odkąd stałam się legalną wieśniarą - czyt. mieszkam na wsi rozsmakowałam się w robieniu domowych nalewek i innych specyfików na bazie tego co mogę zebrać za płotem. Po ubiegłorocznym szale z mniszkiem lekarskim w tym roku przyszedł czas na pędy sosny - moja mikstura dzielnie stoi w słoiku już trzeci tydzień ;) oraz syrop z kwiatów dzikiego bzu, który na dobre skradł moje serce i noszę się z zamiarem zrobienia jeszcze jednej porcji o ile zdążę go w porę zebrać ;)

Ten syrop to po prostu HIT zastąpi mi tego lata wszystkie lemoniady świata no i oczywiście posłuży jako odsiecz w przeziębieniach o ile całego nie wypijemy razem z M. podczas upałów w postaci mocno schłodzonego bezalkoholowego trunku! ;)

Składniki:

60-70 bladachów kwiatów czarnego bzu
sok z 3-5 cytryn
2l wody
1,25 kg cukru
2 łyżeczki kwasku cytrynowego

Kwiaty oczyścić z nieproszonych gości - ostrożnie aby nie osypać zbyt wiele pyłków.
Włożyć do garnka.
W osobnym garnku zagotować wodę z cukrem oraz kwaskiem cytrynowym.
Gorącym syropem cukrowym zalać kwiaty dodać sok z cytryn, wymieszać. Przykryć gazą i dostawić na 48h w chłodne miejsce.
Po 48h syrop odcedzić na drobnym sicie wyłożonym gazą, przecedzony syrop ponownie zagotować. Rozlać do wyparzonych słoików, zakręcić, postawić do góry dnem, ostudzić.
Taki sposób przygotowania syropu nie wymaga dalszej pasteryzacji.

Pycha!! Pycha!! Pycha!!

Po wersję z procentami zapraszam tutaj :)

sobota, 4 czerwca 2016

Nalewka z kwiatów czarnego bzu [+18]

Nalewka z kwiatów czarnego bzu jest mi znana za sprawą Wandzi, o której nie raz na łamach bloga już wspominałam. Wandzia, to dla mnie nalewkowe guru i to właśnie dzięki niej i jej rodzince, która w całości jest zaangażowana w nalewki i ma o tym szerokie pojęcie zaraziłam się nalewkową pasją. Łzy chrabąszcza - bo tak nazywa się nalewka po raz pierwszy
próbowałam ślubie Anetki i Wojtka gdzie bardzo mi posmakowała i od razu skradła moje serce! Ta nalewka była pierwszą, którą wykonałam wraz z moim M. wtedy zauważyliśmy, że wcale nie jest to takie trudne a przy odrobinie zaangażowania i włożeniu całego serca w proces produkcji można wyczarować trunek godny królewskiego podniebienia! :)
Najbardziej w nalewkowym szaleństwie lubię moment zbierania produktu, z którego będzie robiona naleweczka. W przypadku kwiatów czarnego bzu mam ich można by rzec całą plantację w tyle mi znanym miejscu 100% ekologii i 100% szczęśliwych roślinek, bo rosną sobie w spokojnym miejscu z dala od samochodowego zgiełku! :) Pamiętam jak dwa lata temu zbierałam z moim M. te cudne kwiaty czarnego bzu w pokrzywach po pas - uwierzcie mi jakie musiało być nasze poświęcenie aby zrobić pierwszą porcję tego wspaniałego trunku!

:)

Składniki:
40-50 baldachów kwiatów czarnego bzu (dorodne w pełni rozkwitnięte pełne pyłku)
4-5 wyszorowanych i wyparzonych wcześniej cytryn
50 dag cukru
1l wody
1/2l spirytusu
1/2 łyżeczki korzenia arcydzięgla (dostępny w każdym sklepie zielarskim)
sok z 1 cytryny

Kwiaty rozłożyć na papierze i zostawić na godzinę w celu wyjścia wszystkich nieproszonych gości.
W wyparzony słój wkładać warstwami kwiaty czarnego bzu na przemian z cienkimi plasterkami cytryny.
Wodę zagotować z cukrem, przestudzić.
Letnim syropem zalać kwiaty. 
Słoik przykryć szczelnie gazą i odstawić w ciemne i chłodne miejsce. Nalewka nie może stać w zbyt ciepłym miejscu, bo zacznie zbyt szybko fermentować.
Nalewkę pozostawić w słoju przez ok. 10dni (u mnie ostatnio stała 7) w tym czasie raz dziennie mieszać wyparzona łyżką (to ważne!)
Po tym czasie dodać spirytus i korzeń arcydzięgla zakręcić zakrętką i odstawić w ciemne i chłodne miejsce na kolejne 6-7 tygodni po tym czasie nalewkę należy odcedzić i przelać do butelek.
Jeśli jesteście fanami klarownej mikstury polecam po przelaniu do butelek i odczekaniu paru tygodni ponownie zlać klarowną część trunku zaś gęstą znajdującą się na dnie przelać do słoiczka i wykorzystać np. jako dodatek do herbatki z prądem w czasie zimowych ataków wirusów ;)

poniedziałek, 30 maja 2016

Kompot z rabarbaru i mięty

Kompot rzecz banalna, rzecz przaśna, napój, u niektórych budzi wspomnienia beztroskiego dzieciństwa a u innych wzdrygnięcie na myśl o kompocie serwowanym w szkolnej stołówce. Jedni się z niego naśmiewają, że taki zwyczajny, pospolity inni nienawidzą za ilość cukru a jeszcze inni tak jak ja kochają go za smak, wspaniały kolor i cudowny aromat! Kompot to jest rzecz wspaniała! Świetnie chłodzi i orzeźwia a do tego w przeciwieństwie do wszelkich napojów kolorowych cukier w nim zawarty i tak wychodzi blado... ;)
Historia kompotu z rabarbaru sięga w moim życiu czasów dzieciństwa kiedy pojawiał się w naszym ogrodzie rabarbar moja mama zawsze gotowała ogromny gar kompotu z rabarbarem w roli głównej. Pychota! Ostatnio zakupiłam sobie cały solidny pęczek rabarbaru postanowiłam ugotować solidną porcję rabarbarowego trunku aby nie było nudno dodałam dla orzeźwienia miętę i wyszło wspaniale. Jeśli ktoś poszukuje wiosennego orzeźwienia polecam skorzystać z przepisu :)

Składniki:
1,5l wody
5-6 łodyg rabarbaru
spory pęczek mięty (ja dałam swoją z ogródka)
4 łyżki cukru

Wodę z cukrem zagotować.
Dodać wyszorowany rabarbar, pokrojony w kostkę (nie obieram ze skóry - chyba, że jest niezdrowa, w plamy i inaczej się nie da).
Do rabarbaru dorzucić miętę. Całość gotować nie więcej niż 5minut. Zdjąć z gazu, wystudzić.




Przepiękne zdjęcia wykonała Judyta z Lord Project :)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Smoothie ananasowo-pomarańczowe

Smoothie - jakże modne słowo wśród ludzi, którzy są lub starają się być "fit". Moda na bycie fit ogarnęła wszystkich dookoła! Trochę to zabawne aczkolwiek na pewno z korzyścią dla naszego zdrowia jeśli oczywiście nie przesadzimy w drugą stronę i nie zaczniemy żywić się jedynie zielonymi koktajlami, które nota bene są zdrowe tylko od czasu do czasu, bo jeśli zaczniemy pić je dzień w dzień to zakwaszenie organizmu i kamienie nerkowe gwarantowane (tyczy się to głównie ludzi, którzy takie skłonności do tych schorzeń wykazują. Ostatnio będąc w Biedronce na dziale mrożonek wpadły mi w oko paczuszki z zamrożonymi owocami o nazwie "Smoothie" gdy to zobaczyłam stwierdziłam, że szczyt lenistwa wszechobecny w USA przybył i do nas! Takie lenistwo jedno kosztuj dość sporo, bo za paczkę, która ma starczyć na jedno smoothie trzeba zapłacić 4,99! Dla mnie stanowczo za dużo stąd jak smoothie to tylko z owoców kupionych, pokrojonych i ew. zamrożonych (jak zostanie jakaś zwyżka). Podczas ostatniego weekendu w lodówce ochoczo leżał ananas a na kuchennej półce śmiały się do mnie pomarańcze nie zawahałam się ich użyć i powstał wspaniały koktajl pełen słońca i lata czyli idealny na listopadowe przedpołudnie! Z takiej poracji wyszły mi 3 szklanki pysznego napoju, resztę składników zamroziłam w torebce strunowej i gdy tylko najdzie mnie ochota na smak tropików na pewno z niego skorzystam! Poniżej przepis na pyszne smoothie naturalny czasoumilacz i antydepresant na listopadowe smutki :)

Skłaniki: (na ok. 500ml napoju)
1 duży banan
2 plastry ananasa
1 pomarańcza
1 jogurt naturalny (200g)

Wszystkie składniki zmiksować, łasuchy niech sobie dosłodzą miodem. Pić od razu po przygotowaniu.

piątek, 4 września 2015

Koktajl z awokado

Co prawda lato chyli się ku końcowi mimo to rzutem na taśmę pragnę sprzedać Wam przepis na jedyny zjadliwy a nawet pyszny sposób wykorzystania awokado w mojej kuchni. Inne próby odczarowania tego owoco-warzywa (na różnych kontynentach różnie je traktują... ;) ) okazały się w moim przypadku nietrafione. Guacamole – zasiliło kosz tuż po przyrządzeniu smak był tak okropny, że nawet nie wiedziałam jak go uratować. Stąd moja niechęć do awokado jest tak silna, że nawet w sklepie już do niego nie podchodzę. Nie była bym sobą gdybym dała za wygraną I czuła się do końca życia pokonana przez to masło o co to nie! Wyzwanie podjęłam, koktajl zrobiłam I... wszyło pyszne! Morał z tej opowieści? Miałam marny przepis na guacamole! Niech się tylko ogarnę z przetworami to I powtórka guacamole będzie a tymczasem metodą małych kroczków oswajam zielone maleństwo I popijam pyszny koktajl! :)


Składniki: (na 2 porcje)
1 kiwi
1 awokado
2 małe banany
2 szkl. Maślanki lub kefiru
ew. miód do dosłodzenia


Wszystkie składniki wyjmujemy z lodówki (ważne by były zimne) miksujemy na gładką masę, gdyby koktajl okazał się za gęsty rozrzedzić odrobiną maślanki. Pić od razu po przyrządzeniu w innym przypadku koktajl brzydko zczernieje.

piątek, 28 sierpnia 2015

Szybka nalewka aroniowa babci Niny [+18]

Nalewka aroniowa - pierwsza, z którą miałam do czynienia po 18stce :) Jak sama nazwa wskazuje przepis mam od babci Niny, u której to nalewką raczyłam się nie raz ;) Jak tylko sobie wspomnę leniwe sączenie naleweczki u babci od razu przypominają mi się zabawnie ubrane butelki w kapelusze i sukienki, które na szydełku robi mojej babci koleżanka, te ubranka są słodkie niczym nalewki. W tytule napisałam, że jest to szybka nalewka a to za sprawą tego, że nie trzeba z pietyzmem zasypywać owoców a to cukrem, a to potem zalewać alkoholem. Tutaj wszystko dzieje się od razu, owoce gotujemy z cukrem, wodą i kwaskiem cytrynowym, studzimy i mieszamy ze spirytusem a to sprawia, że nalewka jest naprawdę łatwa i szybka w przygotowaniu. Oczywiście, im dłużej stoi tym smakuje lepiej niemniej jednak dla tych bardzo niecierpliwych już po kilku dniach można zabrać się za degustację :) Musze przyznać, że ta nalewka to obok Femiakowej Pigwówki moja ulubiona. Lekko kwaskowata, niezbyt słodka, po prostu idealna! Za sprawą dodatku wiśniowych liście jej smak i aromat są ciężkie do sklasyfikowania, bo trochę smakuje aronią a trochę wiśnią :) Dla tych, którzy są w tej komfortowej sytuacji i aronię posiadają polecam wypróbować przepis :) Ja w tym roku zaszalałam zrobiłam z 3 porcji czyli odbiłam sobie wszystkie chude lata, w których nie zrobiłam ani butelki... Obfitość mojej zamrażarki w aronię zawdzięczam Izie, której pomoc była nieoceniona! Iza! Dzięki za wyhodowanie i poświęcenie w zbieraniu! :)

Składniki: (na ok.2-2,5l nalewki)
2kg aronii
0,5kg cukru
150liści z wiśni
1/2opak. kwasku cytrynowego (1/2 łyżki stołowej)
1,5l wody
0,5l spirytusu

Aronię wraz z liścimy namoczyć, przepłukać i zagotować z 1,5l wody. Gotować przez 15min. na małym ogniu po tym czasie do owoców dodać cukier i kwasek, gotować przez kolejny kwadrans. Przecedzić płyn, liście i owoce wyrzucić. Przestudzony sok połączyć ze spirytusem, przelać do butelek. Odstawić najlepiej na kilka miesięcy, chociaż nalewka jest już pyszna po kilku tygodniach

środa, 5 sierpnia 2015

Koktajl bananowo-wiśnowy

Koktajle - zbawienne zastępowanie posiłków podczas upałów, pyszne, lekkie i orzeźwiające. Na ten koktajl wpadłam przypadkiem pod wpływem potrzeby upchania zbyt dojrzałych bananów w jakiejś potrawie :) Padło na koktajl i wyszło pysznie! Koktajle w moim menu goszczą od niedawna. Jedyne, z którymi do tej pory miałam do czynienia to koktajl truskawkowy i z czarnych porzeczek z pod ręki mojej mamy gdy byłam małą dziewczynką. Odkąd dostałam blender kielichowy od mojego M. poznaję koktajle na nowo, mieszam, miksuję, eksperymentuję i się rozkoszuję! :)

Składniki:

3 bardzo dojrzałe banany
3/4szkl. soku wiśniowego (naturalnego bez cukru)
3szkl. maślanki
melisa do dekoracji

Banany, sok i maślankę zmiksować. Udekorować melisą. Podawać schłodzone.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Jeżynówka z rumem i wanilią. [+18]

W kwestii nalewek jestem nowicjuszką, w swoim dorobku mam tylko aroniówkę z przepisu mojej kochanej Babci Niny jednak w tym roku postanowiłam rozszerzyć swój nalewkowy dorobek i do tego czasu wyprodukowałam a raczej rozpoczęłam produkcję trzech różnych trunków orzechówkę już poznaliście, nalewka wiśniowa pana Jana nie doczekała się publikacji, bo sezon na wiśnie minął zanim zdążyłam napisać przepis (ale spokojnie co się odwlecze to nie uciecze przepis będzie w przyszłym roku) trzecia w kolejce a raczej w słoju stoi jeżynówkę zrobiłam ją w sumie przypadkiem gdy stałam się szczęśliwą posiadaczką całkiem sporego wiadra po brzegi wypełnionego jeżynami. Z części powstał dżem bezpestkowy a część poszła na procentowy trunek. Przepis znalazłam na moim ukochanym idąc za głosem intuicji postanowiłam podwoić porcję stąd jeśli chcemy zrobić pokaźną ilość nalewki polecam składniki pomnożyć x2 :)

Składniki:
1 litr bardzo dojrzałych, słodkich jeżyn
60 - 70 dag cukru
ćwiartka spirytusu (0,25l)
0,5 l wódki (można wódkę zastąpić rumem lub dać po połowie rum i wódkę)
pół laski wanilii , 1-2 goździki

Jeżyny przebrać i układać w dużym słoju naprzemiennie z cukrem, trochę jeżyn, trochę cukru aż do wykończenia składników. Słój przykryć podwójnie złożoną gazą i odstawić w ciepłe miejsce na 10dni. Od czasu do czasu potrząsać słojem aby cukier się rozpuścił.
Owoce zalać spirytusem i odstawić na kolejne 10dni - pamiętać aby tym razem słój zakręcić zakrętką w innym razie cały alkohol wlany do owoców wyparuje.
Po tym czasie zlać alkoholowy sok do osobnego słoika a owoce rozdrobnić i zalać wódką lub rumem (u mnie chyba będzie rum - jestem bardzo ciekawa smaku). Dodać wanilię i goździki.
Odstawić zaprawę na kolejne 10dni, od czasu do czasu potrząsać słojem. Zlany sok wstawić do lodówki.
Po upływie 10dni owoce przecedzić przez gęste sito wyłożone gazą. Przefiltrowany płyn połączyć z sokiem odlanym przed rozdrobnieniem owoców. Porozlewać do butelek.
Nalewka "zdatna" do picia po 6miesiącach od zakorkowania :)

piątek, 24 lipca 2015

Kawa mrożona z lodami i malinami.

Upał, urlop, urwanie głowy - tak można nazwać mój dzisiejszy dzień, który ledwie się rozpoczął a już tyle rzeczy do ogarnięcia, że nie wiem czy do nocy się wyrobię ale jak podjęłam wyzwanie aktywnego prowadzenia bloga to chociażby się paliło i waliło notka powstanie! :) Dzisiejszy przepis na kawę mrożoną to hit gdy za oknem taki upał, po prostu zbawienie. Uwielbiam urlop nawet gdy w domu remont a ja muszę latać jak z przysłowiowym motorkiem w... :) Wczoraj z rana wybrałam się do pobliskiej miejscowości po szybkie zakupy gdy zobaczyłam panią z malinami nie wahałam się ani chwili kupiłam pojemniczek a tuż po powrocie zrobiłam kawę, na którą mój M. najpierw patrzył z lekką dozą niepokoju i niechęci w oczach jednak po pierwszym łyku stwierdził 'Ale pyszne' no i tyle w tym temacie kochani, parzyć kawę i robić pyszną kawę! :)

Składniki (na 2 szkl, po 330ml)
350ml kawy rozpuszczalnej z 3 łyżeczek
400ml mleka
2 płaskie łyżeczki cukru
4 łyżki lodów waniliowych
kilka malin

Kawę ostudzić (wrzuciłam kostki lodu żeby było prędzej).
Do szklanek wlać mleka z lodówki, uzupełnić kawą. Na wierzch włożyć po dwie łyżki lodów waniliowych, udekorować malinami. Podawać tuż po przygotowaniu :)

Ps. Fajny patent sprzedała mi wczoraj moja koleżanka Aneta, która zamraża mocną kawę w formie kostek lodu i dodaje do zimnego mleka, kawa przygotowana w ten sposób musi być przepyszna a zaletą tej formy przygotowania jest niewątpliwie fakt, że możemy sięgnąć po nią w każdej chwili gdy dopadnie nas kawowe pragnienie ;)

wtorek, 21 lipca 2015

Orzeźwiająca woda cytrynowo-miętowa

Żar się z nieba leje a ja korzystając, z okazji spędzania swojego urlopu na RODOS ;) postanowiłam nie marnować czasu i wstawiać notki częściej niż to mi się zdarza podczas ciężkiego tygodnia pracy. Nie od dzisiaj wiadomo, że urlop męczy człowieka bardziej niż chodzenie do pracy a jeśli urlop wiąże się z kupą gruzu, kurzu i zdenerwowanych robotników to sami sobie odpowiedzcie na pytanie być na urlopie czy nie być? :D Woda, na którą przepis poniżej jest tak naprawdę banałem jakich mało jednak stwierdziłam, że na dzisiejszy dzień to przepis idealny dla tych, którzy o nim zapomnieli lub też nie spotkali go nigdy wcześniej na swojej upalnej drodze... ;) Polecam!

Składniki:
1l wody przegotowanej lub mineralnej (może być lekko gazowana)
1 cytryna
10listków świeżej mięty lub 200ml mocnej miętowej herbaty (dla tych co nie posiadają ogródka z pięknym krzaczkiem świeżej mięty)
1 łyżka miodu lub syropy z mniszka lekarskiego
kostki lodu

1/2 cytryny pokroić w plasterki wrzuć do dzbanki, listki mięty opłukać dodać do cytryn. Wcisnąć sok z 1/2 cytryny, dodać łyżkę płynnego miodu oraz wodę. Wymieszać, wrzucić kostki lodu - delektować się przyjemnym chłodkiem i zdrowym orzeźwieniem! :)

Printfriendly