Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 grudnia 2019

Ciasteczka Bożonarodzeniowe na smalcu

Jest i on! Kolejny wpis! Śmiem teraz twierdzić, że jednak wpis z nieudanym ciastem nie był tylko i wyłącznie jednorazowym zrywem! ;)  Ciasteczka z tego przepisu piekłam już wielokrotnie, bo jest to przepis na ciasteczka z tzw. maszynki.Wykopałam go z jakieś dwa lata temu gdy zamarzyło mi się poczuć smak dzieciństwa... Co prawda z moim rodzinnym domem bardziej kojarzę ciasteczka z kożucha na mleku - tak tak moi drodzy istnieje przepis na takie ciastka tylko gdzie ja teraz tyle kożucha uzbieram żeby sobie ciastek upiec?! Wracając do tematu dzisiejszych ciasteczek: ciasteczka wychodzą kruche ale nie rozpadające się co jest ważne bo co nam po mikołajach albo choinkach, które w pudełku staną się pyłem? ;) Ok do rzeczy z przepisu zrobiłam trzy rodzaje ciastek podstawowe czyli waniliowo-maślane drugie były pomarańczowe a trzecie rzutem na taśmę skonstruowałam w klimatach rumowo-kakaowych - wyszło pysznie! :)  Zapraszan do pieczenia! :)

Składniki:
1kg mąki
200g masła
300g smalcu
2 cukry waniliowe
2 łyżki kwaśnej śmietany
1 szklanka cukru kryształ
4 jajka (2 całe i 2 żółtka - nie wyrzucać białek przydadzą się do lukru królewskiego do ozdabiania ciasteczek)

Z podanych składników zagnieść ciasto. Podzielić na 3 jedną pozstawić bez zmian zawinąć w folię i odłożyć do lodówki najlepiej na całą noc. Drugą porcję ciasta zagnieść ze startą skórką z pomarańczy (wcześniej wyszorowana i wyparzona) oraz kilkoma kroplami olejku (jak ktoś taki eko vegan i ohoho nie musi dodawać) do trzeciej dodać 2-3łyżki rumu (w wersji dla niebojących się chemii olejek rumowy) 2-3 łyżki gorzkiego kakao całość zagnieść zawinąć w folię i zostawić w lodówce najlepiej na noc.  Z każdej części ciasta rozwałkować placek grubości ok. 0,5cm wykrawać ulubione kształty i piec w 180 stopniach na złoty kolor czyli jakieś ok. 12minut (w moim piekarniku Wasz może piec inaczej dlatego ciasteczek należy pilnować). Studzić na kratce. Wystudzone ciasteczka dekorować wg uznania :)

środa, 24 stycznia 2018

Studzienina

Studzienina – kolejny przykład na to jak z wiekiem zmieniają się w człowieku jego smakowe
preferencje… ;) Jeszcze niedawno nigdy przenigdy do ust nie wzięłabym tzw. galarety, ponieważ najzwyczajniej w świecie z galaretą do 27. roku życia nie było mi po drodze czy to mowa o galaretce owocowej czy na słono nie lubiłam żadnej. Pamiętam z dzieciństwa jak moja mama robiła galaretki w takich małych miseczkach z groszkiem, marchewką i kawałkami mięsa ze swojskiej wyhodowanej na przydomowym podwórku kurki – zawsze dziwiłam się jak wszyscy na imprezach rodzinnych mogą się tym zajadać – w zasadzie nadal się dziwię… ;) Bo jedyna wersja galarety na słono, która doszczętnie mnie kupiła to studzienina/zimne nóżki wg mojej teściowej jak dla mnie jest ona mistrzynią w tej materii i to właśnie dzięki niej nauczyłam się przygotowywać najlepszą galaretę świata! :) Dzięki temu, że ja poznałam sekret jej tworzenia doceńcie to, że dzielę się nim teraz z Wami I zostawcie ślad po sobie w postaci komentarza lub udostępnienia postu dalej. Jeśli chodzi o galaretki owocowe zdecydowanie je pokochałam a dlaczego? To już historia do innego przepisu, który mam nadzieję przeczytacie niebawem… ;)


Składniki:

1 golonka wraz z repetką ( po prostu cała noga ze świniobicia ;) )
woda
1 główka czosnku
sól, pieprz
1 czubata łyżka żelatyny

Nogę włożyć do dużego garnka I zalać wody było 2-3 cm ponad mięso.

Dodać listek laurowy, ziele angielskie I sól.

Gotować na średnim ogniu ok. 2-2,5h do momentu aż mięso z nogi będzie swobodnie odchodzić od kości.

Powstały rosół przecedzić przez sito aby pozbyć się wszelkich kostek, ziarenek ziela oraz listków laurowych.

Mięso oddzielić od kości. Chude pokroić w mniejsze części natomiast tłuste oraz chrząstki oraz czosnek zmielić w maszynce do mięsa.

Chude i tłuste mięso dodać do rosołu. Zagotować, doprawić do smaku solą i pieprzem (sól i pieprz muszą być dobrze wyczuwalne). Całość gotować jeszcze przez około 5 minut.

Po tym czasie łyżką wazową przelewać galaretę wraz z mięsem do miseczek – można zrobić tak jak u mnie na zdjęciu – większe naczynie po czym galaretkę kroić na mniejsze kawałki, lub zrobić ją w małych pojemniczkach tak aby każda porcja była osobno – to zależy już od Was.

Studzieninę zostawić do całkowitego wystudzenia następnie włożyć do lodówki. Kroić na kawałki jak zupełnie zgęstnieje.



Rada:  jeśli nie lubimy tłuszczu lub nasza noga jest z wybitne tłustego wieprzka wtedy możemy część tłuszczu zebrać przed rozlaniem galarety do miseczek – u mnie ani jedna ani druga opcja nie była potrzebna, cienka warstewka tłuszczyku sprawiła nikomu nie przeszkadzała :)

piątek, 12 stycznia 2018

Domowy Wafel Moniki - najlepszy i najprostszy!

Nie tak miałam zacząć blogowanie w tym roku ale wyszło jak wyszło... ;) Miało być od poniedziałku
pełną parą z fit przepisem na Fit Poniedziałek a jest ospale i powolnie, bo dopadł nas już Słodki Piątek! ;) Mimo życia w ciągłym niedoczasie nie daję za wygraną i jak to mówią poprawiam koronę i dziarskim krokiem idę do przodu! Nie wiedziałam, że przy tak deficytowym towarze jakim jest w moim życiu teraz czas będę mówić o blogowaniu jak o zabieraniu się do ćwiczeń z Ewą Chodakowską... ;) No ale nic to każda młoda mama cierpi na to samo - chyba, że jest Księżną Kate i ma sztab opiekunek i piastunek do swojej dyspozycji... Księżną Kate nie jestem więc zadzieram rękawy i piszę dzisiejszy wpis!
Wpis wyjątkowo słodki, wyjątkowo prosty i po prostu wyjątkowo wyjątkowy! Przepis jak sama tytułowa nazwa wskazuje dzisiaj jest od Moniki - któż to Monika? Monika to bratowa naszego przyjaciela Artura, u którego właśnie po raz pierwszy jadłam wafla a w zasadzie to zjadłam tyle ile było na talerzu! Był tak dobry, że nie umiałam się opanować i z każdym ostatnim kęsem sięgałam po następny!
W swoim kulinarnym życiu nadgoniłam już nieco temat domowych wafli więc z pełnym przekonaniem mogę napisać, że wafel z tego przepisu bije całą resztę na głowę i zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce! Po tylu słowach pochwał nie macie innego wyjścia jak zaopatrzyć się w składniki i zrobić go do weekendowej kawki by bez 'słodyczowego' głodu pełni sił i chęci wkroczyć w Fit Poniedziałek, który obiecuję Wam nareszcie wznowię... ;)

Składniki:
1 opakowanie wafli tortowych
1 kostka margaryny lub masła
niepełna szklanka cukru (3/4)
nieco mniej niż pół szklanki wody
2 szklanki mleka w proszku
1 łyżeczka kakao

Margarynę, cukier, cukier wanilinowy oraz wodę zagotować.
Przestudzić. Dodać przesiane mleko w proszku (ja przesiewam masa jest wtedy bardziej puszysta - ale można ten krok pominąć). Zmiksować wszystko razem.
Na pierwszą taflę wafla wyłożyć cztery łyżki kremu, rozsmarować równomiernie. Przycisnąć kolejnym waflem, na który rozsmarować kolejne 4 łyżki kremu.
Do pozostałęgo kremu dodać łyżeczkę ciemnego kakao i dokładnie wymieszać.
Ciemny krem rozsmarować na kolejnej warstwie wafla, przykryć kolejnym waflem i znów przesmarować kremem.

czwartek, 21 grudnia 2017

Schab ze śliwką

Schab ze śliwką, dostojne mięso, które w towarzystwie odświętnych dodatków spokojnie może królować na świątecznym stole jako gwiazda obiadu. Taki schab to wspaniała rzecz zrobimy ją wcześniej będzie grzecznie leżakować w przyprawach w lodówce po to aby w czasie gdy goście otrzepują już śnieg ze swoich butów na progu naszego domu wstawić go do piekarnika by dumnie się upiekł! Jest też druga opcja jeszcze bardziej sprytna wstawić go do pieca dużo wcześniej, upiec, przestudzić, pokroić w plastry i czekać aby podgrzać go wraz z sosem gdy goście czekają już przy stole spragnieni świątecznej strawy! :) Ale zanim rozsmakujemy się w naszym dostojnym schabie czas na przepis! :)

Składniki:
1kg schabu
200g suszonych śliwek
marynata do schabu po staropolsku (KAMIS)
albo 1 łyżeczka soli, 1 łyżka majeranku, 1 łyżeczka suszonego czosnku, 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego  pieprzu, szczypta cukru)

W mięsie długim ostrym nożem zrobić wzdłuż dziurę na wylot, aby dziura była odpowiednio szeroka po nacięciu nożem można ją poprawić np. trzonkiem od drewnianej łyżki. W dziurę ciasno wciskać śliwki tak aby cała długość mięsa została nafaszerowana śliwkami. 
Mięso natrzeć marynatą lub samodzielnie wykonaną mieszanką przypraw. Włożyć do naczynia żaroodpornego i wstawić do lodówki na kilka godzin a najlepiej to na noc.
Następnego dnia wstawić schab do zimnego piekarnika, ustawić temperaturę na 190stopni i piec 60minut od czasu pojawienia się bąbelków w naczyniu (mięso puści wodę i tłuszcz, który zacznie się gotować).
Po tym czasie mięso wyjąć z pieca lekko przestudzić (wtedy się lepiej kroi).
A z wytopionego tłuszczu zrobić sos - esencję powstałą podczas pieczenia rozrzedzić wodą aby nie była za słona, zaciągnąć odrobiną mąki i wody.
Schab pokroić w plastry, ułożyć na półmisku, polać sosem. Podawać z ulubionymi dodatkami, dla mnie najlepiej smakuje z pieczonymi ziemniakami i sałatką z roszponki.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Pierogi z kwaśną kapustą i kaszą gryczaną

Pierogi uwielbiam! Od niedawna mogę powiedzieć, że wszystkie! Bo nawet ruskie przypadły mi do gustu... :) Dzisiaj jednak będzie o pierogach, które poznałam za sprawą przeprowadzki na drugi koniec Polski... ;) Właśnie na Podkarpaciu za sprawą tego, że kapusta i kasze wszelkiej maści trzymają się tutaj mocno rozsmakowałam się w nich ogromnie i właśnie z takimi składnikami moja teściowa robi pierogi, które stały się jednymi z moich ulubionych. Oczywiście jako doświadczona kucharka ona robi to na tzw. 'oko' ja natomiast metodą prób i błędów wypracowałam swoje proporcje, które prezentuję Wam poniżej :)

Składniki:

Ciasto na pierogi z dwóch i pół szklanki mąki (przepis tutaj klik)

Farsz:
20dag kwaśnej kapusty kiszonej
dwie solidne garści suszonych grzybów leśnych
1 woreczek - 100g ugotowanej kaszy gryczanej - ważne aby ją nieco przegotować nie powinna być sypka wtedy nasz farsz nie będzie chciał współpracować lepiej pierogów
1 średnia cebula biała
sól, pieprz do smaku

Grzyby namoczyć najlepiej na kilka godzin/noc a następnie w niewielkiej ilości wody ugotować, odcedzić.
Kapustę ugotować do miękkości, odcisnąć, przestudzić i drobno posiekać.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić posiekaną drobno cebulę, zeszklić dodać posiekaną kapustę i grzyby, całość przesmażyć dodać ugotowaną kaszę, wymieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem.
Gdy farsz przestygnie formować w dłoniach kulki wielkości orzecha a następnie lepić pierogi.
Pierogi wrzucać na wrzącą wodę wcześniej lekko posoloną. Gotować do wypłynięcia, odcedzić omaścić cebulką, najlepiej usmażoną na oleju lnianym (wtedy będzie już podkarpacko do kwadratu! - olej lniany nie tłoczony na zimno gdyby ktoś chciał już mnie hejtować, że tak bezczeszczę dobro natury! ;)

piątek, 15 grudnia 2017

Piernik z powidłami 'Bartek'

Przedświąteczny czas rządzi się swoimi prawami dlatego też do Bożego Narodzenia zawieszone są Fit Poniedziałki ;)) na nie przyjdzie pora po Nowym Roku... ;) Teraz bezkarnie na blogu będzie panować słodkie szaleństwo a to za sprawą tego, że w poprzednim roku szalałam w kuchni na słodko i naprodukowałam kilka całkiem niezłych przepisów, którymi chciałam się z Wami podzielić. Przepis na ten piernik jak sama nazwa wskazuje mam od Bartka. Kto to jest Bartek? Mój Kochany starszy brat, który jest największym łasuchem w naszej rodzinie a przy okazji chyba jednym męskim egzemplarzem lubiącym piec ciasta... :) Przepis na ten piernik to tak naprawdę spuścizna zeszytowa mojej Kochanej Mamy ale to właśnie Bartek przepis ocalił od zapomnienia i skrzętnie przemycił go do swojej kuchni. Piernik z tego przepisu to wg mnie najlepsze ciasto piernikowe jakie kiedykolwiek jadłam, wspaniale wilgotny, aromatyczny, cudownie delikatny po prostu IDEAŁ! Pamiętam, że w moim domu królował pod dwie postaciami 1. zwyczajny po prostu upieczony placek oraz 2. odświętny przełożony kremem grysikowym, który w smaku za sprawą olejku migdałowego przypominał masę z marcepanem. Wszystkie mordki lubiące słodkie smaki zapraszam do wypróbowania najlepszego piernika na świecie!

Składniki: (na standardową podłużną dużą blaszkę ok. 38x34cm)
4 szklanki mąki
1 kostka margaryny lub masła
2 szklanki cukru
2 jajka
1 słoik powideł śliwkowych
3-4 łyżeczki gorzkiego kakao
2 opakowania przyprawy do piernika
2 szklanki mleka
2 łyżeczki sody

Krem:
3 szkl mleka
6 dużych łyżek kaszy manny
1/2 szkl cukru
1 kostka masła/margaryny
1 łyżeczka olejku migdałowego

Ciasto:
Margarynę roztopić i ostudzić.
Mąkę przesiać.
Jaja ubić na puch z cukrem i przyprawą piernikową.
Stopniowo dodawać pozostałe składniki dokładnie ucierając.
Gotowe ciasto wylać do  natłuszczonej i wysypanej bułką tartą formy. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku 50-60minut.
Ostudzone ciasto przekroić wzdłuż na pół.

Krem: 
Margarynę utrzeć na puch z cukrem pudrem.
Łyżka po łyżce stale ucierając dodawać ugotowany grysik oraz olejek migdałowy.

Przekrojonego placka przełożyć kremem, polać czekoladą. Schłodzić.

środa, 13 grudnia 2017

Śledź po kaszubsku

Śledzie w moim rodzinnym domu to podstawa Wigilijnego stołu, odkąd stałam się obywatelką Pogórza mój Wigilijny stół wygląda zgoła odmiennie niemniej jednak muszę stwierdzić, że równie smacznie. Wracając do śledziowego wątku mimo, że moje Podkarpackie Wigilie upływają w pełnej kulturze tutejszych smaków rok rocznie przemycam na Wigilijną Wieczerzę jeden Pomorski akcent i jest nim właśnie poczciwy i cudowny śledź! Tak było również w poprzednim roku 2016 gdy podczas suto zastawionego stołu wszystkim co ultratradycyjne i ultrapodkarpackie postanowiłam wnieść lekki powiew Bałtyckiej bryzy i przygotować śledzie po kaszubsku. Przepis znalazłam u Smacznej Pyzy i powiem Wam jedno jest uzależniający! Po prostu genialny! Idealny! Ochów i achów mogłabym mnożyć! Odkąd zrobiłam go po raz pierwszy to moje ulubione śledzie, których miejsce numer jeden stanowiły dotychczas śledzie łowickie. Jeśli u Was w domach tak jak w moim Pomorskim domku śledzie trzymają się mocno musicie zrobić je koniecznie a tych z Podkarpackimi korzeniami serdecznie zachęcam by wśród kapusty z grochem, barszczu z grzybami oraz pierogów z kaszą jaglaną wrzucili na ząb choć małą porcyjkę śledzika... ;)

Składniki:

6-8 solonych filetów śledziowych

Marynata:
300ml wody
150ml octu 10%
3 łyżki cukru
2 liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego

Duszone warzywa:
80ml oleju rzepakowego
3-4 średnie cebule
6 suszonych śliwek
1/2 łyżeczki ziarenek gorczycy
2 liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
1/3 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżeczka majeranku
około połowa zalewy ze śledzi
sól do smaku (ewentualnie, bo śledzie są dość słone)

Marynata:
Zagotować wodę z cukrem i przyprawami dodać ocet. Przestudzić. Filety ułożyć w pojemniku zalać zimną marynatą zostawić na minimum 24godziny może być nawet 2-3dni następnie śledzie odsączyć z marynaty, pokroić w centymetrowe kawałki

Farsz:
Cebulę pokroić w piórka wrzucić na niezbyt rozgrzany olej wraz z pokrojonymi w paseczki śliwkami, smażyć powoli aż się lekko zeszkli. Ważne by nie przysmażyć cebuli zbyt prędko musi się powoli dusić i mięknąć.
Dodać gorczycę, ziele oraz liście laurowe, wymieszać dodać koncentrat. Przesmażyć, dodać mniej więcej połowę marynaty ze śledzi. Doprawić do smaku majerankiem, pieprzem ziołowym i ewentualnie  odrobiną soli. Całość poddusić jeszcze kilka minut. Odstawić do wystygnięcia
Śledzie i duszoną cebulę układać warstwami w taki sposób aby wierzchnią część stanowiła cebula.

Potrawa wbrew pozorom nie jest pracochłonna zwłaszcza , że tak naprawdę całą robotę stanowi jedynie cebulowy farsz ;)

Zróbcie koniecznie!

Ps. Po zdjęciu widać, że nie było łatwo zrobić zdjęcie tym małym pysznościom! Znikały ze słoja w oka mgnieniu, dosłownie rzutem na taśmę udało mi się je wtedy uwiecznić ;)

piątek, 8 grudnia 2017

Sernik makowy

6. grudnia już za nami dla mnie to umowna data, od której zaczynam niecierpliwe odliczanie do Świąt Bożego Narodzenia. Zupełnie nie trafia do mnie oczekiwanie na święta już od listopada jak również to, że niektórzy pieką i gotują świąteczne potrawy na grubo przed zabłyśnięciem pierwszej gwiazdki z tego też powodu przepisy, które tutaj publikuję w grudniu musiały cierpliwie poczekać na swoją kolej cały okrągły rok! :) Sernik makowy to przepis z książki Pauliny Stępień, której książkę Mała Wielka Uczta czytam namiętnie i chętnie do niej wracam, bo przepisy tam zawarte są naprawdę wspaniałe! Sernik makowy to świetne połączenie dwóch ciast bez których większość z nas prawdopodobnie nie wyobraża sobie Bożego Narodzenia. Sernik należy do tych ciężkich, mięsistych, treściwych dlatego wszystkich, którzy w przepisie poszukują lekkości i zwiewności odsyłam do innych przepisów... Natomiast wszystkich amatorów ciężkich solidnych ciast serowych zapraszam do dalszej lektury! :)

Składniki:
1000g twarogu (zmielonego)
700g masy makowej
6 jajek
200g cukru
1,5 łyżki ziemniaczanej
2 łyżki skórki otartej z pomarańczy
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
150g biszkoptów

Cukier puder do posypania

Twaróg włożyć do miski i ucierając dodawać po jednym jajku - 1 jajko na ok. 2-3 minuty.
Gdy jajka będą dobrze utarte z serem stopniowo stale miksując dodawać cukier i cukier waniliowy oraz skórkę z pomarańczy i mąkę ziemniaczaną, wszystko zmiksować na gładką masę. Na koniec stopniowo dodawać masę makową, ucierać do całkowitego połączenia składników.
Formę o średnicy 24cm wyłożyć biszkoptami następnie stopniowo łyżka po łyżce wykładać masę serowo-makową (gdy zbyt szybko wlejemy masę na biszkopty mogą podnieść się do góry i popłynąć w siną dal ;)
Sernik wstawić do piekarnika nagrzanego do 160stopni i piec około 90-100minut do momenty gdy widać będzie, że po potrząśnięciu sernik nie ma już galaretkowatego środka.
Po całkowitym wystudzeniu, posypac cukrem puderm, udekorować wg własnego uznania.

piątek, 1 grudnia 2017

Bananowy placek toffie

To, że jestem z Pomorza Zachodniego nie jest żadną tajemnicą i dla wszystkich, którzy regularnie czytają mojego bloga nazwa ciasta nie będzie żadnym zaskoczeniem :) W związku z wizytą mojej kochanej rodzinki z Pomorza postanowiłam mimo napiętego grafiku spowodowanego wymagającym prezesikiem... jak to się mówi 'machnąć' jakiś placek zwłaszcza, że brat, który mnie odwiedzał to największy łasuch w naszej rodzinie, nie miałam więc wyjścia jak zakasać rękawy i wziąć się za pieczenie! Moje Pomorskie ciasto to wariacja na temat banoffee nieco zmodyfikowana co czyni ją zupełnie nowym plackiem jak dla mnie pyszka! Mimo obecności warstwy karmelowej ciasto nie jest za słodkie co sprawia, że naprawdę po jednym kawałku człowiek chce sięgnąć zaraz po drugi i następny, i następny... Tak więc osoby na diecie ostrzegam, że smak tego ciacha est silnie uzależniający... ;)

Składniki (na blachę o wymiarach: 24cm x 28cm )

Biszkopt:
3 jajka
1/4 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka octu 
3/4 szklanki cukru 
1 opakowanie cukru wanilinowego

Masa karmelowa:
400g masy krówkowej (Helio ma dobry skład)
2 gorzkie czekolady
2 łyżki gorzkiego kakao

Masa śmietanowa:
330ml śmietanki kremówki
1 galaretka bananowa 
1 szklanka gorącej wody

Dodatkowo:
3 banany
podprażone płatki migdałowe, migdały lub inne dowolne orzechy
sok cytrynowy

Biszkopt:
Białka ubić na sztywno, dodając stopniowo cukier i cukier wanilinowy.
W miseczce wymieszać żółtka z proszkiem do pieczenia oraz łyżką octu. Dodać do białek i wymieszać do momentu aż ładnie połączą się z ubitą pianą z białek.
Do masy jajecznej dodać przesiane mąki wraz z proszkiem do pieczenia i delikatnie wymieszać łyżką.
Wyłożyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 15-20 minut (kontrolując kolor biszkoptu - gdy będzie złotobrązowy wyjąć).
Galaretkę rozpuścić w 1 szklance gorącej wody. Przestudzić.
Masę krówkową wymieszać z rozpuszczonymi czekoladami oraz kakao.
Wyłożyć na biszkopt.
Ułożyć banany pokrojone w 0,5cm plasterki. Posmarować sokiem z cytryny.
Kremówkę ubić na sztywno. Dodać ostudzoną galaretkę i wymieszać.
Wyłożyć na banany. Posypać podprażonymi płatkami. Schłodzić kilka godzin a najlepiej całą noc w lodówce.

piątek, 24 listopada 2017

Dyniowe muffinki z nutą pomarańczy i cynamonu

Dynia w tym sezonie skradła moje serce! Nareszcie odważyłam się na upieczenie kilku porcji 
i przygotowanie pysznego musu, który teraz bez wahania używam kiedy tylko przyjdzie mi
Komplet 6 foremek SWEET do muffinek AMBITION 
na niego ochota! Cudownie było w sobotnie popołudnie upiec porcję muffinek, które swoim kolorem oraz aromatem cudnie wpisują się w akcję #myAmbition Jesień na Talerzu. Wspaniale wilgotne muffiny z dodatkiem musu z dyni, skórką z pomarańczy oraz cynamonem w towarzystwie kubka ulubionej herbaty lub kawy sprawią, że nawet listopadowa depresja nie będzie nam straszna... W poniedziałek obiecałam Wam przedstawić mój nowy nabytek ze sklepu Dajar.pl - silikonowe papilotki na muffinki marki Ambition. Powiem tak, jak

dla mnie bomba! Nie dość, że mają cudne kolory, można je myć w zmywarce to co najważniejsze są wielokrotnego użytku co w efekcie dłuższego użytkowania czyni je niezłą inwestycją... ;) Jeśli szukacie fajnego drobiazgu dla bliskich na Mikołajki a Wasi bliscy lubią piec i pitrasić w kuchni polecam odwiedzić stronę Dajar.pl gdzie na hasło ZDROWA-JESIEŃ dostaniecie 10% rabatu na produkty marki Ambition naprawdę warto! :)

Składniki:
250g musu z dyni
1 kostka masła 
200g cukru trzcinowego lub cukru kokosowego
220g mąki orkiszowej
1 cukier wanilinowy z prawdziwą wanilią 
skórka otarta z 1 wyszorowanej i sparzonej wcześniej pomarańczy
3 jajka
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka olejku pomarańczowego
100g gorzkiej czekolady (posiekanej w średniej wielkości kostkę)
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masło rozpuścić z cukrem i cukrem waniliowym. Gdy lekko przestygnie zmiksować z musem dyniowym. Do masy dodawać po 1 żółtku i olejek pomarańczowy (stale miksując). Gdy masa dobrze połączy się z żółtkami dodawać łyżka po łyżce mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i cynamonem (1 łyżka na około 1 minutę miksowania). Dodać połowę posiekanej czekolady, wymieszać łyżką.
Białka ubić na sztywną pianę, delikatnie wmieszać do dyniowej masy. 
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami,  Nakładać porcję ciasta na wierzch wetknąć kilka drobinek posiekanej czekolady.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160stopni i piec przez około 30-35 minut do tzw. suchego patyczka.



Zdrowa jesień na talerzu

środa, 15 listopada 2017

Szynka gotowana

Smak tej szynki to smak mega dzieciństwa, który na nowo odkryłam na Podkarpaciu. Taką szynkę robi moja teściowa  na święta Wielkanocne, ja przygotowałam ją po prostu ot tak aby mieć 'coś swojego' na kanapki. Wyszła przepyszna! Krucha, przepysznie słona po prostu idealna. U mnie w towarzystwie świeżego chleba i tartego chrzanu stanowi połączenie iście królewskie, ugotujcie swoje szynki i przekonajcie się sami!! :)

Składniki:
1,2-1,5 kg  szynki wieprzowej
ok. 6-7 łyżek soli
woda do gotowania

Szynkę umyć, osuszyć, obsypać solą w szklanym lub plastikowym pojemniku tak aby powstała cienka solna skorupka. Pozostawić w lodówce na 3dni. Po trzech dniach szynkę opłukać z soli i włożyć do garnka. Wlać wodę tak aby tylko lekko przykryła szynkę. Gotować na małym ogniu godzinę od momentu zagotowania. Ogień ma być naprawdę mały, szynka ma sobie przez ten czas pyrkać. W trakcie gotowania spróbować wodę jeśli jest naprawdę bardzo słona to dolać czystej wody aby ją rozcieńczyć.
Gdy szynka jest ugotowana pozostawić ją do całkowitego wystygnięcia. Kroić w plastry i zajadać.
Taką szynkę można przechowywać w lodówce dość długo u mnie leżała 10dni po tym czasie wylądowała w zapiekance... ;) Tradycyjne wydanie tej szynki serwowane jest w Wielkanocnym Białym barszczu, który jadam dopiero od 3 lat ale to już historia na inny wpis... ;)

piątek, 10 listopada 2017

Kakaowy chlebek bananowy

Babki - moja miłość! Nie ma nic lepszego niż
porcja świeżutkiej aromatycznej babki i kubek gorącej kawy lub kakao! Chlebek bananowy miałam w planie piec od ładnych paru lat a plany przekułam w czyn gdy w zamrażarce
czekały zmiksowane banany a do drzwi pukała moja przyjaciółka Judka! :) Z przepisową pomocą przyszła mi autorka bloga Lawendowy Dom, której przepis użyłam jako bazę ze swoją lekką modyfikacją :) Ciacho wyszło przepyszne, aromatyczne, wilgotne, nie za słodkie a w towarzystwie masła orzechowego jest po prostu obłędne!

Składniki:

1/2 szklanki oleju
½ szklanki cukru
2 jajka
3 dojrzałe banany
2 szklanki mąki

1 czubata łyżka gorzkiego kakao
łyżeczka sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki mleka
100g posiekanej gorzkiej czekolady 
garść rodzynek 

Jajka ubić z cukrem na puch. Stopniowo wlewać olej stale miksując. Gdy olej połączy się z ciastem łyżka po łyżce dodawać na zmianę zmiksowane banany i mąkę wymieszaną z  sodą i kakao. Na koniec dodać mleko zmiksować wsypać posiekaną czekoladę oraz rodzynki wymieszać. Wylać do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub natłuszczonej i wysypanej bułką tartą
 Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni i piec około godzinę do tzw. suchego patyczka. Wystudzić i oprószyć cukrem pudrem lub polać czekoladą.

środa, 8 listopada 2017

Pieczony karczek czosnkowy po mojemu

Z domowymi wędlinami u mnie jest tak samo jak z deserami robię je zdecydowanie za rzadko a gdy już się 'szarpnę' na takowe to sama się sobie dziwię dlaczego tak rzadko je robię, bo przecież nakład pracy jest przy obu tych rzeczach zazwyczaj niewielki. Gdy pod koniec sierpnia za sprawą uroczystości rodzinnej odwiedziła mnie rodzinka za punkt honoru postawiłam sobie ugoszczenie ich domowymi wędlinami jak założyłam tak zrobiłam! ;) Obok schabu dojrzewającego oraz szynki gotowanej przygotowałam tytułowy karczek wyszedł pyszny, lekko pikantny fajnie wilgotny po prostu pyszny! Przepis przypomniał mi smaki dzieciństwa gdy na każde święta moja mama lub babcia Stasia piekły właśnie takie mięso :) 

Składniki:
1 kg karkówki
4 ząbki czosnku
2 łyżeczki soli
1 łyżka majeranku
1 łyżka suszonej pietruszki
1/2 łyżeczki mielonego pieprzu

Czosnek przepuścić przez praskę, utrzeć z pozostałymi przyprawami w moździerzu, mięso umyć, osuszyć, natrzeć mieszanka przypraw. Wstawić do rozgrzanego do 190stopni piekarnika. Mięso piec pod przykryciem przez 50minut, zdjąć przykrycie i piec kolejne 20minut.
Wystudzić, kroić w plastry.  

piątek, 27 października 2017

Cytrynowe ciasteczka owsiane

W mojej obecnej sytuacji desery, których przygotowanie zajmuje mniej niż 30minut są na
 wagę złota. Przeglądając książkę @KingiParuzel wpadł mi w oko przepis na dzisiejsze ciasteczka - proste, przepyszne a do tego w zasadzie nie takie 'niezdrowe' a już na pewno zdrowsze od wszystkich dostępnych w sklepie na wagę przynajmniej wiadomo co jest w ich składzie. Do kawki lub jesiennej herbatki te małe chrupiące co nieco jest idealne.  Takie ciastka zapakowane w piękną puszkę mogą być również wspaniałym prezentem dla bliskich  a jeśli szukamy innych prezentowych inspiracji warto odwiedzić stronę eprezenty.pl gdzie jest cała masa wspaniałych drobiazgów, które uszczęśliwią cały przekrój rodziny i przyjaciół e-prezenty.pl aż kipi od różnych różności czekających na obdarowanie bliskich nam osób.  Osobiście moje serce skradły stoliki śniadaniowe, które świetnie sprawdzają się zarówno do serwowania eleganckich śniadań jak również moich bloggerskich poczynań e-prezenty i liczę na dalszą współpracę... :)
od cioci Bożenki lubiącej piec ciasta przez dziadka Władka kochającego wędkowanie po małego berbecia Antka, dla którego szukać będziecie prezentu z okazji chrzcin lub narodzin... Strona
fotograficznych. Grawer w postaci nazwy mojego bloga to już totalny odlot cieszę się nim niczym małe dziecko z nowej zabawki... ;) Dziękuję


Składniki: (na 20-25 sztuk)
50g mąki pszennej razowej
50g zmielonych ziaren podprażonego słonecznika
100g płatków owsianych
50g cukru trzcinowego
2 łyżki mleka
100g masła 
starta skórka z wyszorowanej i wyparzonej cytryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli

Płatki owsiane wraz z cukrem zmiksować na mąkę.
Mąkę pszenną razową, zmielone ziarna słonecznika, zmiksowane płatki, proszek do pieczenia, sól i sodę wymieszać. Dodać miękkie masło, mleko oraz skórkę otartą z cytryny. Całość zagnieść, zawinąć w folię, schłodzić przez 30minut w lodówce.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Ciasto rozwałkować na grubość około 4mm, podsypując mąką razową, gdyby się przyklejało do blatu. Wycinać kółka średnicy ok.6cm. Przygotowane ciastka układać na blasze w odstępach 1,5cm i piec ok. 15minut do momentu kiedy będą złote. Ostrożnie przełożyć na kratkę do ostudzenia.


poniedziałek, 23 października 2017

Żurawinowy grzaniec bezalkoholowy w Kubku Lea Tea Sagaform

Będąc kobietą pracującą kilkakrotnie w swojej firmowej kuchni podpatrywałam ludzi posiadających porcelanowe kubki z silikonową pokrywką o przeróżnych wzorach i kolorach. Takowe kubki bardzo mi się podobały, bo nie dość, że sprawiały, że kawa czy herbata podczas pracy była dłużej ciepła to i oko cieszyły gdy monotonia pracy za biurkiem dopadała człowieka nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy. Wraz z przejściem na urlop macierzyński i podjęciem zupełnie innych zadań 'zawodowych' o kubku moich marzeń zapomniałam chociaż jak się okazuje zupełnie bezcelowo, ponieważ ze względu na wymagającego szefa moja poranna kawa notorycznie jest zimna i dopijana w okolicach południa... ;) Z odsieczą dla matki Polki borykającą się z problemem zimnej kawy przyszedł internetowy sklep Tarka i Miarka,  za sprawą którego stałam się posiadaczką wspaniałego kubka z serii Lea Tea Sagaform. Dla zabieganej Matki Polki i jej notorycznie zimnej kawy/herbaty gadżet niezbędny. Gadżet praktyczny! Jego dodatkowym atutem jest metalowe sitko, które skutecznie zatrzymuje herbaciane fusy a więc moja ulubiona zielona herbata nie będzie nigdy więcej cedzona przez zęby... ;) Kubek Lea Tea Sagaform jest jak dla mnie idealny! :) Dziękuję Ci @Tarka i Miarka za wybawienie mnie od problemu zimnej kawy a przy okazji oświecenie mnie, że taki fajny sklep jest w sieci. Poza kubkami znajdziecie tam całe mnóstwo różnych pięknych i designerskich 'przydasiów' do kuchni, jadalni i domu :)

A teraz czas na przepis, który rozgrzeje największych zmarzliuchów a wszystkim cierpiącym na jesienną depresję poprawi humor i umili czas w oczekiwaniu na wiosnę! :) Przepis powstał spontanicznie głównie z mojej tęsknoty do grzanego wina, którego jako matka karmiąca pić nie mogę. Ten żurawinowy grzaniec jest miłą namiastką smaku prawdziwego grzańca polecam wypróbować wszystkim fanom grzańców i innych aromatycznych zimowych napojów! :)

Składniki: (na 1 kubek grzańca)
3/4 szklanki mrożonej lub świeżej żurawiny
3/4 szklanki wody
1 łyżka miodu
2 goździki
solidna szczypta cynamonu
1 gruby plaster pomarańczy pokrojony na ćwiartki

W rondelku zagotować żurawinę, wodę, goździki i szczyptę cynamonu. Gdy całość zacznie wrzeć tłuczkiem do ziemniaków rozgnieść żurawinę i gotować jeszcze 2-3 minuty.
Całość posłodzić miodem, dodać plastry pomarańczy (lekko wycisnąć), sączyć przy dobrej muzyce i pod ciepłym kocykiem.

środa, 27 września 2017

Schab suszony cioci Broni

Ciocia Bronia to moja przyszywana cioteczka z wyboru, która jest naprawdę moją bratnią duszą. Gdy kilka miesięcy temu przyjechała do mnie w spiekocie lipcowego słońca aby pomóc mi wdrożyć się w matczyne obowiązki prócz rodzicielsko-pielęgniarskich patentów podzieliła się ze mną kilkoma naprawdę wspaniałymi przepisami wśród nich znalazł się również tytułowy schab suszony w pończosze, o którym gdzieś tam już się spotkałam niemniej jednak zawsze wydawało mi się, że jest przy nim dużo roboty i zachodu Broncia uzmysłowiła mi, że przygotowanie tej wędliny to naprawdę bułka z masłem! Aż dziw bierze, że tak łatwo jest zrobić wędlinę dojrzewającą w domowym zaciszu! Schab smakuje wspaniale jedyne o czym trzeba pamiętać to by kroić go naprawdę w cieniutkie niczym firaneczki plastry, bo wtedy smakuje najlepiej! :)

Składniki:
1kg schabu
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki soli gruboziarnistej
1/2 łyżeczki ostrej papryki
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka majeranku
4 pokruszone liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
8-10 ziarenek pieprzu
1 łyżeczka suszonej pietruszki

Schab umyć, osuszyć, oczyścić z tłustych błonek, natrzeć cukrem, zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na 24h.
Po tym czasie schab umyć pod wodą, osuszyć, natrzeć solą, ponownie zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na kolejne 24h. Po tym czasie umyć pod wodą i osuszyć.
W moździerzu rozetrzeć wszystkie przyprawy oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Mieszankę przypraw wetrzeć starannie w mięso. Natarte mięso zamknąć w szczelnym pojemniku i pozostawić na kolejne 24 godziny. Po tym czasie mięso włożyć do zwykłej pończochy, zawiązać i powiesić w przewiewnym miejscu na 6-7 dni, po tym czasie wyjąć schab z pończochy i przełożyć do szczelnego pojemnika, przechowywać w lodówce.

środa, 30 sierpnia 2017

Ryba zapiekana w sosie koperkowym

Jak już wspominałam mam z powrotem męża w domu! Jedno z jego ulubionych dań to ryba zapiekana  w sosie śmietanowym dlatego od czasu do czasu "szarpnę" się na takie szaleństwo i serwuję mu rybę zapieczoną w sosie śmietanowym w towarzystwie makaronu. Tak przygotowana ryba świetnie sprawdzi się na piątkowy uroczysty obiad, Wigilijną nowinkę czy po prostu wykwintną kolację we dwoje z lampką białego wina w tle... ;) Danie nieskomplikowane a dostojne i przepyszne! Spróbujcie koniecznie zadowolenie rodziny gwarantowane! :)

Składniki:
400g dobrej gatunkowo ryby u mnie dorsz
330g śmietanki kremówki 30%
1 spory pęczek koperku
biały pieprz, sól, sok z cytryny do smaku
1 ząbek czosnku

Rybę rozmrozić, osuszyć z wody, ułożyć w naczyniu żaroodpornym.
Koperek posiekać. Śmietankę wlać do rondelka, wcisnąć mały ząbek czosnku lub 1/2 dużego. Dodać posiekany koperek, sól, pieprz i odrobinę soku z cytryny do smaku.
Całość zagotować do momentu aż sos zacznie gęstnieć.
Gorącym sosem zalać rybę, wstawić do piekarnika rozgrzanego do 190stopni na 30-35 minut.
Podawać z makaronem.

piątek, 12 maja 2017

Sernik z galaretką truskawkowo-rabarbarową

Ten sernik powstał za sprawą głosowania na moim fejsbukowym koncie większość zapytanych odpowiedziała, że chętnie widzieliby na blogu sernik z rabarbarem. Jak sobie zażyczyli tak zrobiłam co prawda z niewielkim poślizgiem, bo w dniu, w którym sobie zaplanowałam ostre pieczenie ogarnął mnie taki leń, że cały dzień przesnułam po domu i na koniec obudziłam się, że przydało by się coś słodkiego do kawy - tak powstały muffinki z rabarbarem :) Na szczęście leń mnie opuścił i już przy kolejnej okazji jaką był 3. maja postanowiłam wziąć się za sernik. Przepis po małych modyfikacjach z mojej strony zaczerpnęłam z wiaderka, w którym kupiłam ser ;) Natomiast rabarbarowa galaretka to już mój własny dodatek... ;) Sernik za sprawą lekko kwaśnej wierzchniej warstwy sprawia, że jest orzeźwiający i po prostu pyszny, nawet jak teraz o nim piszę to ślinka mi już cieknie... ;)

Składniki: (na blachę 24 x 28)

Sernik:
1kg serka twarogowego w wiaderku (u mnie z Biedronki Vitanello - dobry skład bez zbędnych dodatków, naprawdę polecam!)
4 jajka
3/4 szklanki cukru
1 budyń waniliowy
1 cukier wanilinowy
2 łyżki kaszy manny 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
garść rodzynek (opcjonalnie)

Galaretka:
4-5 grubych łodyg rabarbaru
2-3 łyżki wody
2 galaretki truskawkowe

Dodatkowo:
1 opakowanie herbatników BONITKI z biedronki - na wymiar tej blaszki ta paczka jest idealna.

Budyń i kaszę połączyć z proszkiem do pieczenia i wymieszać dobrze z serkiem.
Żółtka oddzielić od białek, utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na puch. Łyżka po łyżce stale miksując (na niskich obrotach) dodawać serek. Gdy całość ładnie się połączy dodać pianę ubitą z białek. Delikatnie wymieszać. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (24cm x 28) ułożyć herbatniki, ostrożnie wyłożyć masę serową. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni przez godzinę.
Po tym czasie wyłączyć piekarnik, lekko uchylić drzwiczki i pozwolić sernikowi zupełnie wystygnąć.
Gdy sernik jest już zimny, rabarbar pokroić w kostkę, włożyć do garnuszka podlać wodą i zagotować. Zdjąć z ognia wsypać galaretki, energicznie wymieszać do całkowitego rozpuszczenia galaretek. Odstawić do lekkiego stężenia, gdy galaretka będzie lekko tężeć wyłożyć na sernik, zaś na sernik ułożyć drugą porcję herbatników. Pozostawić by całość dobrze związała (najlepiej na noc wstawić go do lodówki). 

Ten sernik świetnie się sprawdzi, również z innymi typami owocowej galaretki zamiast rabarbaru może być mus truskawkowy, malinowy, jabłkowy, istnieje szeroka dowolność ;)



środa, 26 kwietnia 2017

Dorsz w cieście francuskim z serkiem ziołowym

Ciasto francuskie w towarzystwie ryby jeszcze u mnie nie gościło. Były już filety z kurczaka w cieście francuskim, paszteciki z ciasta francuskiego, szpinak w cieście francuskim i wiele
innych. Nigdy nie pokusiłam się natomiast o zawinięcie w nie ryby. Na szczęście z inspiracją przyszła mi niezawodna Paulina Stępień z kotlet.tv, która w swojej książce Mała Wielka Uczta proponuje w ten sposób serwować łososia. Gdy nadszedł piątek a małżonek zawitał na kolację do domu uraczyłam go dorszem w cieście francuskim. Było dostojnie i elegancko a do tego obłędnie pysznie! Jeśli o mnie chodzi to stwierdzam, że taki sposób podania ryby na stałe zagości w moim domu i z pewnością nie raz zostanie wykorzystany na większe okazje, bo prezentuje się fenomenalnie!


Składniki:

30dag fileta z dorsza

sól i pieprz do smaku

1 opakowanie ciasta francuskiego xxl

½ opakowania serka ziołowego almette lub innego tego typu

1 rozbełtane jajko do posmarowania ciasta


Piekarnik nagrzać do 200 stopni, rozmrożoną rybę lekko osuszyć na ręczniku papierowym (jeśli kupujemy dobrej jakości dorsza ilość wody w filecie będzie naprawdę bardzo mała). Ciasto rozwinąć, bliżej jednego z dłuższych brzegów położyć filet wcześniej posolony i popieprzony z obu stron. Rybę posmarować cienko serkiem, zawinąć ciastem francuskim (wolną przestrzeń nasunąć na część gdzie leży ryba). Całość zlepić, dla pewności można docisnąć widelcem. Posmarować rozmąconym jajkiem. Wstawić do piekarnika na 30minut (po 15 minutach przykryć ciasto papierem do pieczenia (uprzednio zgnieciony i zmoczony w wodzie), dopiec rybę przez kolejne 15 minut. Wyjąć z piekarnika podawać z ulubionymi dodatkami, u mnie sałatka grecka :)

wtorek, 20 grudnia 2016

Czekoladowa polewa do pierniczków

Rzutem na taśmę wrzucam przepis na polewę czekoladową do pierniczków, która sprawi, że pierniczki nadziewane marmoladą staną się lepsze niż alpejskie! Ta polewa to moje przypadkowe odkrycie gdy kartkowałam książkę Pawła Małeckiego z Cukierenki Lidla trafiłam tam na przepis na pierniczki w polewie przepis na pierniczki nie był mi potrzebny niemniej jednak czekoladowa polewa taka, która trzyma się na pierniku, ma idealną konsystencję oraz nie klei się po wystygnięciu! Co prawda w swoim przepisowym zeszycie mam przepis na polewę idealną jednak na pierniczki potrzebowałam czegoś innego stąd te odkrycie! Polecam wszystkim, którzy szukają fajnego przepisu na polewę idealną! :)


Składniki: (na polewę, która wystarczy na pokrycie ok. 70 okrągłych pierniczków)


200g śmietanki 30% UHT
200g czekolady (mleczna, gorzka, wg uznania)
60g miękkiego masła


Śmietankę zagotować. Czekoladę połamać do miski, zalać gorącą śmietanką mieszać do momentu aż czekolada zupełnie się rozpuści. Dodać masło mieszać do momentu aż masło się rozpuści i powstanie aksamitna polewa. W polewie maczać pierniki, pozostawić do wyschnięcia.


Printfriendly