Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta PCOS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta PCOS. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lipca 2018

Wegańskie brownie na mleku słonecznikowym

Dzisiaj będzie o blogu, który bogactwem swoich
zdrowych przepisów aż kipi, uwielbiam czytać wpisy fasolki i czerpać z nich inspiracje do swojej kuchni. W zakładce na telefonie przepisy do wypróbowania połowę pozycji stanowią przepisy właśnie od Swojsko z Fasolką :) Któregoś dnia za punkt honoru postawiłam sobie zrobienie wegańskiego ciacha zwłaszcza, że w lodówce miałam nadwyżkę tytułowego mleka słonecznikowego. Brownie z tego przepisu jest zwarte, ciężkie i w zasadzie mimo, że wegańskie i dalekie od moich smaków to na swój sposób intrygująco dobre! Stąd podaję Wam ten przepis abyście sami wyrobili sobie na jego temat zdanie :) 

Składniki:
3 szklanki mleka słonecznikowego
3 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
1 szklanka daktyli
1 szklanka namoczonego słonecznika
5 łyżek cykoriady w płynie (odsyłam do autorki w komentarzach jest podany zatępnik)
3 łyżki siemienia lnianego
8 łyżek karobu
2 łyżki mąki gryczanej
2 łyżki mąki z ciecierzycy
2 łyżki inuliny
mąka kokosowa oraz olej kokosowy do wysypania formy
dodatkowo dałabym 2-3 łyżki miodu dla tych co lubię wyrazistą słodycz (ew. inne zdrowsze słodzidło)

Siemię lniane zmielić na proszek. Daktyle zalać gorącą wodą i moczyć przez 15minut. (następnie odsączyć).
Wszystkie składniki poza inuliną i mąkami zmiksować na gładką masę.
Dodać mąki oraz inulinę i energicznie wymieszać trzepaczką.
Przelać do tortownicy 24cm wysmarowanej olejem kokosowym oraz mąką kokosową.
Piec 1 godzinę w 180stopniach.

Karmel:
1 szklanka daktyli namoczonch w gorącej wodzie
1/2 szklanki moreli
3-4 łyżki masła orzechowego 

Wszystko zmiksować na gładki krem, gdy będzie zbyt gęsty dodać nieco gorącej wody.
Gotowym karmelem posmarować przestudzone brownie. Wstawić do lodówki najlepiej na noc.

Źródło przepisu: http://swojskozfasolka.blogspot.com/2016/07/brownie-mleku-sonecznikowym.html



poniedziałek, 11 czerwca 2018

Wegański smalec - fasolowa pasta do chleba

Od dłuższego już czasu (w zasadzie od kilku lat)
zabierałam się za przygotowanie w zaciszu swojej kuchni pastę fasolową zwaną wegańskim smalcem. Wreszcie nadszedł moment, w którym dojrzałam do tej decyzji aby plan przekuć w czyn! A raczej zmusiła mnie do tego zalegająca już od dłuższego czasu fasola... ;) Powiem tak jeśli robiąc tą pastę będziecie myśleli, że naprawdę wyjdzie Wam pyszniutki smalec ze skwarkami cudownie aromatyczny, gładziutki i po prostu pyszniutki to od razu możecie przestać czytać resztę, bo niestety ale srogo się zawiedziecie jeśli natomiast jesteście ciekawi jak smakuje fasola zrobiona z podsmażoną cebulką w wersji na kanapki lub do naleśników to zapraszam do dalszej lektury. Pasta fasolowa okrzyknięta przez mojego męża - 'niewiadomoczym' (nie sugerujcie się jego zdaniem... ;) ) to miła odmiana dla wszsytkich pasztetów, serków i wątrobianek do smarowania pieczywa co więcej taka pasta po podrasowaniu świetnie sprawdzi się jako farsz do np. naleśników na wytrawnie :) )Przejdźmy do przepisu.

Składniki:
1,5 szklanki białej fasoli jaś
1/2 czerwonej cebuli
1/4 strąka czerwonej papryki
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/2 łyżeczki soli
szczypta majeranku
pieprz do smaku

Fasolę namoczyć w dużej ilości wody (najlepiej na noc) następnie wodę wylać, zalać fasolę tak aby woda zakryła całą fasolę, gotować na wolnym ogniu do miękkości w razie potrzeby dolać wody ( u mnie praktycznie cała się wygotowała). Fasolę ostudzić. Zmiksować na gładką pastę.
Cebulkę i czosnek drobno posiekać, zeszklić na oleju. Ostudzić. Dodać do fasoli.
Paprykę drobno posiekać wraz z przyprawami dodać do reszty składników dobrze wymieszać, przełożyć do słoika smarować na kanapki lub naleśniki.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Chlebek gryczano-owsiany

W pieczeniu chlebów jakimś ogromnym
eksprtem nie jestem ale mam za sobą kilka naprawdę udanych prób I mimo, że żaden z upieczonych przeze mnie chlebów nie był na zakwasie to nadal jestem z nich dumna I powoli przygotowuję się do zakwasowego przedsięwzięcia... ;) Jeśli chodzi o dzisiejszą propozycję to jest to niezwykle modny bo bezglutenowy wypiek 100% fit nie dość, że fit to jeszcze obłędnie dobry! Wszyscy, którzy lubią zwięzłe chleby o dość ciężkiej konsystencji w ciemno mogą brać się za pieczenie tego smakołyku a Ci co spoglądają na wszystkie fit przepisy z pewną dozą rezerwy polecam jednak się odważyć I spróbować, bo naprawdę warto! Co prawda wypiek do ekspresowych nie należy, bo z gryką trzeba pobawić się dwa dni to niemniej jednak warto, bo jak już ta odleżakuje swoje to naprawdę czyni cuda I staje się przepyszną bazą do chlebka... :) Przepis to kolejna pozycja z książki 'Jedz Pysznie z niskim IG' Magdaleny Makarowskiej, która pochłonęła mnie doszczętnie! Codziennie weruje strony tej książki I szukam inspiracji do mojej kuchni a że przepisów jest ponad 200 to mam w czym wybierać... :) I jeszcze mała ciekawostka - przez bardzo długi czas sceptycznie podchodziłam do takich różnych fit nowinek niemniej jednak troche z przymusu a troche z ciekawości te fit przepisy naprawdę mnie wciągęły I połknęłam przysłowiowego Fit bakcyla!


Składniki: na podłużną blaszkę o wymiarach jeśli użyjemy dłuższej chlebek będzie niższy)
2 szklanki kaszy gryczanej niepalonej
5 łyżek płatków owsianych
1 łyżka suszonej cebuli (ja nie miałam pominęłam)
1 łyżka suszonych ziół prowansalskich
2 łyżki nasion konopii lub słonecznika (dałam słonecznik)
2 łyżki pestek dyni
2 łyżki sezamu czarnego lub białego (ja dała łyżkę sezamu białego I łyżkę czarnuszki)
2 łyżki oliwy (u mnie olej rzepakowy)
1 łyżeczka soli himalajskiej (u mnie zwykła)
2 łyżki orzechów włoskich (pominęłam)


Kaszę wypłukać i zalać wodą tak, żeby zakryć ją całkowicie. Odstawić na noc na blat kuchenny (tak aby temp. była pokojowa). Nazajutrz (popołudniem) odlać gęstą kleistą wodę I dolać świeżej znów tak aby przykryła całą kaszę, odstawić na kolejną noc. Po całej nocy i całym dniu odlać gęsty śluz i zmiksować kaszę przy pomocy malaksera lub innego rozdrabniacza, powstanie puszysta masa, przełożyć ją do miski wymieszać z pozostałymi składnikami, przełożyć do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia.
Wstawić do rozgrzanego do 170 stopni piekarnika na 60 minut.
Upieczony chlebek wyjąć z blaszki, ostudzić. Gdy chleb zupełnie wystygnie można go kroić.

środa, 14 marca 2018

Krem z brokułów jak w Pizza Hut

Zupy krem jak wiecie nie są moimi faworytkami
w kuchni niemniej jednak ze względu na mojego M., który za nimi przepada oraz mojego F., który za maminymi zupami ogólnie przepada (bez różnicy czy to zupy krem, krupnik czy barszcz – trafiło mi się dziecko smakosz lubi i próbuje jak do tej pory wszystko). Od czasu do czasu ‘machnę’ jakiś krem tak było i tym razem mąż domagał się szybkiego obiadu ja za bardzo nie miałam pomysłu co zrobić innego i tak oto powstał krem z brokułów inspirowany zupą, którą zajadałam się jeszcze w Szczecińskiej Pizzy Hut gdy od czasu do czasu z moją przyjaciółką pozwalałyśmy sobie na Lunch 15minut za 15zł, który składał się z zupy oraz dania głównego do wyboru zupa krem z brokułów przygotowana w tamten sposób wzbudza u mnie ślinotok do tej pory. Jakie to szczęście, że za sprawą zalegających w zamrażarce brokułów i słoika esencjonalnego rosołu w lodówce wzięłam się za przygotowanie własne wersji tej obłędnie pysznej zupy! Nie przesadzam jest genialna a ja jako kremowy sceptyk wiem co mówię...;)

Składniki: (na 2 solidne lub 3 mniejsze porcje lub 4 porcje takie na ‘przystawkę’)
750ml bulionu (dowolny – u mnie drobiowo-warzywny ugotowany na kaczce i kurczaku)
1 duży por pokrojoiny w piórka
1 duży brokuł (u mnie mrożony – może być świeży)
1 duży ząbek czosnku
50g serka topionego śmietankowego
2 kopiate łyżki posiekanego koperku (u mnie z racji pory roku mrożony)
1 łyżka masła
3 łyżki oleju

Dodatkowo:
Olej lniany do polania

W garnku o grubym dnie rozpuścić masło i olej.
Wrzucić por lekko zeszklić, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek – podsmażyć do momentu aż czosnek uwolni swój aromat.
Dodać podzielonego na różyczki brokuła, całość wymieszać i chwilę podsmażyć.
Wlać gorący bulion, wymieszać, i gotować na wolnym ogniu do momentu gdy brokuł będzie miękki.
Dodać serek, pogotować do momentu aż się rozpuści.
Dodać koperek i wyłączyć gaz.
Całość zblendować na gładki krem.
Doprawić do smaku solą, pieprzem i cukrem.

Rozlać do talerzy, polać 1 łyżeczką oleju lnianego, wetknąć grzankę, można posypać koperkiem.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Ekspresowy pasztet z wątróbki z jabłkiem i majerankiem

Rzadko mam tak, że jakaś książka kucharska
przypadnie mi do gustu od pierwszej do ostatniej strony - tak do tej pory udało się tylko książce Pauliny Stępień 'Mała Wielka Uczta'. Ładnych parę miesięcy temu przy okazji zakupów w Biedronce zaopatrzyłam się w książkę Magdaleny Makarowskiej - 'Jedz pysznie z niskim indeksem glikemicznym' po przewertowaniu kilkakrotnie stron z braku czasu i chęci na nowe eksperymenty kilinarne rzuciłam ją w kąt. Miesiąc temu jednak się z nią przeprosiłam i doznałam olśnienia! Ileż tam przepisów godnych uwagi! Ileż tam inspiracji?! :) Jestem tak oczarowana tą książką, że  jak tylko znajduję czas i wenę na robienie czegoś nowego w kuchni to przygotowuję z niej wszystko jak leci po kolei - jak do tej pory nie zawiodłam się ani na jednym przepisie, mało tego po każdym przepisie nie dość, że jestem mega najedzona, szczęśliwa, że zjadłam coś pysznego to dodatkowo po jedzeniu z niskim ig czuję się po prostu wyśmienicie  :)
Dzisiaj na tapecie jest podaję za autorką 'Ekspresowy pasztet z wątróbki z jabłkiem (6-8 porcji)' - przepis tzw. 'petarda' oczywiście dla tej połowy ludzi, którzy lubią wątróbkę, bo jeśli jesteście w tej drugiej połowie jak mój M. to tutaj możecie już zakończyć swoją lekturę... ;) Dla wszystkich wątróbkowych fanów pasztet przygotowany w ten sposób to czysty obłęd! Degustowały go poza mną i moim M., który nie lubi wątróbki i zrobił to jedynie z czystej miłości do mniej, moje dwie koleżanki, które jednogłośnie stwierdziły, że to smarowidło do chleba jest rewelacyjne, jednej posmakowało do tego stopnia, że wzięła na wynos, druga natomiast jak dowiedziała się, że to wątróbka stwierdziła, że dla niej mogło by to nawet być bardziej wątróbkowe! :D
Jak sama nazwa wskazuje to smarowidło to tzw. 'ekspres', który przygotujemy dosłownie w kilka chwil a spokój na smarowanie kanapek mamy przynajmniej na dwa dni co więcej! Z racji niskich cen podrobów nasz domowy budżet z pewnością nie ucierpi na przygotowaniu takie oto smarowidła a więc do pracy! :)

Składniki: (na 6-8 porcji)
300g oczyszczonej wątróbki drobiowej
3 łyżki masła lub oleju kokosowego (ja dałam pół na pół)
1 jabłko (kwaskowate najlepiej szara reneta)
1 czerwona cebula
1 spory ząbek czosnku
1 łyżka majeranku
sól i pieprz do smaku

Jabłko, cebulę i czosnek obrać i pokroić w kostkę. Na 1 łyżce masła/oleju zeszklić cebulę i czosnek po chwili dodać jabłko, przyprawić solą i pieprzem dusić ok. 3 minuty aż zmiękną.
Dodać oczyszczone wątróbki poddusić do miękkości ok.6minut. Dodać majeranek i pozostałe masło/olej zmiksować na gładką masę.
Najlepiej smakuje na grzance z chleba razowego i plasterkiem ogórka kiszonego.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Trzyskładnikowe fit ciasteczka

Kolejny Fit Poniedziałek przed nami! Nic na to
nie poradzę, że znów w słodkich klimatach na razie innych przepisów w moim przepisowym magazynie brak :)

Te ciasteczko-placuszki to kolejny przepis od @kingaparuzel – jednej z moich ulubionych kreatorek fit przepisów  w zasadzie Kinga to No 1 w tej kategorii poza pysznymi fit przepisami dzięki niej moje przepisowe zbiory powiększyły się o kilka naprawdę przepysznych NORMALNYCH przepisów oraz tych, które niekoniecznie mają po drodze ze zdrowiem ale są po prostu pyszne jak Tort Brownie za który nieskormnie powiem sama dałabym się pociąć a szczytem moich marzeń jest to aby ktoś przygotował go dla mnie na jakieś moje święto – tak tak na swoje święta też sama zazwyczaj sobie piekę... :)
Jak zwykle odbiegłam od tematu – trzyskładniowe ciasteczko-placuszki są naprawdę bardzo dobre a przy tym dodatkowo bardzo sycące więc z powodzeniem mogą znaleźć się w naszym menu jako przekąska miedzy jednym a drugim posiłkiem oraz zasilić śniadniówki naszych dzieci, które wiadomo, że słodyczami nigdy nie pogardzą... ;)



Składniki:

1 banan

¾ szklanki wiórek kokosowych

2 łyżki nasion chia/siemienia lnianego lub ziaren konopii

szczypta cynamonu



Wszystkie składniki zmiksować blenderem. Formować dowolne kształty (niezbyt grube – u mnie ciasteczka przez to wyszły placuszkowo-ciasteczkowe), układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez około 20-25 minut aż ciasteczka będą złociste.

Wyjąć, wystudzić na kratce, zajadać.



Rada:
1) u mnie ciasteczka najlepiej smakowały posmarowane cienką warstwą masła orzechowego – dla wszystkich fanów takich klimatów polecam wybróbować to połączenie.

2) ciasteczka można wzbogacić o przeróżne dodatki takie jak orzechy, rodzynki, żurawina czy też siekana drobno gorzka lub mleczka czekolada



poniedziałek, 22 stycznia 2018

Czekoladowe trufelki z fasoli

Nowy tydzień - nowe szanse, może tym razem na dodaniu Fit Poniedziałku się nie skończy... ;) W tamtym tygodniu poległam, przyznaję się bez bicia... plany były ambitne a wyszło jak wyszło no nic nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem trzeba wziąć się w garść i z podniesionym czołem w ten zimowy początek tygodnia powiedzieć sobie dasz radę! W tym tygodniu to już na pewno ogarniesz te trzy przepisy na bloga! ;) Dość motywacyjnej paplaniny przejdźmy do konkretów, bo jak wiadomo nikt nie ma godziny na czytanie o trufelkach.
Trufelki z fasoli zareklamował mi dość dawno temu mój brat (Piernik Bartek z jego przepisu), który jako łasuch pierwszej klasy musiał przechodzić niezłe katorgi gdy postanowił ograniczyć spożywanie konwencjonalnych niezdrowych słodyczy. Bartek jak każdy Polak znalazł obejście dla zaistniałej sytuacji i rozlubował się w Fit Słodyczach i stąd przepis na trufelki. Oczywiście ja podchwyciłam pomysł do wykorzystania na Fit Poniedziałek i tak oto są! Trufelki z fasoli! Musicie spróbować koniecznie, bo są naprawdę pyszne rozochocona trufelkami jestem pewna, że jest niedługo wypróbuję przepis na fasolowe brownie! :)

Składniki:
1 puszka czerwonej fasoli 400g
50g cukru trzcinowego lub kokosowego
35g miodu
35g ciemnego niesłodzonego kakao

dodatkowo ciemne kakao lub wiórki kokosowe do obtoczenia

Fasolę przepłukać, oddcedzić. Zmiksować na gładką masę razem z miodem, cukrem i kakao.
Zwilżonymi dłońmi uformować niewielkie kuleczki, wstawić na 15 minut do lodówki, po tym czasie trufle obtoczyć w ciemnym kakao lub wiórkach kokosowych.

Rada: jeśli chcemy wzbogacić nasze trufelki może pokusić się o dodanie do środka np. migdała lub orzecha laskowego.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Quinoa z warzywami

Witaj Fit Poniedziałku! Jak miło jest Cię tutaj
wreszcie gościć po tych wszystkich pokarmowych grzechach w postaci tłuszczyku, cukru i itp.! ;) Dzisiaj na stół wjeżdża lekka quinoa z warzywami, którą wyczarowałam w swojej kuchni z potrzeby jakiegoś fajnego dodatku do ryby przygotowywanej w tenże sposób. Quinoa z warzywami to nie jest przepis górnolotnych wyżyn kulinarnych niemniej jednak gdyby komuś przejadł się ryż, ziemniaki, makaron lub kasza warto sobie coś niecoś w tej materii urozmaicić i stąd mój przepis! ;) Swoją drogą w taki sam sposób można również przygotować wcześniej wspomniany przeze mnie ryż, makaron czy wszelkiego rodzaju kasze - przepis inspiracja ot co! ;) Przygotowana w ten sposób quinoa świetnie sprawdzi się również jako samodzielne danie do pracy lub na ciepłą kolację. Polecam! :)

Składniki:
1 szklanka quinoa
2 szklanki wody do ugotowania quinoi
1 listek laurowy
1 opakowanie warzyw na patelnię bez ziemniaków - u mnie bardzo fajna mieszanka z @lidla z młodym groszkiem i cukinią
sól, pieprz, suszony czosnek, słodka papryka, zioła prowansalskie, odrobina pieprzu cayenne


Quinoa przepłukać kilkakrotnie w zimnej wodzie aż podczas płukania woda nie będzie mętnieć.
Przełożyć do garnuszka i zalać zimną wodą. Dodać szczyptę soli i 1 listek laurowy.
Gotować od czasu do czasu mieszając do momentu aż quinoa wchłonie całą wodę. Wtedy wyłączyć gaz, przykryć i odstawić.
Na patelni na łyże oliwy podsmażyć warzywa tak aby pozostały jeszcze jędrne i chrupkie, dodać quinoa oraz przyprawy, wszystko przesmażyć razem około 1 minuty.
Podawać na gorąco jako dodatek do potraw lub samodzielny posiłek.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Owsianka piernikowa

Mimo, że zarzekałam się, że Fit Poniedziałek

dopiero po Nowym Roku udało mi się stworzyć całkiem sensowy przedświąteczny fit przepis śniadaniowy, którym 'na gorąco' dzielę się z Wami! :) Taka owsianka niby nic a przepyszna, rozgrzewająca no i do tego cudownie piernikowa jak dla mnie strzał w 10 wśród przedświątecznych pozycji śniadaniowych dla wszystkich fanów korzennych klimatów i owsianek na śniadanie polecam serdecznie! :)


Składniki: (1 porcja)
5 łyżek płatków owsianych/orkiszowych - po prostu takich jakie lubimy najbardziej
1 szklanka wody/mleka/mleka roślinnego
1/2 obranego jabłka
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 łyżka podprażonych migdałów i płatków migdałowych
2-3 kostki gorzkiej czekolady (posiekanej)

W rondelku zagotować wodę, dodać płatki i przyprawę do piernika, gotować 3-4 minuty często mieszając.
Jabłko zetrzeć na tarce o grubych oczkach, dodać do ugotowanych płatków, wymieszać.
Przełożyć do miseczki, posypać posiekaną czekoladą i podprażonymi orzechami.
Dla łasuchów nie bojących się wysokiego ig polać łyżką miodu.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Pikantne curry z kalafiorem i czarnuszką

Garnek z kutego aluminium Ambition linia STONE
Zdrowa jesień na talerzuZdradzę Wam pewien sekret... ;) Z tymi Fit Poniedziałkami w moim domu jest zazwyczaj tak, że jak śniadaniowa odsłona fit wita mnie jak najbardziej w poniedziałek tak fit obiad ląduje u mnie na talerzu zazwyczaj dopiero w okolicy środy gdy zjemy już wszystkie weekendowe zapasy... :) Tak było również tym razem, moje fit curry zrobiłam w środę gdy w lodówce czekał na wykorzystanie kalafior a ja chciałam wyczarować coś z niskim ładunkiem glikemicznym no i padło na ten przepis ;) Przepis genialnie wpisuje się w koncepcję konkursu #zdrowajesieńnatalerzu, który polega na zamieszczeniu na blogu zdrowego posiłku na jesienne dni, dla mnie curry z kalafiorem i czarnuszką to przepis idealny - pikantno-słodkie curry z bogactwem warzyw obfitujących w mikro i makroelementy gdzie kropkę nad 'i' stawia prażone ziarno czarnuszki, o której super zdrowotnych właściwościach chyba nikomu nie muszę mówić... ;) Po prostu to danie to eksplozja odporności dla wszystkich głodnych domowych sposobów na uniknięcie przeziębień i grypy! O tym, że marka #myAmbition skradła moje serce za sprawą garnków z serii stone pisałam na blogu niejednokrotnie to tym bardziej jest mi niezmiernie miło, że za ich sprawą mogę wziąć udział w przepysznym konkursie z nimi w roli głównej :) Co więcej! Sklep Dajar, w którym każdy na hasło ZDROWA-JESIEŃ może liczyć na 10% rabatu na produkty marki #Ambition (promocja trwa do 31.12.2017). Ze swojego doświadczenia mogę przyznać, że Dajar.pl to jeden z moim ulubionych sklepów internetowych z domowymi przydasiami. Nie dalej jak kilka tygodni temu obkupiłam się tam w wiele fajnych i praktycznych rzeczy moje faworytki to silikonowe papilotki na muffinki, o których napiszę już niebawem... ;)

Składniki:
1 mały kalafior (około 0,5kg)
1 średnia cukinia
1 duża cebula
1 średniej wielkości por (biała część)
2 papryczki piri piri lub 1 łyżeczka sosu sriracha
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki masła orzechowego
1/2 puszki mleczka kokosowego
szklanka bulionu warzywnego
1 łyżeczka przyprawy garam masala
2 łyżki oleju kokosowego lub rzepakowego do smażenia
1 łyżeczka czarnuszki

Olej rozgrzać na patelni. Wrzucić łyżkę przyprawy, przesmażyć minutę wrzucić pokrojoną w piórka cebulę oraz białą część pora pokrojoną w cieniutkie plasterki, całość przesmażyć do momentu aż się zeszkli, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, przesmażyć minutę i dodać podzielonego na małe różyczki kalafiora oraz pokrojoną w kostkę cukinię (ze skórką), dodać posiekane drobno papryczki i zalać bulionem, dusić około 10 minut. Po tym czasie wlać mleczko kokosowe oraz dodać masło orzechowe, poddusić kolejne 5 minut. Gdy curry jest gotowe na suchej patelni podprażyć ziarno czarnuszki. Gotowe curry posypać posiekaną natką pietruszki oraz czarnuszką.
U mnie zajadane było z brązowym ryżem a później dojadane solo... ;) Mniam! :)




Zdrowa jesień na talerzu

środa, 8 listopada 2017

Pieczony karczek czosnkowy po mojemu

Z domowymi wędlinami u mnie jest tak samo jak z deserami robię je zdecydowanie za rzadko a gdy już się 'szarpnę' na takowe to sama się sobie dziwię dlaczego tak rzadko je robię, bo przecież nakład pracy jest przy obu tych rzeczach zazwyczaj niewielki. Gdy pod koniec sierpnia za sprawą uroczystości rodzinnej odwiedziła mnie rodzinka za punkt honoru postawiłam sobie ugoszczenie ich domowymi wędlinami jak założyłam tak zrobiłam! ;) Obok schabu dojrzewającego oraz szynki gotowanej przygotowałam tytułowy karczek wyszedł pyszny, lekko pikantny fajnie wilgotny po prostu pyszny! Przepis przypomniał mi smaki dzieciństwa gdy na każde święta moja mama lub babcia Stasia piekły właśnie takie mięso :) 

Składniki:
1 kg karkówki
4 ząbki czosnku
2 łyżeczki soli
1 łyżka majeranku
1 łyżka suszonej pietruszki
1/2 łyżeczki mielonego pieprzu

Czosnek przepuścić przez praskę, utrzeć z pozostałymi przyprawami w moździerzu, mięso umyć, osuszyć, natrzeć mieszanka przypraw. Wstawić do rozgrzanego do 190stopni piekarnika. Mięso piec pod przykryciem przez 50minut, zdjąć przykrycie i piec kolejne 20minut.
Wystudzić, kroić w plastry.  

poniedziałek, 6 listopada 2017

Kapusta kiszona w słoikach

Stało się! Wreszcie! Po kilku latach myślenia o kiszeniu kapusty w domowym zaciszu wreszcie od mówienia przeszłam do czynów! Powiem tyle kompletnie nie wiem dlaczego zwlekałam tyle czasu! Kiszenie kapusty to przysłowiowa bułka z masłem a do tego sprawia taką niesamowita frajdę, że już dawno nie miałam takiej satysfakcji z tak prostej rzeczy... :D Cudownie chrupka, idealnie kwaśna po prostu genialna! Wiem co mówię ostatnio ugotowałam z niej bigos i smak był nie do podrobienia wyszedł mi tak przepyszny bigos, że w życiu lepszego z pod swojej ręki nie jadłam! ;) Jeśli chodzi o kiszoną kapustę w moim domu była kiszona zawsze. Pamiętam jak mama nastawiała cały gliniany garnczek, w którym kisiła ładnych parę kilo kapuchy po czym nigdy nie wiedziałam jak ale ta sama kapusta lądowała w słoikach na półce w piwnicy po czym gdy na obiad była surówka, kapuśniak czy bigos była przynoszona do domu i pysznie zagospodarowywana ach cudne to wspomnienia! Za kiszeniem mojej kapusty poniekąd stoi moja bratowa Ela, która od kilku sezonów zachęcała mnie do zakiszenia chociaż odrobinki. Jak dobrze, że wreszcie dałam się namówić! Moja wersja kapusty to kapusta kiszona bezpośrednio w słoikach i powiem Wam, że dzięki temu można ją kisić na okrągło bez gromadzenia zbędnych zapasów w postaci 30 l beczki! ;)

Składniki: (na 5 litrowych słoików)
4kg kapusty
1 duża marchewka
1,5 łyżki soli kamiennej

Kapustę poszatkować lub cienko pokroić.
Marchew obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach, wymieszać z kapustą.
Kapustę warstwami układać w plastikowej misce, posypywać solą i przykrywać kolejną warstwą kapusty aż do wykończenia składników. Całość wymieszać odstawić na kilka godzin aby kapusta puściła nieco wody.
Do wyparzonych słoików wkładać kapustę (partiami) skrzętnie ubijać (ja używałam tzw. 'rogalki' - zdjęcie co to takiego pod przepisem).
Kapustę nałożyć do 3/4 wysokości słoika (musi być przestrzeń, bo podczas kiszenia kapusta gazuje, puszcza sok i ogólnie podchodzi do góry). Nałożyć zakrętki - NIE ZAKRĘCAĆ!
Słoiki z kapustą pozostawić w ciepłym miejscu. Przykryć ściereczką, codziennie za pomocą mątewki ugniatać kapustę, która z dnia na dzień będzie puszczać co raz to więcej soku.
Po 3-4 dniach podczas ubijania wbić trzonek mątewki w celu odgazowania kapusty. Gdy kapusta osiągnie pożądaną przez nas kwaśność odgazować, ubić, zakręcić słoik i wstawić do lodówki.

WAŻNE: do mieszania ugniatania itp. używać się powinno jedynie drewnianych lub plastikowych naczyń, łyżek itp. nie można używać metalu!


ROGALKA

poniedziałek, 2 października 2017

Domowy chleb łyżką mieszany (najprostszy, najlepszy)

Przepis na ten chleb odkryłam zupełnie
przypadkiem gdy zostałam postawiona pod ścianą gdy w mojej szafce na pieczywo zastałam pustkę a do sklepu nie miałam się jak wybrać. Długo się nie zastanawiając wklepałam w internetową otchłań hasło chleb domowy i voila! Najlepszy przepis na pyszny chleb jaki dotąd robiłam. Co najważniejsze nakład pracy znikomy a efekt genialny, prawdziwy, pyszny chleb, który oszukał czujne oko i kubki smakowe mojego teścia, który myślał, że to chleb ze sklepu... :) Więcej rekomendacji pisać nie będę, bo szkoda czasu lepiej bierzcie się do roboty i upieczcie ten chlebek, sami się przekonacie, że to naprawdę HIT!


Składniki:

500g mąki pszennej (u mnie pszenna chlebowa BIO z Lidla - sprawdziła się genialnie, w planie mam wypróbować jeszcze wymieszane pół na pół z żytnią)
14g suchych drożdży (2 torebeczki)
2 łyżeczki cukru
2 płaskie łyżeczki soli
4 łyżki płatków owsianych (lub 2 otrębów i 2 płatków)
2 szklanki ciepłej wody
1 łyżeczka czarnuszki (lub innych przypraw)


W ciepłej wodzie rozpuścić drożdże.
W misce wymieszać wszystkie suche składniki, wlać rozpuszczone drożdże, wymieszać łyżką aż powstanie jednolite ciasto.
Odstawić na 30 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia po tym czasie ponownie wymieszać, przełożyć do natłuszczonej i wysypanej kaszą manną blaszki keksowej. Odstawić na kolejne 3-40minut do wyrośnięcia.
Wstawić do nagrzanego do 200 stopni pieca na 60 minut.
Wystudzić, zajadać! :)


WSKAZÓWKA: Przyprawy jakie dodamy to nasza indywidualna kwestia, ja przy następnym razie pokuszę się o dodanie ulubionych nasion - zobaczymy co z tego wyjdzie efektem podzielę się z Wami na moim fejsbukowym profilu :)


Przepis zaczerpnięty stąd.

środa, 27 września 2017

Schab suszony cioci Broni

Ciocia Bronia to moja przyszywana cioteczka z wyboru, która jest naprawdę moją bratnią duszą. Gdy kilka miesięcy temu przyjechała do mnie w spiekocie lipcowego słońca aby pomóc mi wdrożyć się w matczyne obowiązki prócz rodzicielsko-pielęgniarskich patentów podzieliła się ze mną kilkoma naprawdę wspaniałymi przepisami wśród nich znalazł się również tytułowy schab suszony w pończosze, o którym gdzieś tam już się spotkałam niemniej jednak zawsze wydawało mi się, że jest przy nim dużo roboty i zachodu Broncia uzmysłowiła mi, że przygotowanie tej wędliny to naprawdę bułka z masłem! Aż dziw bierze, że tak łatwo jest zrobić wędlinę dojrzewającą w domowym zaciszu! Schab smakuje wspaniale jedyne o czym trzeba pamiętać to by kroić go naprawdę w cieniutkie niczym firaneczki plastry, bo wtedy smakuje najlepiej! :)

Składniki:
1kg schabu
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki soli gruboziarnistej
1/2 łyżeczki ostrej papryki
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka majeranku
4 pokruszone liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
8-10 ziarenek pieprzu
1 łyżeczka suszonej pietruszki

Schab umyć, osuszyć, oczyścić z tłustych błonek, natrzeć cukrem, zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na 24h.
Po tym czasie schab umyć pod wodą, osuszyć, natrzeć solą, ponownie zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na kolejne 24h. Po tym czasie umyć pod wodą i osuszyć.
W moździerzu rozetrzeć wszystkie przyprawy oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Mieszankę przypraw wetrzeć starannie w mięso. Natarte mięso zamknąć w szczelnym pojemniku i pozostawić na kolejne 24 godziny. Po tym czasie mięso włożyć do zwykłej pończochy, zawiązać i powiesić w przewiewnym miejscu na 6-7 dni, po tym czasie wyjąć schab z pończochy i przełożyć do szczelnego pojemnika, przechowywać w lodówce.

poniedziałek, 25 września 2017

Pasta z tuńczyka i awokado

Wraz z Fit Poniedziałkiem przychodzę do Was z przepisem na pyszną pastę z awokado - sama nie wierzę. że to piszę pyszna pasta z awokado... Dotychczas moja przygoda z awokado  kończyła się fiaskiem byłam święcie przekonana, że już nigdy nie będzie mi z tym owocem do momentu aż otrzymałam przepis na ciekawą pastę na kanapki właśnie z awokado pomyślałam, że dam mu tym przepisem ostatnią szansę. Awokado się chyba przestraszyło, bo rzeczywiście wyszło pysznie! Tylko trzy składniki a smak nieziemski! Poza smakiem moc witamin i pomysł na fit smarowidło do chleba jak dla mnie po prostu pasta idealna!

Składniki:
1 dojrzałe awokado
1/3 kostki sera typu feta (Favita z Mlekowity)
1 puszka tuńczyka w oleju 
świeżo mielony pieprz

Awokado rozgnieść widelcem z serem oraz odsączonym tuńczykiem, całość wymieszać, doprawić pieprzem. Zjadać na chrupiących tostach z żytniego chleba na zakwasie w towarzystwie pomidora :)

środa, 13 września 2017

Zupa minestrone po mojemu

Do tej zupy przymierzałam się ładnych parę tygodni gdy wreszcie nadszedł odpowiedni moment rozpoczęłam jej produkcję! :) Po zaznajomieniu się z przepisem na kilku blogach m.in. Olga SmileKwestia Smaku rozpoczęłam improwizowanie we własnym garze... ;) Zupa wyszła naprawdę pyszna a do tego mega treściwa i zdrowa czyli same plusy żadnych minusów bilans zdrowotno-smakowy jak najbardziej na plus :) Zupa świetnie sprawdzi się w jesienne dni gdy talerz ciepłej strawy pociesza zmęczone słotną pogodą dusze wszystkich sympatyków wiosny i lata ;) Spróbujcie koniecznie a w komentarzu dajcie znać jak Wam wyszło i czy smakowało... ;)

Składniki: (na solidny gar zupy 8-10 porcji dla dorosłych ludzi)

1,5l warzywnego bulionu
2 puszki pomidorów krojonych
250ml przecieru pomidorowego
3 średnie marchewki
3 średni cebule lub 2 duże
1 średnia pietruszka
4-5 gałązek świeżej naci selera
1 puszka białej fasolki
250g zielonej fasolki szparagowej
30-40 dkg cukinii pokrojonej w kostkę
2 ząbki czosnku
1 płaska łyżka słodkiej wędzonej papryki
1 łyżeczka ostrej papryki lub 2 strączki małej papryczki piri piri w zalewie
sól, pieprz do smaku
ugotowany makaron - u mnie były kokardki (nie doczekały się zdjęcia, resztę zjedliśmy z makaronem, który został z rosołu... ;)
tarty parmezan do posypania

Cebulę, marchew, pietruszkę pokroić w kostkę.
Cebulę zeszklić na oleju w głębokim garnku lub na patelni gdy nie mamy garna z grubym nieprzywierającym dnem, dodać pietruszkę i marchew, całość podsmażyć 5-6 minut. Następnie wcisnąć przez praskę czosnek i podsmażyć ponownie uważając aby nie spalić czosnku, dodać posiekaną nać selera. Całość zalać gorącym bulionem, zagotować. Dodać pomidory, przecier i fasolkę szparagową - ponownie zagotować. Dodać cukinię oraz fasolkę z puszki wraz z zalewą oraz przyprawy. Zagotować. Wyłączyć gaz i odstawić na pół godziny aby odpoczęła.
Na talerz włożyć porcję makaronu, zalać zupą i posypać tartym parmezanem.

poniedziałek, 4 września 2017

Zapiekanka z fasolką szparagową i sosem pietruszkowym

To danie inspirowane było przepisem Jurka Sobieniaka, który podpatrzyłam w Pytaniu na Śniadanie. Co prawda w programie Jurek Sobieniak przygotowywał fasolkę szparagową ja popłynęłam z tematem nieco dalej... :) Z racji, że w mojej lodówce tradycyjnie czekały produkty, które nie mogły już dłużej czekać na swoje pięć minut a co więcej mój głodny M. czekał na jakiś treściwy obiad stąd powstała zapiekanka, na którą przepis poniżej. Zapiekanka jest niezwykle lekka ale również za sprawą kaszy treściwa polecam wszystkim fanom cukinii, kaszy orkiszowej, fasolki szparagowej, pietruszki - po prostu dla każdego coś miłego! :)

Składniki: (na 5-6porcji)
100g kaszy orkiszowej
1 średniej wielkości cukinia
20dag żółtej fasolki szparagowej
30dag filetów z piersi kurczaka zamarynowanych wg własnych upodobań u mnie w przyprawie Toskańskiej
10-15dag wędzonej boczku - można pominąć

Sos:
1 pęczek pietruszki
1/2 szklanki rosołu
1 spory ząbek czosnku
5 dag sera mozzarella

Cukinię pokroić w kostkę blanszować na odrobinie oleju dosłownie 2-3minuty.
Ugotowaną kaszę wymieszać z ugotowaną al'dente fasolką oraz blanszowaną cukinią. Dodać podsmażony na złoto boczek pokrojony w kostkę. Wszystko wymieszać, wyłożyć do naczynia do zapiekania.
Na wierzch ułożyć kawałki kurczaka.
Pietruszkę zblendować z rosołem. Wymieszać z mozzarellą pokrojoną w bardzo drobną kostkę.
Gotowym sosem pietruszkowym polać całość. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180stopni, piec 30-35minut.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pasztet z cukinii

Moja cukiniowa fascynacja nie słabnie! Za sprawą swojej kochanej teściowej miałam okazję rozsmakować się w pasztecie z cukinii, o którym słyszałam już w czasach licealnych gdy moja koleżanka Eunika zwana w węższym kręgu łobuzem przygotowywała taki ze swoją mamą. Od zasłyszenia minęła dekada na szczęście wreszcie doczekałam się degustacji bo przecież lepiej późno niż wcale. Ten przepis zdecydowanie musicie zrobić we własnych kuchennych zaciszach! Jest przepyszny!! Mimo, że wegetariański to gwarantuję Wam, że posmakuje nawet największym mięsożercom i sceptykom jarzyn! ;) Przepyszny letni przysmak, który poratuje nas gdy w kieszeni przeciąg za to w ogrodzie mnogość cukinii! Wypróbujcie koniecznie!

Składniki:
3 szklanki startej na grubych oczkach cukinii (obranej ze skórki i pozbawionej gniazd nasiennych)
3 średniej wielkości cebule starte na grubych oczkach
20 dag żółtego sera salami startego na grubych oczkach
1 i 1/2 szklanki bułki tartej
1/2 szklanki oleju rzepakowego
3-4 jajka
pieprz i sól do smaku

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić na sztywno.
Wszystkie składniki połączyć dokładnie ze sobą, dodać ubite białka, delikatnie wymieszać.
Przełożyć do foremek typu keksówka.
Piec w 180 stopniach przez około 60minut do momentu aż pasztet się pięknie zabrązowi.
Wystudzić. Zajadać.

RADA: Do przygotowania pasztetu najlepiej sprawdzi się podrośnięta cukinia taka, na którą za bardzo już człowiek nie ma pomysłu. Ma ona mniej wody więc istnieje mniejsze ryzyko, że pasztet będzie zbyt rzadki. Jeśli mamy młodziutką cukinię warto odcisnąć ją z nadmiaru wody.

Printfriendly